piękna jest ta jesień w moim Parku

Kapiące złoto, płynące z drzewa wprost poraża, zwłaszcza, gdy jeszcze słonko otula go swoim blaskiem.Tak własnie było wczoraj, żal by było nie przysiąść na chwilkę na ławeczce.
Napawałam się wprost tym jesiennym ciepłem, radując się, że nie pada deszcz, że świeci słonko, że dzieci na placu zabaw szaleją.
Ale jednak jesień nie powoduje wielkiej rujnacji tego parku. Widać, że obsługa bardzo o niego dba. 
A wczoraj ze zdziwieniem zobaczyłam, że zmienił się wystrój czerwonego klombiku na okrągłym  parkowym skwerku tuż koło mojego domu.
Teraz posadzone są tam piękne, kolorowe bratki i klomb naprawdę ślicznie nadal wygląda, zresztą oceńcie sami:

 

Umieściłam oczywiście zaraz zdjęcie tego nowego klombu na Facebooku, wiedząc, że zadziwię tym zdjęciem Maję, z którą kiedyś przy jeszcze czerwonym klombiku zrobiłyśmy sobie razem zdjęcie – wtedy spotkałyśmy się z Mają po raz pierwszy w realu, dotąd znałyśmy się tylko z Facebooka.
Prawda, że nadal jest tam pięknie i kolorowo???

Maja, do tego imienia mam specjalny sentyment, kiedyś moja koleżanka z młodzieńczych lat nosiła to imię. Poznałyśmy się na Koletkach, czyli w tej naszej pomaturalnej „uczelni” Techników Elektro-radiologii.
Co prawda budynek ten jeszcze tam istnieje  – był to stary, poklasztorny  budynek, odebrany księżom w czasach „słusznych” i przerobiony na szkołę.
Takie wtedy czasy były, odbierano księżom ich dobra i przerabiano na szkoły, szpitale (Szpital Kolejowy, w którym kiedyś pracowałam też był budynkiem poklasztornym), teraz znów czasy się zmieniły i księża odzyskują to co kiedyś mieli, a czasami nawet zyskują o wiele więcej, ale to  jest już całkiem inna historia.
Ale wracając do wspomnień.
Przyznam, że trochę się zdziwiłam, gdy zobaczyłam wtedy  w naszej sali Majkę po raz pierwszy, albowiem wcześniej pracowała ona jako sekretarka tej szkoły, ktoś namówił ją, żeby zdawała egzamin, rzeczywiście się na te nasze studium dostała.
Bardzo szybko okazało się, że Majka mieszka bardzo blisko mnie, więc zaczęłyśmy razem wracać z uczelni do domu, to były piękne spacery bulwarami Wisły, a potem zaczęłyśmy się odwiedzać w domu, razem uczyć do egzaminów  i tak jakoś zaprzyjaźniłyśmy się, zaczęłyśmy bywać w tym samym naszym koleżeńskim kręgu. 
To na którejś u mnie urządzanej  imprezce  Majka poznała swojego przyszłego męża Mundka.
To własnie dzięki Majce zaczęłam pracować w Szpitalu Kolejowym, ona mnie do tego namówiła. Pracowałyśmy tam wspólnie długie lata, ona odeszła na emeryturę 2 lata przede mną, zresztą później Szpital Kolejowy przestał już  istnieć..
Potem Majka przeprowadziła się na obrzeże Krakowa i  chociaż nasze kontakty w związku z tym stały się nieco luźniejsze, jednak nadal ją na Kurdwanowie odwiedzałam.
A potem niespodziewanie przyszła ta  straszna  choroba, białaczka i w listopadzie 2010 roku Majka odeszła….
I wtedy zrozumiałam, że  nawet wspomnienia z moich  młodzieńczych lat uciekają…….
A gdy niecały rok temu odszedł jeszcze Janusz, z którym razem tworzyliśmy te wspaniałą młodzieńczą paczkę: Majka, Janusz, Mundek, jego siostra Ala, i ja,  trzeba było zapakować wszystkie wspaniałe wspomnienia i mocno je gdzieś w zakamarkach swojej pamięci zakamuflować i czekać, że  może własnie w takiej chwili, jak dzisiaj, znów chociaż na moment one powrócą. znów odżyją????? 
Dwie Maje i dwie historie. Ale na pewno to co je obie łączy to  dobro, serdeczność, wielkie serce i ta chęć pomocy tym, którym jest ona potrzebna.
Teraz przed tą obecną  Mają bardzo ważne zadanie, bowiem startuje jako radna do Małopolskiego Sejmiku Wojewódzkiego. Czytałam jej program, w którym bardzo klarownie i przejrzyście opisuje, w jaki sposób ona tę pomoc widzi i w jaki sposób chciałaby swój program wprowadzić w życie.
Trzymam za nią kciuki, bo ona startuje do tych wyborów nie dla poklasku, nie dla pieniędzy, czy dla zaspokojenia swojego EGO, ona po prostu chce coś dla ludzi robić, chce pomóc osobom najbardziej potrzebującym, czyli osobom niepełnosprawnym i osobom starszym.

