Już wiem

                   

         

Wczoraj zastanawiałam się, czyja to wina, że moja poczytność spadła.

 Wszystko wymieniłam, ale oczywiście, że to  tylko  wina Tuska. A jakże by było inaczej?

Zresztą wczoraj wieczorem gdy wracałam z pracy do domu ( wieczorem, bo była co prawda

18.30, ale ciemno, jakby to noc już była) zaczął padać deszcz z śniegiem.

Bardzo się zdziwiłam, bo rano nic takiej pogody nie wróżyło, co prawda popadywał sobie

deszczyk z małymi zmianami na słonko, ale śnieg???? No cóż, potem nagle temperatura

dosyć wydatnie spadła i to białe, co fruwało pomiędzy kroplami deszczu to był jednak śnieg.

Oczywiście nie napadało go na tyle, żeby od razu biało się zrobiło, ale już drugi śnieg za sobą

mamy – oczywiście to też wina Tuska, bo kto widział żeby  w grudniu śnieg padał??

Wszystko to przez tą integrację z Unią  i nasze poddaństwo, teraz trzeba będzie zamiast

domów wigwamy budować, jako że stajemy się ( podobno) indiańskim rezerwatem.

Ciekawe tylko, kto skalpy będzie nam z głów zdejmował.

Już oczami wyobraźni widzę Wielkiego Kota- Mlaskacza pod swoim wigwamem  siedzącego,

 i fajkę  z niepokoju paląc , nerwowo spogląda na bardziej prawo i trochę bardziej

lewo od niego, kto mu tą fajkę podbierze i jaką na niego następną intrygę buduje.

No i przez lornetę wyglądać będzie zza wigwamu, aby na czas spostrzec, z którego kopca

następny Zdradziecki  Kret na niego dybie, aby  potem wieści do wrogiego mu plemienia

przesłać i wszystkie zwycięskie trofea  zdobyte na pogromie komunistów odebrać.

Oj chrzani się już niektórym w główkach, chrzani. Ale gdy my będziemy po Europie

mercedesami się rozbijać, plemię Wielkiego Kota Mlaskacza na indiańskich kobyłach jeździć

będzie  i strzały złowrogie na  lewo   i w centrum skierowywać, aby wroga znienawidzonego

pokonać i zniweczyć. Ot, taka moja  indiańska  bajka na wtorkowy poranek.

Czyli to samo : pogoda i polityka, ale ta druga teraz trochę na wesoło, chociaż wcale wesoło

to wszystko nie wygląda,na pewno problemem jest to, czy teraz powinniśmy nadal

brnąć w tą unijną mątaninę, ale skoro nawet takie tęgie głowy jak pani Merkel, czy pan

Sarkozy nie wiedzą, jak to rozplątać, aby było dobrze, to co my szaraki mamy powiedzieć?

Na pewno ta dwójka na niekorzyść dla swoich państw działać nie będzie, co jest zrozumiałe,

ale my mamy też szansę przy nich iść do przodu, inaczej nas „zjedzą”.

Natomiast jeszcze bardziej zaniepokojona jestem tyn, co nam pacjentom grozi po 1 stycznia.

Każda recepta przez lekarzy będzie opieczętowana napisem : Refundacja  do decyzji NFZ, co

znaczy, ze z każdą receptą będzie trzeba biegać do urzędników, aby podbili receptę, uznając,

że te lekarstwa rzeczywiście na zniżkę się należą lub nie. Bezsens urzędniczy oczywiście,

znów „leczyć” nas będą urzędnicy, bo może część pacjentów zgodzi się na pełną opłatę,

ale większa część pacjentów po prostu zrezygnuje z leczenia.

Panie Arłukowicz do roboty!!!! Przed panem, jako przed ministrem wielkie zadanie czeka,

doprowadzenie tego i jeszcze wielu innych rozporządzeń NFZ-etu do normalności, bo

to co sie dzieje teraz w NFZ-ecie woła o pomstę do nieba.

No i na koniec muszę wspomnieć jeszcze o smutnej wiadomości, która wczoraj wieczorem

do nas dotarła : Zmarła wielka gwiazda polskiej piosenki Violetta Villas.

Nietuzinkowa artystka o wspaniałym koloraturowym głosie, obejmującym kilka oktaw.

Wielka artystka, której głos poznał cały świat, występowała na wielu znanych scenach

nie tylko w Polsce, ale także i w ZSRR, USA i wielu innych krajach, wszędzie znana, a mimo

to bardzo nieszczęśliwa, zawsze szukała swojego bezpiecznego miejsca na ziemi

i nigdy do końca pełnię  szczęścia osiągnąć nie umiała.

Może tam w tym lepszym świecie nareszcie odpocznie od tej wiecznej tułaczki w poszukiwaniu

swojego dobrego lokum na wieczność