Rykigina

                                  

Znów wczoraj „rykigina” się popsuła, zaczęła charczeć i dostała trzęsionki, czyli jak zwykle

jakiś trybik przy szufladzie się przesunął i coś tam blokuje. Nie cierpię tego, bo można

przy tym jego charczeniu nabawić się nerwicy, ale widać już tak ma, że od czasu do czasu

się buntuje i wypacza……..

Dziiiaj, albo najpewniej jutro ma przyjść umyślny pan do naprawy i znów przez dłuższy

czas będzie aparat  hulać jak ta lala, na razie i on i ja mamy techniczną przerwę

A może i aparat poczuł, że nadchodzi świąteczna przerwa, tylko nieco się pospieszył,

bo jeszcze przed świętami mamy porejestrowanych trochę  pacjentów.

Ach ten złośliwy chochlik!!!!.

Czy wiecie ile już forsy zaoszczędziłam, paląc tylko tego mojego elektrona?

Dwie paczki dziennie po 12 zł ( albo i już po 12.80, pewnie już te droższe sprzedają) przez

razy 20 dni….ho ho ho, ładna kwota 500 zł  wychodzi.

Najważniejsze, że ten elektroniczny papieros mi wystarcza i nawet nie przyszło mi do głowy

jakieś inne papierosy kupować. Jeden minus to chyba to, że okropnie wysusza mi gardło,

ale nic to, wystarczy więcej wypić wody mineralnej i wszystko do normy wraca.

Ewentualnie kupęe sobie w aptece tabletki wspomagające ślinę, są faje właśnie w trakcie

podróży z pracy do domu, gdy nie mam pod ręką swojej butelki ( wody, wody, a niech nikt

nic innego nie pomyśli sobie o mnie), te tabletki posiadają chyba kwas cytrynowy ( są

bardzo kwaśne) który podrażnia z kolei ślinianki i suchość w ustach znika prawie natychmiast.

Zawsze lepiej takie tabletki łykać, niż wstrętnego papierosa palić. Tak, bo papierosy są

wstrętne, bo prócz nikotyny ( a ta jest i w elektronie) ma jeszcze całą masę substancji

smolistych, które potem zalegają w płucach i powodują kaszel ( czasami i coś więcej)

Ostatnio rzeczywiście rzadko kaszlę, no chyba że się zakrztuszę.

Wczoraj w onecie czytałam  wspomnienia jednego ze znanych dziennikarzy, który dowiedział

się, że jego złe samopoczucie wynika z tego, że ma guza w płucach. Na szczęście po

dokładnych badaniach tomografem nuklearnym okazało się, że nie jest to guz złośliwy

i najpewniej  cofnie się całkowicie, gdy nie będzie dokarmiane dymem papierosowym.

Wystarczy na to podobno tylko 3 miesiące. Ale nie każdy ma takie szczęście, że jego

guz jest niezłośliwy, pewno wtedy niepalenie też pomoże, ale w mniejszym stopniu.

Ale życzę temu dziennikarzowi, którego nota bene bardzo lubię, aby ta jego walka z

nieproszonym gościem skończyła się pomyślnie.

Tak po prawdzie też powinnam sobie zrobić zdjęcie klatki piersiowej, ale…. wiadomo, pod

latarnią zawsze jest najciemniej, a też i po prostu zwyczajnie się boję.

Pamiętam, że kilka lat temu podczas jakiejś bezsennej nocy ( wtedy zawsze przychodzą

koszmary) ubzdurałam sobie, że na pewno mam raka płuc, ledwo rana doczekałam i zaraz

po przyjściu do pracy ( a pracowałam wtedy w Szpitalu Kolejowym) kazałam sobie zrobić

stosowne zdjęcie, po czym sama go sobie wywołałam ( na wszelki wypadek, żeby mi ktoś

nie podmienił ) i poszłam do szefowej, a gdy ta stwierdziła, że płuca mam czyste ( no prawie,

bo zawsze od palenia papierosów mam wzmożony rysunek oskrzelowy, czyli cierpię na

tak zwane przewlekłe zapalenie oskrzeli), bez guza stwierdziłam ze spokojem:

no to mogę sobie nadal palić te moje papieroski.

Teraz już myślę troszkę inaczej i bardzo będę szczęśliwa, gdy nawet bez tego mojego

obecnego „cumelka” też się będę obywała, ale jeszcze poczekajmy.