Dlatego uważam, że musi się to jej udać, bo to będzie właściwa osoba na właściwym miejscu.
Bo nie jak nie Maja, to kto??????

Mówią –  dobro powraca, a ja teraz mogę powiedzieć……. Maja powraca………Może jedna Maja, ta w niebie (a wiem, że tam na pewno jest) pomoże teraz tutaj tej ziemskiej Mai w spełnieniu jej zadania???

Wczoraj oglądałam debatę wyborczą kandydatów z  Warszawy. Jednym z z poruszanych tematów był smog, tak przecież wszechobecny również i w Krakowie. Padł w związku z tym  fantastyczny pomysł podłączania wszystkich domów  do miejskiego ciepłownictwa, bardzo mi się ten pomysł spodobał, szkoda, że tyczył na razie tylko Stolicy.
Nie wiem, czy krakowscy kandydaci na prezydenta, czy nawet na radnych  również podniesie podobny pomysł, byłabym bardzo zadowolona, bo może wtedy i moja kamienicę udałoby się podłączyć do takiego ogrzewania. Ha, ile bym wtedy na elektryce zaoszczędziła….Ale pewnie to tylko marzenie ściętej głowy……
Ale przecież byłaby to wielka oszczędność dla ludzi którzy przecież płaca całkiem niemałe podatki w Krakowie i coś za to powinni otrzymać.
Co prawda już wprowadzili obniżki za opłaty MPK w Krakowie dla osób tam zameldowanych, więc płacących podatki. Nie są to może wielkie sumy, ale pewnie że jakaś oszczędność już jest zaznaczona.
Zdaję sobie sprawę, że zarówno Tauron, jak i inne energetyczne zakłady przedstawiają interesy państwa, są to Spółki Skarbu Państwa, ale państwo nie może przecież bogacić się na biedzie mieszkańców.Więc jeżeli rzeczywiście prezydentom miasta zależy, jak głoszą , na polepszeniu życia Polaków, powinni zastanowić się, w jaki sposób ograniczyć pazerne wręcz zakusy takiego na przykład Tauronu.
Przypominam: mieszkam sama w mieszkaniu około 40 m, a ogrzewanie kosztuje mnie, jedną tylko osobę 450 zł miesięcznie – ZGROZA!!!!!
Na pewno za opłaty ogrzewaniem miejskim byłoby o wiele taniej. Zresztą podobna sprawa jest przy ogrzewaniu gazem z PGNiG 
Ale wiadomo, takie debaty są tylko, żeby opowiadać  ludziom bajki, które potem znikną w przestrzeni.

Ta sobota, ba, ten weekend też podobno ma być ciepły i słoneczny.
I oby tak było, czego Wszystkim serdecznie życzę.

P.S. A wczoraj nie wypaliłam ani jednego normalnego papierosa, paliłam tylko mojego elektrona
A pokusa pewna była…….
Ale już zaoszczędziłam prawie 34 zł za dwa dni  niepalenia, a wczoraj zaoszczędziłam następne 50 zł na tym, że  nie kupiłam  sobie na weekend  następnych 3 paczek papierosów. Zawsze coś.

Byle do przodu……. 

Tylko co ja teraz z tym nadmiarem pieniędzy robić będę???? – aha, zapłacę sobie przecież ogrzewanie!!!!!