ale biało wokoło

 

Tyle tego białego puchu napadało, nie dobrze, znów na chodnikach ślizgać się trzeba, bo dozorcy wciąż śpią, a poza tym mają przecież wolną niedzielę.
Mam nadzieję, że do jutrzejszego dnia zdążą mi odśnieżyć chodniki, bo bardzo nie lubię po śliskim chodzić.
No i masz, znowu na nie. Malkontentka jestem i już.

Wczoraj druga z moich maturzystek, Matylda bawiła się na studniówce. Na pewno też  szampańsko ( nie myląc z szampanem) i do białego rana, podobnie jak tydzień temu Daria, która o 6 rano pod Adasiem na Rynku wraz z koleżankami i kolegami  jeszcze tańcowała.
Pewnie i była tez na Rynku dzisiaj rano Matylda, bo teraz taki podobno zwyczaj, że studniówka kończy się tam właśnie.
 Ech, za moich czasów…… 🙂
No dobra dziewczyny, pora szaleństw minął, teraz do roboty. Co prawda do zielonych, kwitnących  kasztanów jeszcze daleko, na razie, jak pisałam, wszędzie bielutko, ale…czas ucieka jeszcze szybciej, niż to się nam wydaje.
 A dzisiaj na razie usiądźmy sobie przy kominku, wyimaginowanym, lub prawdziwym i cieszmy się  rodzinną niedzielą. A Daria i Matylda do nauki 🙂