nie całkiem przeciętny piątek

              

Co prawda dzisiaj pierwszej gwiazdki wypatrywać nie będę, ale dzisiaj mamy……. firmową

Wigilię. Już?, tak szybko??, dopiero co była poprzednia taka Wigilia, jak ten czas

( tu chciałam brzydkie słowo napisać, ale się wstrzymałam) pędzi naprzód, już nie jak mały

samochodzik, tylko tak  jak prawie rakieta komiczna.

Bardzo przyjemne są takie spotkania firmowe, co roku widać coraz to nowe twarze, to dobry

znak, że firma prężnie się rozwija. Często spotyka się na takim spotkaniu osoby, które widzi

się właśnie raz na rok, albo osoby, których praktycznie nie znam, ale każdy każdemu z

opłatkiem życzenia składa, wszyscy są tacy uroczyści i rozpromienieni.

No i należy wspomnieć, że Naczelna Dyrekcja też wreszcie ma czas na miłe wymiany

spostrzeżeń z  normalnym pracownikiem, nikt nigdzie się nie spieszy, pacjent nie woła

pomocy……

Tym razem spotkanie odbędzie się w całkiem innej niż dotychczas restauracji, tam gdzie

byliśmy ostatnio właściciele niezbyt miło odnosili się do „maruderów”, którzy chcieli sobie

do bardzo, bardzo późnych godzin jeszcze pobiesiadować na już całkiem nie  oficjalnej

części wigilijnej , dyrekcja już dawno chrapała we własnych łóżeczkach, a dla  niektórych

impreza wciąć trwała – co się dziwić, wreszcie był na to czas, zwykle wszyscy mijamy się

w biegu. Ja oczywiście nigdy do końca imprezy nie wytrwałam, o „mądrej” godzinie ją

opuszczałam, zresztą zawsze spieszyłam do domu, aby na świeżo opracować fotograficzną

oprawę tego  spotkania,. W tym roku też oczywiście w aparat fotograficzny będę

zaopatrzona, już aparat na tą okazję jest przygotowany…….. tylko muszę bardzo

uważać,żeby nie „obciąć głowy” któremuś z uczestników, bo rok później okazuje się,

że tej osoby nie ma już z nami na następnej Wigilii, smutne, ale prawdziwe.

Wczoraj spotkała mnie wielka „heca” –  otóż jechałam sobie do pracy  taksówką i jak

zwykle nagabywałam kierowcę  do wykonania  badań psychotechnicznych w naszej

przychodni, co prawda miałam trochę obiekcji, czy dobrze robię, że przyczyniam się do faktu,

że ten „staruszek” będzie u nas na badaniach ( zawsze są większe problemy dla osób

starszych przy wykonywaniu testu), ale miło pana zaprosiłam.

Pan oczywiście wyraził zadowolenie, że będzie naszym klientem, po czym w trakcie dalszej

naszej rozmowy okazało się, ze ów „staruszek”……… jest młodszy odemnie o całe 4 lata.

Załamałam się, to ja też tak staro wyglądam????

Ale nic to, kobieta pracująca zawsze mówiła, że na wygląd trzeba sobie zapracować.

badaniach. Czas pędzi to i wygląd się zmienia, nic na to nie poradzimy

O polityce musiałabym napisać cały elaborat, bo to co się wczoraj w Sejmie naszym działo

przechodzi ludzkie pojęcie, tylko wspomnę że Pisowcy jak zwykle całą swoją ” miłość”

do rządu wylewali strumieniami bardzo obficie, zresztą ich oponenci nie pozostawali

w złośliwych uwagach w tyle, ale najbardziej chyba przebijającym wczoraj  niuansem

było przekazanie przez Janusza Palikota  Radosławowi Sikorskiemu pióro, którym Lech

Kaczyński podpisywał Traktat Lizboński, Pisowi szczena wyraźnie spadła na podłogę,

to było mistrzostwo świata.

No i dobra wiadomość dla tych niekoniecznie „Prawdziwych Polaków” Sejm  nie przychylił

się do wniosku Pisowców o udzielenie ministrowi Sikorskiemu votum nieufności.

Radosław Sikorski nadal pozostaje w rządzie. Cieszy mnie ta wiadomość, a was?