i znów ten poniedziałek

 

 

 

 

 

Ale czy rzeczywiście musi to być taki zły dzień tygodnia?
To przecież zależy od nas, no i trochę od układu dnia, naszego szczęścia itp.
Wszystko? No to moje nastawienie do dzisiejszego dnia nie jest szczególnie pozytywne. A wszystko dlatego, że jestem przeziębiona.
Jeszcze na razie wszystko siedzi mi w nosie i w gardle, ale czuje się nieco podle.
Dlatego wczoraj wieczorem jednak włączyłam sobie ogrzewanie.
Mieszkania w starym budownictwie szybko się wyziębiają. Wczoraj na przykład miałam niższą temperaturę w domu, niż była za oknem.
Wczoraj sobie trochę polegiwałam, dzisiaj niestety muszę iść do pracy, może jutro i w środę uda mi się troszkę podkurować.
Przecież na sobotę, a szczególnie na niedzielę muszę być całkiem zdrowa.
Nie mogę napuchniętym nosem i czerwonymi oczami wyborców przecież straszyć.

A niech wreszcie będą te wybory, niech te wariactwa, które się obok nas dzieją przynajmniej na jakiś czas się skończą.
Nie mam dobrych przeczuć, mimo licznych wpadek rządzących, nadal cieszą się największym poparciem.
Pewnie tylko dlatego, że ludzie nie mają już całkiem zaufania do PO, do Nowoczesnej również, a te dwie partie przecież tworzą Koalicję Wyborczą, przeciwną Pisowi, a niestety jeszcze nie powstała nowa całkiem nie skompromitowana formacja polityczna, która mogłaby odesłać Pis do narożnika.
Taka jest niestety polska rzeczywistość. Część Polaków jest zniechęcona, ci mogą do wyborów mimo wszystko nie iść, część ślepo  zauroczona jedną słuszną partią, ci do wyborów polecą na skrzydłach….wiary, bo kościół kazał, a reszta……
Kiedyś przeczytałam na Facebooku fajne stwierdzenie: gdyby Polacy tak chętnie i tak licznie poszli do wyborów, jak poszli na film „Kler”, Pis zostałby pokonany i odsunięty od władzy.
Tylko…. tak jak pisałam powyżej, dużo jest tych osób może zniechęconych nawet rządami Pisu, ale nie mający dla nich żadnej alternatywy.
Może do następnych wyborów, parlamentarnych i prezydenckich cokolwiek się zmieni, może wreszcie lewica się podniesie, chociaż oni też niezbyt wielkim zaufaniem się cieszą po nieudanych i też skompromitowanych rządach SLD, może jednak powstanie całkiem coś nowego.
Tylko kto miałby być przywódcą tej nowej formacji? Nie widzę, no, może prócz Biedronia nikogo, kto umiałby Polaków pociągnąć za sobą. 
Ale na razie w tę niedzielę wybieramy swoje własne małe Ojczyzny, prezydentów, wójtów, gospodarzy gmin i radnych, które w tych naszych własnych małych regionach będą walczyć o naszą codzienność. To też jest przecież bardzo ważne kto i jak będzie zarządzał naszymi dobrami.  Ważne, czy będziemy mieć dobre drogi, dobre powietrze, czy powstawać będą nowe inwestycje , parki, miejsca krzewienia kultury, nawet nowe sklepy.
Ważne, czy nowy gospodarz Twojego rejonu będzie dbał o dzieci, zapewniając im nowe miejsca w żłobkach, czy w przedszkolach, będzie dbał o seniorów, zapewniając im należytą ochronę i pomoc, czy będzie dbał w końcu o niepełnosprawnych, ułatwiając im życie przez wprowadzanie dla nich świata bez barier. 
Tak jak już pisałam, ta niedziela to walka o nasze małe Ojczyzny i dlatego bardzo ważne jest, by iść do wyborów,, wybrać tych, na których będziemy mogli polegać, żeby nigdy potem nie mieć pretensji i powodów do narzekania.
Ja oczywiście stawiam na profesora Majchrowskiego. Nie podoba mi się, że pani Wasserman znów używa dla swojego poparcia  autorytetu kościoła, bez żenady robiąc swój wiec wyborczy własnie w  jednym z krakowskich kościołów.
Nie mam nic przeciwko Kościołowi, ale powiedziane jest: co Boskie Bogu, co cesarskie cesarzowi.
Jeżeli pani Wasserman jest taka pewna swojego programu, nie powinna podpierać go księżmi, a ci też nie powinni wcinać się do polityki.
Owszem, mogą, a nawet powinni, tak jak inni, zagłosować, ale decyzja każdego z nich powinna być ich własną tajemnicą, nie mają prawa go uogólniać, przynajmniej w taki sposób, w jaki to robią, tym bardziej nie powinni agitować.

No to rozpoczynajmy ten nowy tydzień, na szczęście wciąż jeszcze ze słonecznymi promieniami, wciąż jeszcze całkiem ciepły.
I uważajcie na siebie, teraz najłatwiej własnie jest się przeziębić, rano temperatury są niskie, w południe i popołudniu znacznie podskakują w gorę, by znów chłodem nas noc owiała. Takie skoki temperatury to wcale nic dobrego dla organizmu nie wróży.
Ja już niestety się poddałam,   APSIK,  APSIK,  APSIK.
Tylko, żeby ta głowa nie była jeszcze taka ciężka, nie wiem dlaczego jeszcze i mój brzuszek przyłączył się do stanu alarmowego, też niestety dokucza.
Ale kiedyś będzie lepiej, prawda?

Miłego poniedziałku i miłego całego tygodnia