co wkurza starszą panią?… czyli jeździmy MPK

 

Oczywiście sztuczny tłok w tramwaju, czy autobusie. Sztuczny, bo całe wnętrze pojazdu jest puste, za to najwięcej młodych osób stoi w samym przejściu, co utrudnia wysiadanie  z autobusu, wsiadanie zresztą podobnież.
A potem młodzież się dziwi, że nieco starsi ludzie są upierdliwi w tym temacie.
Ach ta dzisiejsza młodzież, za moich czasów było inaczej……..
Przykład z przedwczoraj: wsiadły dwie młode mamy z dwoma wózkami i…stanęły dokładnie w samym wąskim przejściu. Fakt, że miejsce przeznaczone na wózki było już zajęte, ale one nawet nie usiłowały umieścić swoich  wózków w takiej pozycji, by ułatwić wejście, czy wejście. W dodatku stały przy samym kasowniku, przez  co kasowanie biletów też nie było łatwe. To akurat odbywało się w tramwaju, do którego chciała wejść starsza, schorowana  pani. Próbowała jakoś przebić się przez ten wózki, aby szybciutko usiąść i nie upaść, akurat w tym samym momencie tramwaj ruszył, a wózki nadal stały, mamy nawet nie zadały sobie trudu, by się jakoś usunąć z przejścia. Wiadomo, w takiej sytuacji musiała się to skończyć kłótnią, a jakże by inaczej. I co ciekawe, wiele osób poparło w tej kłótni młode mamy, wieszając psy na biednej, starszej inwalidce. Fakt, że ta pani niezbyt przyjemnie  się do dziewczyn odezwała, ale i one właściwie nie pozostały jej dłużne, mogły się uśmiechnąć, powiedzieć chociażby przepraszam i w jakiś sposób spróbować jej pomóc dostać się na siedzenie.
Siedziałam na wygodnym miejscu, nie daleko co prawda drzwi wyjściowych, ale przed sobą miałam wizję przeprawy przez te dwie zawalidrogi i zastanawiałam się, w jaki sposób mam zagaić te mamy, aby znów z kolei ja nie naraziłam się na nieprzyjemne uwagi. W między czasie, gdzieś na trzecim przystanku owa starsza pani wysiadła z tramwaju ( znów po przepychankach z wózkami) i przez okno widziałam, jak bardzo źle jej się chodzi nawet o lasce, kulała i miała widoczne kłopoty z kolanami, czy z kręgosłupem ( podobnie jak ja) I zrozumiałam jej żal, nikt bliżej siedzący nie ustąpił jej miejsca, musiała się nagimnastykować, zanim usiadła na tym miejscu.
Mnie na szczęście jakoś się udało, bo akurat dziewczyny wysiadały z tymi wózkami na tym samym przystanku co ja, ale chwilę wcześniej zagaiłam je, mówiąc, że świetnie rozumiem tą panią, bo ja tez mam kłopoty z wysiadaniem z tramwaju, a ta pani naprawdę była inwalidką, Uśmiechnęły się, nic prócz tego, że też wysiadają nie powiedziały.
Trochę podobnie było wczoraj, chciałam wysiąść z autobusu, niestety niepewna swoich kolan muszę się trzymać rączki przy drzwiach, a tu w samych drzwiach stoi młody człowiek, który swoim ciałem tą rączkę mi zasłania. Przyznam, też nie byłam grzeczna  i zwróciłam mu uwagę, że przejściu nie można stać i utrudniać komuś wysiadanie. Co prawda ów mężczyzna nic nie odburknął, usunął się na bok, ale czułam, co sobie o mnie pomyślał. Trudno, niech sobie myśli.
Młodzież nie rozumie tego, jak bardzo nieraz starszy człowiek ma ograniczone ruchy i jak bardzo musi uważać, by się nie wywrócić. Też kiedyś będą starszymi osobami i może wtedy zrozumieją problemy osób  nie całkowicie sprawnych.

