a dzisiaj tak sobie bez tytułu.

 

Bo po co komu tytuł? jest wpis i koniec. Ani nie będzie on nikomu dedykowany, ani nie będzie szczególny, ot taki sobie wpis ( obowiązkowy) na czwartek. I już. A właściwie powinien być tytuł : bardzo słotny czwartek, bo za oknem leje i leje. Wcale się nie dziwię, że wczoraj wszystkie moje kostki dawały mi do wiwatu, nawet Nimesil im nie pomógł. A może zatrudnili by mnie tak w IMGW, świetnie bym im deszcz przepowiadała. A może jakiś szaman ze mnie, czy co?
W każdym razie dzisiejsza pogoda całkowicie mi pokrzyżowała moje plany, miałam dzisiaj w zamiarze odwiedzić panią Krysię – fryzjerkę, żeby jakoś te moje włosy do jakiegoś porządku przywrócić, ale w taki deszcz mam iść do fryzjera? Głupi pomysł.  Na razie pozostawię tę decyzję do ponownego rozpatrzenia, do czasu, gdy aura będzie bardziej sprzyjająca.
Póki co, dla polepszenia humoru i swojego i moich czytelników piękne, pogodne zdjęcie zamieszczam. Mała biedronka świetne gniazdko sobie w koszyczku roślinki umościła, pewnie wygrzewając się do słoneczka. Nam na razie słoneczko nie „grozi”, ale ten deszczyk jednak jest troszkę uciążliwy.
Dzisiejszą noc caluteńką spokojnie przespałam, ani żaden skurcz, ani inne przypadłości mnie nie dręczyły, więc i humor mam zdecydowanie lepszy.
Przede mną jeszcze tylko 2 masaże i koniec ” turnusu”, trzeba wracać do rzeczywistości. Niby pomogły, jednak wczoraj kręgosłup ( i inne kości) trochę strajkowały, ale to tylko na wskutek dzisiejszej aury, wiem, już o tym powyżej pisałam, ale muszę się ustosunkować jakoś co do zbawczej kuracji, którą teraz przechodzę. A jak będzie naprawdę dopiero zobaczę kilka dni po tym, gdy całkowicie już masaże zakończę, gdy mój organizm nieco okrzepnie po „wstrząsach”, które targają moje mięśnie.

W polityce jak zwykle, pomału widać, że niektórzy już nieco odetchnęli i nabrali nowej siły do „pyskowania” Dzisiaj w TVN-24 jedna pani –  polityk z PIS-u weszła już na wysokie swoje „C” i podczas dyskusji nie dopuszczała innych do głosu, wszystkich skutecznie zagłuszała, nawet wtedy, gdy ktoś inny akurat był przepytywany. Politycy PIS-u tak mają, nawet gdy niewiele swoich świetnych pomysłów mają na jakiś temat do przekazania, zagłuszają innych, byleby tylko ich było na wierzchu.
Boję się takiej polityki, bo o prawda teraz pan prezes głosi, że nie ma w Polsce wolności słowa, to co się będzie dopiero działo, gdy ( nie daj Panie Boże) PIS do władzy dojdzie? Nikt, poza ich jedynie słuszną partią już swojego zdania nie będzie miał prawa wyrażać. Sami się przekonacie. No i oczywiście media będą „wolne”, bo jednym  ( wymuszonym) językiem gadać będą…. zakrzyczą wszystkich ( w majestacie i prawa i sprawiedliwości oczywiście).
No, ponarzekałam sobie na PIS ( a dawno już tego nie robiłam), od razu mi lżej na duszy się zrobiło. Muszę  póki co wykorzystać swój czas, bo potem będzie mi tylko wolno pisać o wielkim premierze Kaczyńskim i o wielkim jego bracie, naszym najwspanialszym w dziejach całej Polski wodzu – prezydencie.
I to będzie właśnie ta wolność słowa, która głosić trzeba będzie  zawsze i wszędzie Innej prawdy już nie będzie, a kto  odważy się  mówić inaczej, zostanie anarchistą  i do wydobywczych, albo normalnych wiezień zamykany będzie.
Na szczęście mam nadzieję, że to będzie czas przejściowy ( czytaj krótki) i szybko Polska wróci do normalności. Widać jedyna metoda na niebyt PIS-u jest dopuszczenie ich na krótko do władzy, sami się „zjedzą”, reszta dokonają Polacy i to wcale nie koniecznie ci prawdziwi, chociaż i „prawdziwym” też oko się otworzy i zobaczą, na czym polegało pisie oszustwo.”

Dobra, już sobie ulżyłam, teraz mogę zabrać się za swoje obowiązki, życząc wszystkim miłego dnia. A może gdzieś tam w Polsce, w bardzo odległym ode mnie miejscu, słoneczko dzisiaj zaświeciło?