środa troszeczkę inaczej

    

 Dzisiaj Uleczko troszeczkę inaczej, niż zwykle, dzisiaj nie żywe, ale ślicznie namalowane róże, które zauroczyły mnie swoim pięknem.
Tak trochę przypominają porę roku, która do nas zawitała, są takie pełne melancholii, pełne wspomnień o tamtych ciepłych, letnich dniach, które już przeminęły.
Ale wszystko ma swój początek i swój koniec, musimy z tą życiową prawidłowością się godzić i żyć zgodnie z kalendarzem, prawda Ulu?
Akurat Ty jesteś zawsze taka pełna werwy życia, masz tyle wspaniałych pomysłów na życie, tylko Ci pozazdrościć, albo…. brać z Ciebie przykład.
No to życzę Ci na te długie, jesienne dni wiele humoru i wiele uśmiechu, oraz wspaniałego towarzystwa samych miłych Koleżanek i Kolegów Uleczko.
Spędzaj te swoje jesienne dzionki tak jak lubisz, na spacerkach  z kijkami w rękach, mam nadzieję, że pogoda będzie Ci dopisywała, albo i też spędzaj je  na tych swoich karczemnych ćwiczeniach na siłowni, które Ciebie akurat jakoś wcale nie męczą, jak Ty to robisz???
A po jesieni przychodzi co prawda biała zima (oby nie mroźna), ale potem nasza upragniona śliczna wiosna no i… Twoje upragnione lato z eskapadami po Polsce.
No tak, już w ten sposób prawie cały rok opisałam w jednym wpisie, ale wiem, że Ty akurat to wszystko co mam na myśli, świetnie rozumiesz i podzielasz moje zdanie.
Wszystkiego najlepszego Uleczku na dzisiaj i na cały bieżący tydzień, bo co prawda wiem, że Ty codziennie mój blog czytasz, ale środa jest tym specyficznym dniem, gdy do Ciebie zawsze mam zdanie odrębne.
Całuski i troszkę jesiennego słonka Ci podsyłam. 

No cóż Uleczku, teraz muszę przejść do rzeczy bardziej realnych, niż marzenia o letniej przygodzie.
Niestety polityka ciągle jest tematem mojego blogu, bo nawet gdybym nie wiem jak od niej chciała się odżegnać, ona ciągle mnie dotyczy, mnie denerwuje.

