Kilka piątków na raz

 

Ile razy można się obudzić w tym samym dniu i ciągle mamy piątek?
Tak było właśnie wczoraj. Pierwszy raz obudziłam się o 3.30 i nie spałam o szóstej rano. Potem zdrzemnęłam się tak chyba do południa i znów w piątek się przebudziłam, no a potem jeszcze chyba dwa, lub trzy razy było podobnie, bo gdy tylko chciałam na leżąco oglądnąć jakiś film,  prawie natychmiast zasypiałam i budziłam się w momencie, gdy film właśnie się skończył. Jaki z tego wniosek? Powinnam wszystkie filmy oglądać na siedząco, tylko wtedy jakoś strasznie głowa mi ciąży, bo mam niestabilny kręgosłup i  jakoś ostatnio bardziej daje mi w kość, ponieważ przez dwa dni chodziłam jak pijana, kręciło mi się w głowie, jakbym z karuzeli właśnie zeszła, dlatego akurat przez te dwa dni pozycja horyzontalna była dla mnie jak najbardziej wygodna.
Tylko…… no właśnie, gdy ciut za długo leżę „odzywa się” mój kręgosłup lędźwiowy, który tak boli, że muszę wstawać i pochodzić troszkę.
Tak też było i dzisiaj rano, nieznośny ból kręgosłupa obudził mnie już po piątej rano, musiałam wstać, by Nimesil wypić, bo mimo, że byłam okropnie śpiąca, spać się nie dało. A wszystko to przez te pogodowe zawirowania, a to śnieg, a to deszcz i kości nie wytrzymują i bolą.
Ale dzięki temu mam napisany wcześniej blog, bo pewnie niewątpliwie za jakąś krótszą lub dłuższą chwilę pójdę się jeszcze  smacznie  zdrzemnąć, Kręgosłup nieco ” odpuszcza”. więc znów mogę  sobie trochę poleżeć, bo wciąż nie ma domowników i tą ciszę należy odpowiednio wykorzystać.
Ale to ma też i złe strony, bo całkiem rozregulowałam sobie mój sen, nie przesypiam całej nocy, tylko w kawałkach, co jeszcze można wybaczyć w dnie wolne od pracy, ale niestety w z nocy z niedzieli na  poniedziałek muszę się porządnie wyspać, bo to już będzie dzień pracy.
Ciekawa jestem, czy kiedykolwiek powrócę o normalnego trybu życia, bo na dłuższą metę jest to jednak bardzo męczące, ciągle mam odczucie niedospania, może dlatego instynktownie sobotę przeznaczam na długie i smaczne spanie, oczywiście pod warunkiem, że nie bolą mnie wtedy żadne kosteczki, uniemożliwiając mi spokojny sen.
Ale takie są niestety „przywileje” wieku słusznego 🙂
Ale malkontentką stałam się w tym nowym roku, A miałam wszystko zmienić na lepsze.
No to dobra, przestaję narzekać i na pokrzepienie ducha swojego i oczywiście Waszego dodaję te śliczne słoneczne kwiatki, od razu weselej na sercu się robi, nieprawdaż?
Odwilż już jest całkowita, na około szaro buro, ale wiatr jest dosyć zimny ( wiem, bo właśnie wietrzyłam pokój), dobrze, że dzisiaj nie muszę nigdzie z ciepłego domku wychodzić.
Życzę przyjemnej soboty, może te moje kwiatki przywołają chociaż kilka słonecznych promieni????