jesienna dekoracja ku pokrzepieniu ducha

Tak bardzo spodobał mi sie mój wczorajszy obraz, który zamieściłam z myślą o Uleczce w moim blogu, że dzisiaj zainspirowało mnie to zamieszczeniem obrazu martwej natury, która również melancholią jesienna jest co prawda przepełniona, ale jednak daje jakąś nadzieję na lepszy dzień.
Lepszy, to znaczy jako?
Ano jeszcze fajniejszy niż był wczoraj, gdy słonko jednak zza chmur czasami wyglądało, nawet miałam ochotę na chwilkę na ławeczce w moim ulubionym Parku  przysiąść na chwilę, ale wtedy akurat zerwał się wielki wiatr, który natychmiast ciemne chmury przygnał i deszczem pokropiło. Tak więc moje plany  obcowania z naturą spełznął na niczym.
Oj, niełatwo teraz będzie łapać te milsze chwile na ławeczce, ale wciąż mam nadzieję, że jeszcze w najbliższej przyszłości jeszcze mi się to uda.
Oby tego wiatru coraz mniej było, oby deszczyk nie padał, bo niestety  wtedy moje kosteczko bardzo na tym cierpią i okrutnie dokuczają.
A tak w ogóle to lubię sobie moje wpisy okraszać zawsze jakimś ładnym malunkiem, przecież od razu weselej w nim się dzieje.
Nawet wtedy, gdy o smutnej polityce wpis zamieszczam.
A tak po prawdzie są dwie opcje, usłyszałam już kiedyś, że ciekawsze  są moje apolityczne wpisy, ale również jeden z moich wiernych Czytelników powiedział mi, że mój blog bez polityki jest po prostu nudny.
No i jak tu wszystkich zadowolić????  Bardzo trudna sprawa.
Dlatego staram się oscylować w moich wpisach w tak zwanym „po środku”, aby nikogo nie zawieść.
A zresztą w tytule mojego bloga wyraźnie jest napisane: Krakowskim Targiem, czyli romantycznie i normalnie. Pewnie, że polityka nie jest akurat tematem wyraźnie romantycznym, ale przynależy do tej drugiej części tytułu, czyli do normalności, tego co nas na co dzień otacza.
Przecież każdy z nas w takiej rzeczywistości jest przecież osadzony, a polityka jest jej częścią składową.
Tylko, że dzisiaj nie wiele więcej już o polityce mogę pisać, bo właściwie nic nie zmieniło się od wczoraj.
Pis dalej powiela przekaz dnia o odgrzewanych kotletach.
Ale to jest tylko pokaz olbrzymiej pisiej obłudy. Kiedyś Kaczyński z sejmowej trybuny krzyczał o kajmacko – dresiarskim języku używanym przez peowskich prominentów, dzisiaj słowa niecenzuralne, płynące z ust obecnego premiera jakoś mu nie przeszkadzają, nie kalają jego katolickich uszów.
Kiedyś ówczesna opozycja pisowska domagała się dymisji ówczesnego premiera Donalda Tuska, tłumacząc, że jest narażony na ewentualne szantaże przez osoby posiadające taśmy prawdy, dzisiaj jakoś nie widza problemu w tym, że na takie same szantaże może być narażony dzisiejszy premier, po prostu nie ma problemu, kropka, koniec. To już było, dotyczyło to tylko poprzedniej ekipy, a że rykoszetem odbija się to teraz na obecnym rządzie nie przyjmują do wiadomości, po prostu lekce sobie to ważą.
Kiedyś to były odrażające taśmy prawdy dotyczącej odrażającej  władzy PO, dzisiaj to są tylko odgrzewane kotlety, nie mające właściwie żadnego znaczenia w polityce, bo nie tyczą już poprzedniego rządu, a to, że  znaczący prominent tego rządu głęboko jest w tym umoczony, nie odgrywa aż tak ważnej roli.
Jest takie powiedzenie: Punkt widzenia zależy od miejsca zasiedzenia.
A pisowski rząd tak bardzo się zasiedział już przy tych swoich sterach, że wydaje im się, że już nikomu  nie uda się ich  od tych sterów odciągnąć.
Do czasu pisiory, do czasu.
Przyjdzie kryska na Matyska a wtedy….
Obojętnie, czy Kryska, czy Kryśka, czy Jarek i  Mateuszek ze swoją ekipą , każdy z nich za wszystko odpowiedzą. 

Dzisiaj jest bardzo ważny dla mnie dzień, albowiem po pracy idę na szkolenie w związku z  moim członkostwem w Komisji Wyborczej.
Nigdy nie brałam  tak czynnego udziału w wyborach, zawsze byłam tylko tą głosującą, a przyznam, że nigdy żadnych wyborów nie opuściłam, w tym roku będę pilnowała porządku w Lokalu Wyborczym.
Muszę przyznać, że jestem tym faktem bardzo przejęta, więc muszę zaopatrzyć się w jakiś notes i w co najmniej dwa dobrze piszące długopisy, aby wszystko skrupulatnie sobie pozapisywać, by czegoś w czasie wyborów  21 października nie przegapić 
Będę miał więc swój czynny, nawet bardzo czynny udział w wyborach, tylko żeby………potem nie żałować, że mogłam zrobić jeszcze więcej.
Więcej????? tak, dla mnie więcej oznacza odciągnięcie tej podłej partii Pis od władzy, wcale nie ukrywam, że jestem wręcz wrogo do nich nastawiona, ale trudno myśleć inaczej, gdy się widzi, co ta partia z nami wyrabia. Ja opaski na oczy nie wsadziłam.

Chyba jednak nie będzie to najgorszy dzień, bo co prawda słonko jeszcze do mnie nie zajrzało, chmurki jeszcze po niebie się przewalają, ale jest szansa, że będzie to całkiem przyjemny dzionek, najważniejsze, że wiatr i deszcz nie dokuczają. Można powiedzieć, że jak na tę porę roku jest całkiem ciepło.

No to całkiem miłego i pogodnego czwartku Kochani, wciąż jeszcze mamy tę piękniejszą i cieplejszą część jesieni.
Jeszcze listki z drzew nie pospadały, jeszcze suche patyki gałęzi nas nie straszą.
No i jeszcze wciąż są śliwki, moje ostatnio ulubione owoce.

FAJNEGO DNIA