tak, całkowicie jestem sfrustrowana.
Mój Ukochany Kraków poległ, samorząd krakowski (i małopolski też) w rekach PISU
A wszystko przez te słoiki, które zjechały do Krakowa z jakiejś tan Pipidówki Dolnej i przez kościół „uświadomieni” teraz na pis zagłosowały.
Bo żaden prawdziwy rodowity Krakus na Pis nigdy by nie zagłosował.
Rodowici Krakowianie to naród dumny i rozsądny.
Pamiętacie, co śpiewał o Krakowie Sikorowski?
„U nas chodzi się z księżycem w butonierce”!!!!
A teraz z czym po tym krakowskim bruku będziemy chodzić?…….. z kłamstwem, ohydą, z pisią wredotą.
No jeszcze brakuje, żeby za dwa tygodnie moi „kochani krakowianie ” wybrali niejaką Wassermann na prezydenta.
Chyba wtedy moje serce pęknie na pół.
Już dzisiaj czuję ból, złość, jestem po prostu wkurzona.
I to na tyle wkurzona, że już nic więcej nie napiszę dzisiaj w moim blogu.
Szkoda tylko było mojej spędzonej niedzieli w Komisji Wyborczej, mojego oddania.
NIE PRZYPILNOWAŁAM!!! MEA CULPA!!!
