Kabel

               

Niby nic takiego, zwyczajny kabel, a jakie złe skutki przynieść może?

Znów aparat rtg jest popsuty. To znaczy na wpół zepsuty, bo nie możemy robić  badań

kontrastowych, za to drobne zdjęcia tak.

Znaczy to, że doznaje zaszczytyu bywania w pray codziennie, ale mogę wykonywać tylko

niektóre zdjęcia i znów tłumacz ludziom, czemu te zdjęcia mogę, a tamte nie moge robić.

Co za złośliwy chochlik, znów przegryzł ten kabel, a ja tak codziennie do niego przemawiam

słodko: a to witaj mój drogi aparaciku, dziękuje, że ladnie pracowałeś, do jutra mój mały.

No i masz, myślałam, że go ułaskawiłam, a jednak nie do końca.

I kto mi teraz powie, że to nie prawda, że każde urządzenie swoją własną duszę posiada?

Nawet czasami wydaje mi się, że widzę jak swoim kosym  oczkiem  do mnie mruga i mówi :

dzisiaj będzie dobrze, a czasami mówi, eee, dzisiaj nie chce mi się pracować.

No i co wtedy z takim uparciuchem robić?

A tak na serio to się złoszczę, bo znów potem spiętrzą się nam te badania kontrastowe,

a dosyć ciężko wtedy nadrabiać zaległości.

No zobaczymy, jak długo teraz będziemy musieli czekać z tą naprawą.

A co tam panie w polityce?

PIS chyba zrozumiał wreszcie, że słowną  agresją niewiele zdziałają i wyraźnie złagodnieli.

Ostatnio nawet mędrka Rogalskiego na drogę zdrowego umysłu chcą zawrócić, potępiając

obłędną teorię rozpylonego helu podczas smoleńskiej katastrofy.

No cóż, nie tędy droga, bo Polacy mają już dosyć wszelakich zamachowych teorii i jednak ktoś

tam czasem w Pisie nawet pomyśli, zastanawiam się tylko kto, bo jakoś do tej pory wszyscy

jednym wściekłym językiem gadali.

No cóż, muszą też i Jarka na jakąś krótszą smycz wziąść, bo ten znów może coś jęzorem

chlapnąć i cała misterna, koronkowa wprost zmiana imagu Pisu w łeb weźmie.

Dlatego coraz mniej słyszymy wypowiedzi tej partii, no czasami jeszcze Rysiu z jakąś mądrą

myślą się wychyli, ale on musi od czasu do czasu się pokazać, pewnie wszyscy by inaczej

zapomnieli o jego istnieniu.

Narazie problemem numer jeden w Polsce jest wojna z kibolami.

Cóż, rzeczywiście trudny to jest problem do rozwiązania, bo właściwie

to kibole wypowiedzieli tą wojnę, niszcząc wszystkko co się da, czują się bezsilni.

A wystarczy połapać kilku takich i wsadzić do kibla na jakieś 5-6 lat  o chlebie i wodzie i

codziennie do kamieniołomów do pracy pogonić.

Tylko łatwo się to mówi ( pisze ) z pozycji wygodnego fotela.

Można by się zastanowić nad tym, jakiego pokroju są to ludzie – to zwykli chuligani, którzy

uzbrojeni w kije besbolowe bezkarnie biegaja sobie po ulicy, nie uczący się, nie pracujący,

żyjący z kradzieży i rozbojów, Wyżywają się na murawie, ale nie tylko, ile ostatnio słyszeliśmy o

napadach na ulicy  tych pseudokibiców na zwyczajnych przechodniów.

A może objąć jakimś specjalnym programem wychowawczym  taką młodzież, wcielić ich

do specjalnych jednostek wojskowych, gdzie dostaną taki  dyscyplinarny wycisk , że odechce

im się innych ekscesów. Może to żle, że jednak zostal zniesiony obowiązek służby wojskowej,

bo codzienna dyscyplina, ćwiczenia i praca fizyczna wyraźnie wyciszyłaby agresję w takich

ludziach.

Nie wierzę, żeby państwo nie miało odpowiednich narzędzi do opanowania tego agresywnego

rozpasania.

To takie dzisiejsze moje przemyślenia.

Młodzież licealna nadal przeżywa swój pierwszy większy egzamin życcia – dzisiaj zdają

matematyke, brrrr, koszmar! Trzymam za nich kciuki.

Miłego dnia, do weekendu coraz bliżej…..

Do powrotu wiosny też!