Czy lubicie odgrzewane kotlety?
Pewnie nie są takie smaczne, jak te od razu świeżo z patelni podane, chrupiące, wręcz przepyszne.
A takimi kotletami była afera podsłuchowa poprzedniego rządu.
Oczywiście według pisowskich funkcjonariuszy, o przepraszam, wtedy oburzonej pisowskie opozycji (ale nie totalnej!),  rzeczą skandaliczną było to, że w tak lekko frywolny sposób peowscy polityce wyrażali się o Polsce, o jej problemach, używając do tego w dodatku całkiem nieparlamentarnych słów, w dodatku świetnie przy tym się bawiąc, zakrapiając te polityczne biesiady wódeczką i przekąszając sławetnymi ośmiorniczkami w sławetnej restauracji ” U Sowy”, dając tym wyraz wielkiego lekceważenia dla Polski.
Fakt, wiele słów, które tam padły, nie powinny miały mieć miejsca, ale teraz, gdy okazało się, że takim podsłuchom również podlegał ówczesny prezes banku, a dzisiejszy premier Morawiecki, sprawa nabrała całkiem innego wyglądu.
Teraz już nie pisowska opozycja, a pisowscy rządowi funkcjonariusze, lekceważą słowa, również zresztą nieparlamentarne i pełne pogardy, wyrażane przez Mateuszka Morawieckiego, traktując tę całą bardzo dla nich niewygodną sprawę jako właśnie niepotrzebnie odgrzewane kotlety.
No pewnie, gdy takie słowa padały z ust peowców  był  wtedy niebywałym skandalem i hucpą, godną potępienia, a gdy te słowa padają z ust obecnego premiera, są tylko nic nie znaczącym szczególikami, a właściwie to są prowokacją, którą niedobra totalna opozycja chce walczyć z najlepszym rządem pod słońcem w całej Europie.
Taką właśnie mamy demokrację.
Ale nic to, dzisiaj czytałam najnowszy sondaż i o ile on jest prawdziwy (a jednak mam co do tego wątpliwości), to prawie 43 procent Polaków nadal popiera ten pisowski nierząd.
No i doszłam do wniosku, że widocznie Polacy uwielbiają wprost być kopani po tyłkach, muszą czuć nad sobą kij, którym po plecach obrywają, taka jest to polska martyrologia, wpisana w nasze dzieje, bez niej nasza historia nie miałaby żadnego znaczenia.
Dopiero gdy ciosy będą już tak dotkliwe, że ci nawet najbardziej spolegliwi boleśnie je odczują, dopiero wtedy naród zrozumie, że dał się znów zapędzić w kozi róg, podniesie wtedy czoło, wystawi ręce i z okrzykiem do boju ruszy naprzód.
Tylko jak długo jeszcze normalni, nie wierzący w gruszki na wierzbie Polacy mają cierpieć?
Jak długo? Już o tym pisałam, wybory mogą to zmienić, chociaz wiem, że łatwo nie będzie, bo pokusa wyborczych machlojek dla rządzącej nacji  będzie bardzo silna.
Co prawda nadal nie rozumiem, jak to naprawdę jest z tymi sondażami, bo gdy wejdę na jakiekolwiek forum, bądź to na Onecie, Gazecie (no tak, to według pisu są proniemieckie media), więcej widzę negacji tego „wspaniałego rządu”, niż jego pochwał.
Ale i czasami pochwały są, jasne, kto chce zarobić parę groszy, może napisać kilka hejtów i już dniówka na alkohol jest zaliczona.
Nie rozumiem tych ludzi, którzy za marne parę groszy się sprzedają, nie tylko zresztą sprzedają siebie, ale swoich najbliższych, swoje rodziny, przyjaciół, całą Polskę.
Czy warto potem nosić za sobą markę „sprzedawczyk’?????
Skąd są te wspaniałe sondaże dla kłamców, którym udowodniono, że kłamali, że kłamią, ze przekrętami doszli do władzy, bo w normalny sposób by  wygrać nie potrafili.
No i skąd się wzięło te 43 procent, skoro w czasie wyborów parlamentarnych na Pis zagłosowało tylko 19 procent Polaków???????
To wszystko jest wielką niewiadomą, ale ciągłe, nieustannie mam nadzieję, że wreszcie z tego koszmarnego snu się obudzę i wreszcie będę znów mieszkała w normalnej Polsce, gdzie nikt nie będzie mi kazał robić, czy  czytać to co oni chcą, nikt mi nie zakaże chodzić na filmy, które chcę oglądnąć.
A propos filmy: Jak wiemy w kilku miastach w Polsce została wdrożona cenzura na nowy film Smarzowskiego „Kler” Oczywiście rząd pod wpływem naszego zakłamanego duchowieństwa usiłuje wymóc poprawność religijną w naszym kraju, tuszując zło, sprawy, które niestety nie są łatwe do zatajenia, zbyt dużo ludzi wie doskonale, co się wśród polskiego duchowieństwa (na szczęście nie całego) dzieje.
Nie jest to nic innego jak cenzura, która tak boleśnie nas już kiedyś dotykała, młodzi tego nie pamiętają, ale my, wcześniej urodzeni, doskonale pamiętamy, ile filmów, książek, artykułów w gazetach był niedopuszczanych dla ogółu, dlaczego więc teraz, gdy podobno według Kaczyńskiego mamy pełnię demokracji, tamte demony do nas powracają?
Oczywiście ocenzurowanie filmu „Kler” nie jest niczym innym jak dodatkowa dla niego reklamą, w przeciągu jednego weekendu przekroczona była liczba miliona widzów oglądających ten film, nadal są kolejki przed kinami (tam, gdzie jeszcze cenzurze nie udało się zablokować dostępu do tego kina), ale również ten film zrobił również i furorę w Europie, w wielu zachodnich państwach również wszedł on na ekrany i też cieszy się tam wielką popularnością.
Zresztą to nie jest film tylko o pedofilii, ale o innych niestety znanych ludziom grzechach i grzeszkach polskiego kleru, jak pijaństwo, chciwość, nieumiarkowanie w jedzeniu i w prowadzeniu wręcz hulaszczego,  podwójnego życia.
Gdy masz jakiś problem i zamkniesz mocno oczy, problem tym samym nie znika, pozostaje nadal problemem, tak samo jest i z problemami naszego duchowieństwa. To są tylko ludzie, którzy też ulegają różnym pokusom i nie zawsze potrafią sobie ze swoimi problemami dawać radę, ale nie można powiedzieć, że nic złego w kościele się nie dzieje.
Dzieje się, niestety to widać, bo coraz mniej ludzi do Kościoła przychodzi, coraz więcej ludzi jest zniesmaczonych tym zakłamaniem i złą wolą wielu księży, ich brakiem pokory w przyznawaniu racji „zgrzeszyłem, przepraszam”.
Przykładem anty katolickiego księdza mógłby zostać Ojciec Rydzyk, jego postać powinno się jako wzorzec  oprawić  w ramki, powiesić i dać pod spodem napis: właśnie tak nie powinien postępować żaden kapłan, bo ten tutaj jest tylko symbolem zła, jest jak diabeł przebrany w komusze szaty.

Dzisiaj obudziłam się nawet dosyć wcześnie, bo mniej więcej kwadrans po godzinie szóstej i z wielkim zdziwieniem zauważyłam, że za oknem jest jeszcze prawie noc.
No cóż, trzeba było zapalić górne światło, żeby zrobić sobie poranna kawkę i spokojnie ją sobie wypić
A tak niedawno o tej porze dnia było już jasno, teraz szybko zmrok zapada i bardzo długo dzień budzi się do życia.
Ale przynajmniej mam cieplutko w domu, mój piec grzeje znakomicie, jakie to miłe, gdy rano wstaje się z łóżeczka i nie jest zimno.

Na razie ponuro jest za oknem. Ale wczoraj mimo deszczu i tak słonko na moment wzeszło, pewnie za moim zaklęciem Abra Kadabra, które dzisiaj znów wygłosiłam, kręcąc moim magicznym palcem młynki w powietrzu, ale czy to dzisiaj też pomoże?

Ja w to wierzę

Jednak miłej i spokojnej środy wszystkim, nie tylko Uleczce życzę, niech będzie ona pogodna i przyjemna, przynajmniej bez żadnych wichur i  bez deszczowych opadów, no i z chociaż odrobiną słoneczka.