ostatni dziń swobody i ciszy

 

Jutro najazd ( przyjazd) rodzinny. I znów się będzie działo, oj będzie się działo.
Na razie są jeszcze w podróży, zwiedzają po drodze jeszcze co się da, więc spodziewam się ich dopiero jutro pod wieczór.
Ostatnio w ogóle jest cicho w domu, trzy dni temu odwiedził mnie Ksawer, wczoraj na chwilę przyszła moja bratowa.
Nawet telefon milczy, bo Magda pojechała z Jackiem i Jaśkiem gdzieś do rodziny, zajęta towarzyskimi obowiązkami nie bardzo ma czas do cioci zadzwonić.
Ale nie, dzisiaj rano już się odezwała i właśnie wybierała się na grzybki. Mam nadzieję, że sromotników nie nazbiera. Zresztą będzie zwiedzała pod czujnym okiem jej teściowej, która podobno na grzybach dobrze się zna. No, ale uważać trzeba, bo wystarczy tylko jeden trujący  grzybek i…strach nawet pomyśleć, co by się mogło zdarzyć.

A  co poza tym? W polityce zagranicznej raczej  niewesoło, wygląda to bardzo niebezpiecznie. Na nic tłumaczenia niektórych polityków, dziennikarzy i socjologów, przypomina mi się, że tuż przed wybuchem wojny w 1939 też politycy próbowali tłumaczyć nieobliczalne zachowania Hitlera i uspakajali, że nigdy nie odważy się na wypowiedzenie wojny, tym czasem w niedługim czasie wszystko to okazało się tylko czczym gadaniem. Oby nie było tak i w tym przypadku, bo Putin, podobnie jak kiedyś Hitler, ma całkowicie ekspansywne pomysły na przemianę geopolityczną świata.
Już weszło do mojego zwyczaju otwieranie rano portalu Onet, aby niespokojnie  sprawdzić, czy gdzieś słowo WOJNA nie zostało już ogłoszone.
Natomiast nasza polityka wciąż jest jeszcze na urlopie, ale niebawem, bo już za dwa tygodnie na pewno wejdzie na polską wokandę i wtedy też zacznie się na nowo polsko – polska wojna na szczycie.
Mamy więc jeszcze niecałe 2 tygodnie na pozorne, spokojne życie, potem wszystko znów zacznie stawać na głowie.
No i dzieci też pomału muszą zapominać o wesołym czasie wakacji, niedługo w szkolnej zasiądą ławie
Zresztą pogoda też nam się bardzo wyraźnie pogorszyło, wieje dosyć chłodny wiatr, co może być po tych nieznośnych kanikułach wypoczynkiem, ale może też i oznaczać znamiona rychło  nadchodzącej jesieni.
Miłej soboty życzę, szczególnie tym jeszcze odpoczywającym. A kto może niech szybko na grzybobranie bieży, bo podobno urodzaj w naszych lasach panuje na te piękne i pyszne leśne  dobra.