Ciekawostka: na moim zdjęciu jeden z pierwszych autobusów w Krakowie, ten pochodzi z roku 1929, obsługujący linię Barbakan – Prądnik Czerwony.
Fakt, krakowskie MPK poczyniło teraz wielkie starania, aby ułatwić podróż osobom niepełnosprawnym. Przynajmniej większość autobusów i tramwajów są pojazdami  nisko podłogowymi. Właśnie trzy dni temu czekając  na pętli zauważyłam z wielkim ( ale pozytywnym) zdumieniem, że stojący tam tramwaj, co prawda starego typu, czyli ze stopniami posiada w samym  środku  jeden wagon oznaczony znaczkiem inwalidy i właśnie ten jeden wagon był nisko podłogowy. No proszę, ktoś jednak w tym MPK myśli o wygodach dla  swoich pasażerów, za co im chwała i pochwała w moim blogu.
No cóż, pewnie nikt z krakowskiego MPK nie czyta moich newsów, ale jednak czuję się zmuszona, by tą pozytywną wiadomość na moim blogu zamieścić.

A tak jeszcze dodać muszę, że wczoraj wracając autobusem z pracy uświadomiłam sobie, że nie pamiętam, do kiedy mam opłacony bilet – kupuję taki trzymiesięczny, bo może nieco tańszy, a poza tym nie trzeba go tak często kupować.
Otworzyłam portfel i zaczęłam szukać kwitka, na którym jest wpisana data ważności zakupionej karty tramwajowej.
Pierwszy, który mi wpadł w ręce oznajmił, że ważność biletu skończyła się 16 grudnia. Zamarłam, pot wystąpił mi na czoło i już sobie wyobrażam, że zaraz wejdzie kontroler i będą kłopoty. Ale coś mi się nie zgadzało, więc znalazłam jeszcze jeden kwit, jeszcze bardziej stary, ale po wyjęciu wszelakich kwitków znalazłam ten docelowy, oznajmiający, że moja karta ważna jest do 16 marca 2015. Odetchnęłam z ulgą, już mi kontroler nie był straszny, Bo to dopiero wstyd byłby wielki, gdyby mnie z nieważną kartą przyłapaną, co?  Musiałabym się chyba pod fotel schować, a tam raczej nie znalazłabym odpowiedniego  dla siebie miejsca:-)

Hurra!! dzisiaj przespałam cała noc, niespotykane od dłuższego czasu. Może to brak huczących  wiatrów za oknem, a może już ten zanikający katar. który ju mniej przeszkadza? Kaszel co prawda trochę się mi nasila, ale ten da się przeżyć. Nie jest źle.

Ale za to bardzo nie wesoło jest na Śląsku, który już prawie cały strajkuje.
Rozumiem osoby, które obawiają się utraty swojego miejsca pracy, ale głównie to dotyczy osoby pracujące ” na górze”
Lecz nadmierny przerost zatrudnienia, głównie administracyjno – związkowego,  fatalna sytuacja kopalń,  które trzeba ciągle  dofinansowywać jest bardzo wielkim problemem już od wielu lat. W chwili obecnej sytuacja w górnictwie stała się wręcz dramatyczna i to rząd pani premier Kopacz postanowił rozwiązać ten problem. Trzeba pomyśleć komu odebrać, aby dać górnikom? I na jak długo górnikom ta finansowa pomoże? Przy takiej niegospodarności kopalni problem za kilka miesięcy znów powróci, najwyższy czas rozwiązać go teraz i raz na zawsze.
A z drugiej strony na pewno poparcie i Ewy Kopacz i PO spadnie, co może wydatnie odbić na wynikach  zbliżających się wyborów. Podziwiam to zdeterminowanie pani premier, bo doskonale zdaje sobie sprawę, że postawiła wszystko na jednej szali. Szali, która może ją wiele kosztować. Tylko czy uda się to jej jakoś pozałatwiać, czy ten problem pozostanie dla następnych rządów? Bo ktoś, kiedyś, musi ten węzeł gordyjski przeciąć.

Dzisiaj Mia ma audycje w szkole, więc i wczoraj wieczorem i dzisiaj rano musiałam wysłuchać jej programu  granego na skrzypcach. Co prawda nie bardzo znam się w tym temacie, ale to ja zostałam wybrana przez nią jako „publiczność”, przed którą występowała jako skrzypaczka.
Wydaje mi się, że mimo kilku malutkich błędów grany koncert poszedł jej nie najgorzej, zobaczymy co powie na to grono nauczycielskie.

Życzę przyjemnego czwartku, zapowiada się ciepły i słoneczny dzionek, omalże przedwiosenny, co brzmi bardzo optymistycznie 🙂