Nuda

                

 

Raz o pogodzie, raz o polityce, oto moje ostatnie już nudnawe wpisy.

Bo o czym ciekawym mam pisać? O, już wiem.

Wczoraj  podczas szperania w starych  zapiskach znalazłam list pisany do mnie przez

moją siostrę 25 lat temu, podczas gdy byłam z wizytą u mojego stryjka w USA.

Fajna sprawa, powróciły stare wspomnienia, przypominały mi się stare plotki, które

moja siostra w tym liście opisała. Teraz, z perspektywy czasu, niektóre z tych opisów

są śmieszne ( historia inaczej losem pokierowała), inne są tylko wspomnieniami. Jest to

prawdopodobnie jedyny list, jaki moja siostra kiedykolwiek do mnie napisała, bo również

podobnie jak ja listów pisać nie lubiła, więc tym bardziej podziwiam, że zdecydowała się

na taka długą epistołę. No i dobrze, mam teraz jeszcze jedną pamiątkę po mojej siostrze,

chociaż przyznać trzeba, że dość mało czytelną, jako, że moja siostra pisała niczym ta

przysłowiowa kura pazurem, ha, ha przygadał kocioł garnkowi, moje pismo też jest

raczej mało czytelne, całe szczęście, że blog piszę na komputerze, bo inaczej mało

kto by się doczytał, o co mi właściwie chodzi.

Ten jej list był najwidoczniej odpowiedzią na mój wcześniej pisany, bo odpowiada mi

w nim, że już sobie wyobraża mnie w tych czerwonych spodniach, które stryjek  mi

kupił – a tak, przypominam, że wszystko to działo się 25 lat temu, gdy kobiety

raczej rzadko w spodniach występowały ( teraz to  już codzienność), a ja  już na pewno

przed wyjazdem do USA nie wyobrażałam sobie, że będę w portkach latać, a jednak,

musiało to na mnie wielkie wrażenie wywrzeć, skoro o tym pisałam w liście do Ani.

No i przy okazji oglądnęłam sobie zdjęcia z mojego pobytu ( nawet nie wiedziałam, że je

jeszcze posiadam), w pierwszych dniach mojego pobytu w USA występowałam na zdjęciach

w sukience typu” ciotka- klotka”, potem już wyłania się na zdjęciach całkiem inna Ewusia,

ubrana w „nowoczesne” ciuchy, w tych między innymi właśnie w czerwonych spodniach

czy chociażby  na pikniku urządzanym przez firmę Wujka,  o zgrozo!!! , w krótkich czerwonych

szortach. Chyba tak ubrana pozbyłam się  wtedy wszelakich kompleksów, nawet w tych

szortach, chociaż zawsze byłam „okrągła” No tak, ale w USA nikt nie zwracał takiej uwagi, jak

u nas ( przynajmniej 25 lat temu) na to, kto i w co jest ubrany, no oczywiście wtedy tylko,

gdy nie wywoływałoby to żadnego szoku, widać w tych czerwonych gaciach nie szokowałam,

przynajmniej Amerykanów, chociaż od czasu do czasu i  później w Polsce te czerwone spodnie

ubierałam i może ktoś tam się za mną oglądnął, ale nie widziałam, żeby mi ktoś kółka na

czole rysował.

Zresztą przypominam sobie, że gdy po powrocie zrobiłam furorę na mojej odbierającej

mnie w Warszawie rodzince, gdy zobaczyli mnie w spodniach, fioletowym swetrze w pasy,

żującą gumę do żucia, wtedy też żucie gumy nie było u nas takie popularne.

Pamiętam, że przyjechali po mnie dosyć licznie wtedy do Warszawy  i o mało co nie zabrakło

dla mnie miejsca w tym  aucie, ale na pewno nie zabrakło wtedy miejsca dla mojego

bogatego bagażu, z którym wracałam. Każdy na jakiś prezent przecież liczył 🙂

Koniec w końcu jakoś upchaliśmy się wszyscy wraz z bagażami do auta, chociaż nawet

przez moment zastanawialiśmy się nad losowaniem, kto do Krakowa powraca pociągiem.

No proszę, ćwierć wieku minęło, wspomnienia przywróciłam przy pomocy jednego listu

i kilkunastu zdjęć, Jedno jest pewne, jeżeli chodzi o tamte wspomnienia, nigdy więcej już

nie wsiądę do samolotu ( okropnie przeżywałam te w obie strony przesiadki i śródlądowania),

więc już nigdy więcej po USA w czerwonych, zielonych, czy w inny, jaskrawym kolorze

spodniach biegać nie będę. Wolę te  swoje czarne, w których całą zimę obecnie występuję.

A że grubo w nich wyglądam? Cokolwiek na siebie ubiorę i tak szczupło wyglądać nie będę,

a przynajmniej jest mi ciepło i żaden zimny podmuch wiatru nie owiewa mój schorowany

 i wrażliwy na zimno kręgosłup.

No i to by było na tyle, pora już do pracy wyjść, więc tylko pozostaje mi miłego dzionka

życzyć.  List już jest  schowany do torebki, dzisiaj razem z Magdą znów będziemy przy

jego pomocy powracać do przeszłości, jak to miło tak sobie powspominać…….