A wczoraj popsuł mi się Elektron

 

 

Wiadomo, trzynastego zawsze jakiś pech człowieka dopaść musi.
Moim pechem był wczoraj ten nieszczęsny E – papieros, po prostu się zepsuł, nie palił!!!!!
Spokojnie, udało mi się go naprawić, ale co się wydenerwowałam przy tym, to moje.
Okazuje się, że po prostu tak się dokładnie rozładował, że bardzo dużo czasu potrzebował, by znów zacząć działać.
Ale ja oczywiście zaraz popadłam w ciemny dym i już przesądziłam, no tak, ledwo dwa dni miałam papierosa i już go popsułam.
Pewnie, że to nie była jedna tylko przyczyna złego działania, bo chyba mi się pokręciło miejsce wlewu liquidu, musiałam papieros  potem rozkręcać i suszyć.
Na całe szczęście istnieje coś takiego, jak internet, ta, znalazłam odpowiedź na moje papierosowe bolączki, okazuje die typowe dla nowych użytkowników.
Co prawda kiedyś używałam już takiego papierosa, ale po pierwsze to już było dawno temu, a poza tym, teraz te papierosy są jednak całkiem inne,
No dobra, przyznaję, wypaliłam wczoraj jednego, ale tylko jednego normalnego papierosa, po tym gdy się zdenerwowałam tą moją papierosową przypadłością, musiałam upust swoim nerwom gdzieś dać.
Ale nie dość, że ten normalny papieros wcale mi nie zasmakował, przynajmniej nie tak, jak kiedyś, to jeszcze potem miałam cholerne wyrzuty sumienia pod tytułem: po co ja po tego papierosa sięgnęłam?
No i zastanawiałam się też nad tym, co zrobię, gdy mi się tego  papierosa nie uda naprawić, chyba  będę do poniedziałku paliła normalne papierosy, a w poniedziałek pójdę do tego punktu, w którym kupowałam E-papierosa i poproszę o pomoc?
Zawsze była taka możliwość, tylko……. nie po to przecież kupowałam papierosa E, żeby znów zacząć palić te normalne i mieć potem wyrzuty sumienia.
No, ale na szczęście problem sam się rozwiązał, teraz już wiem, jak on działa, jak ładować, to znaczy jak nie rozładować go do końca. Mam jeszcze trochę kłopotów z wlewem tego płynu, bo butelka jest bardzo nieporęczna, to znaczy twarda, trudno ją tak nacisnąć, by napełnić cały zbiorniczek, przynajmniej dla  mnie trudne, bo przecież mam tak bardzo mało siły w moich rękach, nie potrafię porządnie butelki ścisnąć.
Kiedyś radziłam sobie przy pomocy strzykawki, kto wie, czy nie powrócę do tamtej metody.
A tak po prawdzie, to ten E papieros wcale nie jest smaczny, zostawia taki posmak chemii w buzi, więc może i jego uda mi się rzucić? kto wie ??
Własnie wczoraj Ksawer powiedział mi, że E- papieros jest po to, by pomału od palenia się odzwyczajać.
Bardzo bym chciała, żeby mi się i to udało.
Ale jak na razie będę przy tym elektronie tak długo trwała, aż poczuję, że jestem gotowa na pozbycie się tego okropnego i zgubnego  nałogu palacza.
Tym bardziej, że papierosy już bardzo podrożały, a ich cena ma jeszcze bardzo wydatnie podskoczyć do góry.
Co prawda potem znów się zaczęły dziwne rzeczy z moim papierosem wyrabiać, więc znowu  się zdenerwowałam (na niego oczywiście), podłączyłam do ładowarki i…poszłam spokojnie spać.
Raz tylko w nocy, gdy poszłam do toalety, przy okazji sprawdziłam, czy papieros działa, na szczęście znów się naładował, tylko nie wiem, dlaczego tak krótko trzyma tę swoja  energię????

Dzisiaj przynajmniej porządnie się wyspałam. Mogłam sobie na to pozwolić, bo w następny weekend będę bardzo zapracowana.
Jak już wiecie, w sobotę idę o godzinie 8 na zbiórkę przedwyborczą, już w moim Komitecie Wyborczym, a w niedzielę…. oj chyba będę musiała gdzieś około 4 rano wstać, żeby się na czas wygrzebać, będę w Lokalu Wyborczym już obecna, o zgrozo, o 6 rano, a to przecież środek nocy jest!!!!
A po nocy niestety zawsze jestem nieco zdrętwiała i potrzebuje co najmniej godziny na to, by moje mięśnie rąk, nóg, kręgosłupa zaczęły porządnie pracować. Straszne jest to poranne wstawanie, dla osób starszych szczególnie, najpierw trzeba usiąść na  brzegu łóżka, pomachać nóżkami i rączkami i dopiero pomalutku można wstawać.
No może nie każda starsza osoba tak ma, ale przy wszystkich moich niestety zwyrodnieniach poranek zawsze jest dla mnie problemem, szczególnie jesienną i zimową porą roku.
No i rano będę musiała kawusi się napić ( bez niej nie mam co nawet za zewnątrz się wybierać – chyba w drodze zasnęłabym ), oczywiście oczka podmalować, żeby jakoś przed ludźmi do człowieka podobnym być, oj niełatwo będzie, nie łatwo………..
Najgorsze, że trochę mnie przeziębienie męczy. Co prawda mam katarek jeszcze niewielki, na razie jestem tylko  „pociągająca nosem”,  ale już podejrzanie zaczyna mnie drapać w gardle, mam nadzieję, że to nie objaw grypy, tylko podrażnienie po tym elektronie.
Przecież nie mogę zawieść Koleżanki i Kolegów z mojego Komitetu i nie mogę tak po prostu sobie nie przyjść.
Podjęłam zobowiązanie i teraz muszę z niego się wywiązać!!!!

A zresztą kto nam powiedział, że życie ma po różach płynąć?
Ba, nawet każda róża ma swoje kolce, więc……. na różne różności  i przeciwności człowiek musi być nastawiony.

Ale na razie wstała piękna i słoneczna niedziela trzeba będzie na chwilkę mój Park odwiedzić, jakieś ładne zdjęcia porobić, sprawdzić, czy kaczuszki pływają…….

A tak między nami mówiąc zastanawiam się, czemu w moim parku nie ma wiewiórek?? To już moja trzecia jesień w parku (no właściwie to rok temu jesienią park był nieczynny) i jeszcze tego ślicznego stworzonka w nim nie widziałam.

Życzę przyjemnej, słonecznej niedzieli i pięknych jesiennych spacerków.
Dzisiaj już jest 14 dzień miesiąca, więc pech poszedł już sobie spać.