1 sierpień

 

Każdy ma inne skojarzenia z tą datą, ja wspominam wczasy sprzed 37 lat, które spędziłam z Magdą i Marcinem.
To były fajne wczasy, najlepiej chyba pamiętamy wspaniałe lody borówkowe ( jagodowe), które kupowaliśmy w lodziarni.
Ale akurat 1 sierpień to był dzień, w którym dowiedziałam się, że na świat przyszedł następny mój siostrzeniec Maciek, brat Marcina i Magdy.
Taką wiadomość „opiliśmy” wspaniałym drinkiem ( oczywiście bezalkoholowym) w kawiarni i  uczciliśmy dodatkową porcją lodów.

Wszystkiego najlepszego Macieju życzę Ci w tym dniu, powodzenia w pracy i w osobistym życiu, dużo zdrowia, które szczególnie będzie Ci potrzebne, aby utrzymać nerwy na postronkach, gdy Twoja najstarsza córka maturę zdawać będzie. Ciężki to będzie czas  i dla Darki i dla Ciebie i Eli, ale wiem, że wszystko będzie ok.

Muszę dodać,  że data 1 sierpnia przypomina nam piękny, bohaterski zryw głównie warszawskiej młodzież, która w nierównej walce poniosła w dużym stopniu sromotną klęskę w walce z niemieckim okupantem. Praktycznie nie mieli żadnych szans na zwycięstwo, ale ich zdeptany przez Niemców honor nakazał im walczyć za każdą cenę, do ostatniej kropli krwi.
Dla nas jest to kolejny dzień pamięci, ale także powinien stać się dniem rozmyśleń nad tym, co dzieje się wokoło, gdy świat właściwie stoi na krawędzi III wojny światowej. Czy możni tego świata opamiętają się i wyciągną wnioski z bolesnej, wojennej przeszłości, która siała pożogę, ból i krew? Oby tak się stało, tym bardziej, że ewentualna następna wojna światowa może przynieść o wiele bardziej tragiczne skutki, niż te dwie ostatnie, zważywszy na nowoczesne oprzyrządowanie broni, o broni nuklearnej nawet nie wspominając.

Po wczorajszej burzy w Krakowie zapowiada się ( na całe szczęście) dzień o wiele bardziej spokojny, ponury z niższą temperaturą, umożliwiającą wreszcie odetchnąć pełną piersią.

Moich dolegliwości zdrowotnych wciąż nie mogę się wyzbyć, chociaż odbyłam już wizyty u 2 lekarzy ( o tej nieszczęsnej Revicie nie wspominając), co mnie piekielnie denerwuje, bo może nie są one bardzo bolesne, raczej bardziej dokuczliwe, nieco ograniczające moją codzienność. Denerwuje mnie to tym bardziej, że te dolegliwości zaburzają mój sen, teraz już prawie codziennie budzę się około 2 w nocy i do godziny 4, lub 4.30 nie mogę zasnąć, wiec tułam się nocą po mieszkaniu, puszczam sobie jakiś filmik na laptopie i wreszcie zmęczona zasypiam, niestety zaraz robi się rano i przychodzi pora na wstawanie. I jak mam po takiej w sumie niedospanej nocy normalnie funkcjonować? No jak?
Także moja weekendowa  wizyta w Modlnicy staje w związku z tym pod znakiem zapytania, mogę się kręcić po moim własnym mieszkaniu, ale nie mogę być kłopotem dla innych, w domu mniej więcej wiem co z sobą zrobić, gdy jestem zmuszona w nocy wstawać, w ich gościnnym co prawda domu nie bardzo chcę zakłócać nocny spokój.
Dzisiaj mam dostać nową porcję leków, mam nadzieję, że skuteczniej już zadziałają, bo ile można narzekać i narzekać………..

Życzę przyjemnego piątku.

P.S w związku z urodzinami Maćka bardzo serdecznie proszę jedną z moich czytelniczek o kategoryczne powstrzymanie się od komentarzy, które są złośliwe i po prostu nie na miejscu. Ta pani doskonale wie, że o niej właśnie myślę w tej mojej uwadze!!!!! Inaczej będę zmuszona do stałego zablokowania jej odwiedzin na moim blogu. Można kogoś nie lubić, ale proszę nie przenosić swoich frustracji na mój blog!!!!!!!!!!!!!!!!!!!