ostatni weekend przed pójściem do szkoły

Oczywiście nie dla mnie, ale dla wszystkich dzieci kończy się już czas słodkiej laby, rozpoczynają się obowiązki.
Kiedyś w końcu tak stać się musi.
Dla mnie zapowiada się niezbyt ciekawy weekend, bo będzie on przygotowawczy do poniedziałkowego badania, kolonoskopii.
Przyznam się, że boję się tego badania, bo kto by tam szedł radośnie, w podskokach, ale boję się też i tych 3 dni przede mną:
w sobotę dieta lekkostrawna, ale jeszcze coś tam wolno jeść, w niedzielę dieta płynna no i zażywanie leku, który znów będzie ćwiczył moje mięśnie nóg w biegach do toalety, w poniedziałek to już będzie prawdziwy horror : nic nie wolno jeść, ewentualnie wolno mi będzie  pić wodę mineralną i tak ma być  aż do godziny 19 – stej, bo wtedy dopiero będę miała to badanie.
Masakra, ciekawe co na to powie mój ukochany wrzodzik, gdy przestanę go dokarmiać ? Pewno, będę zażywała odpowiedni lek, by go trochę ujarzmić, ale to jest istny złośnik, potrafi dać do wiwatu, nie chcesz dać jeść, to masz i zaczyna gnieść, boleć, ciągnąć na wymioty itd, taki łobuz z tego mojego wrzodzika.
Wczoraj wieczorem wydawało mi się, że już nic nie muszę jeść prócz pomidora, niby nie byłam głodna, ale niestety po godzinie 22 wrzodzik przypomniał sobie, że nie było kolacji i dalej zaczął ssać, gnieść, musiałam wstawać z łóżka i zrobić sobie kanapki. Ból był tak silny, że nie mogłam go niczym prócz bułki uspokoić.
Ale nikt, kto wrzodu nie ma tego nie zrozumie!!!!!
Dlatego z wielką obawą czekam na te 2 dni : niedzielę i poniedziałek, bo nie wiem, czy same soki albo sama woda mineralna zadowoli tego mojego stworka na dwunastnicy. Będę miała prawdopodobnie wykonaną też i gastroskopię ( nie jestem przekonana do końca, ale tak powinnam się i jej poddać), tak, że w poniedziałek od samego rana aż do wtorku będę wykończona, nawet nie wiem, czy bloga będę mogła przez te kolejne dni pisać.
Ale jest i dobra strona tych moich przygotowań, na pewno ubędzie mi co najmniej 3 kilogramy. No i oczywiście nieco odtruję swój organizm, takie  oczyszczenie  od czasu do czasu jest nawet wskazane. Ale i tak po tych męczarniach nikt więcej mnie na to badanie nie namówi ( mówię o kolonoskopii, bo gastroskopię już kilka razy miałam wykonywaną i jakoś jak widać żyję).
Tak więc wszystko jeszcze przede mną, a na razie muszę się cieszyć pięknym słoneczkiem i rosnąca temperaturą powietrza, dzisiaj ma być bardzo przyjemny piątek.
Takiego właśnie wszystkim życzę