mój ukochany dzień tygodnia to…..

 

 

….. to oczywista sprawa, że środa. I znów kolejna taka nadeszła.

Wczoraj były urodziny jednego naszego kolegi z czatów Polchat 50, szukałam dla niego stosownego zdjęcia, więc raz jeszcze Ulu przeglądałam wszystkie zdjęcia  z tego wspaniałego naszego spotkania w Krakowie, między innymi i zdjęcia Pana Kawusi, Krysi – micry i…łza zakręciła się w moim oku, szkoda, że ich już nie ma z nami.
I nagle sobie uświadomiłam, że już nigdy tamte czasy znów się nie wrócą, nigdy nie będziemy tak beztrosko bawili się w krakowskiej knajpce, ani nie będziemy hasać i śpiewać do akompaniamentu gitary w nocnym plenerze krakowskiego Rynku.
Nie chciałam Cię Ulu zasmucić, wszak środa to taki nasz świąteczny dzień, ale akurat takie reminiscencje na mnie wczoraj naszły.
Dlatego daruję Ci dzisiaj kolejny nasz „środowy” śliczny kwiatuszek, aby rozjaśnić Twoje liczka pięknym uśmiechem. Wszystkiego dobrego Ulu i na dzisiaj i na jutro, pojutrze i na ten nadchodzący niedługo długi weekend, który zapewne spędzisz u Magdy ( chociaż do tego weekendu trochę poczekać trzeba).
Myślę, że już powróciłaś na te kilka dni w domowe pielesze, tym bardziej przyjemnie będzie Ci tam wracać z powrotem.

Noc byłaby fajna, gdyby mnie ten (s)kurcz(ybyk) w nodze mnie nie obudził o 5 rano, musiałam chwilkę z nim powalczyć ( przecież zażywam już magnez!!!)
W nocy ( w śnie oczywiście) prześladował mnie jakiś bandyta, który koniecznie chciał mnie przy pomocy bomby wysadzić w powietrze, wyglądał całkiem jak Paweł Dyląg.
pewnie dlatego, że oglądałam wczoraj serial „Siedlisko”, w którym ten aktor  grał.
Właściwie teraz powtarzają ten serial na Kino Polska, ale ponieważ nie oglądałam tego serialu  od początku, znalazłam go na stronie next.24.pl ( fajna stronka z polskimi serialami) i zaczęłam go oglądać od pierwszego odcinka. Jest to historia starszego już małżeństwa, która odziedziczyło niewielką chatkę w małej wsi na Mazurach, Główni bohaterowie  (grani przez Annę Dymną i Leonarda Pietraszaka), typowe mieszczuchy,  poczuli się nagle zauroczeni  pięknem  okolicy  i tam przenoszą swoje codzienne życie, na początku na kilka dni, potem na wakacje, aż wreszcie pozostają tam na zawsze, pomału przyzwyczajając się do całkiem innych warunków, do całkiem innej mentalności mieszkańców tej wsi.
Serial przypomina mi nieco „Noce i dnie”, dosyć  podobna treść, chociaż umieszczona oczywiście w całkiem innej epoce. Za to trzeba przyznać, że pięknie ukazane są widoki Mazur, piękne krajobrazy, zachody  słońca, piękna przyroda. Polecam gorąco ten serial, zwłaszcza tym, którzy nigdy go nie oglądali.
Zastanawiam się tylko, ilu mieszczuchów odważyłoby się zaszyć w takim daleko od cywilizacji miejscu ( nawet telefon najczęściej tam nie  zawsze działa), chociaż teraz w dobie, gdy ( prawie) wszyscy maja samochody…..

Pogoda dzisiaj bawi się z nami w ciuciubabkę ( podobno nad małopolską były wielkie ulewy, niektóre miasta są podtopione, w Krakowie też w nocy chyba padało?), podobnie jak wczoraj, rano pochmurnie, potem coraz cieplej, aż w południe rozpoczyna się skwar. No tak, mamy przecież ciągle lato.

Miłej środy wszystkim życzę