daj, daj, daj….

 

Pani Premier jest be, bo nie chce dawać (rozdawać) pieniędzy.
Nie ładnie pani premier, każdy powinien mieć  (dostać) wszystkiego do syta.
No to idź do szefa i powiedz, zażądaj, żeby dał Ci podwyżkę, ot tak np cztery pensje więcej, bo Ci nie starcza na życie, na raty, na nowe auto, na kupno mieszkania, czy jakieś zbytki.
Odeśle Cię na pewno z kwitkiem, trzynastki i czternastki też nie da.
Żono, idź do męża i powiedz, żeby Ci dał pieniądze na nowe futro, nową sukienkę, nowe buty i na fryzjera i kosmetyczkę, Tak przynajmniej dwa razy w tygodniu męcz go o jakieś pieniądze – też odeśle Cię do diabła.
Najpierw trzeba dokonać wszystkie obowiązkowe opłaty, resztę zgrabnie trzeba podzielić na każdy dzień miesiąca, by starczyło na jedzenie nie tylko do dziesiątego dnia miesiąca, ewentualnie naddatek, jeżeli jakiś pozostanie trzeba jeszcze rozdzielić na pieniądze na czarną godzinę, a potem ewentualnie można  wydać te marne resztki na zbytki.
I to się nazywa  e k o n o m i a.
Rząd też taka ekonomia obowiązuje, nie może sobie pozwolić na to, że jednym da, a drugim zabierze!!
A jeżeli ulegnie jakiejś części społeczeństwa i dopłaci do nich pieniądze, okaże się, że zabraknie ich w innej dziedzinie życia i kto znów będzie be?, oczywiście pani premier!!!!

A dzisiaj wstała piękna, słoneczna sobota, aż radość w duszy człowieka rośnie. Czuję przedwiośnie

Miłej soboty