tego się nie spodziewałam….

 

 

…….czyli coś całkiem optymistycznego.
Pamiętacie, jak kilka dni temu zżymałam się na Almę i fatalną jej obsługę klientów? Wyglądało to tak, jakby znanej i wyśmienitej do tej pory firmie przestało zależeć na klientach, permanentne braki dotychczas łatwo osiągalnych towarów, błędy w pakowaniu towarów, spowodowany najprawdopodobniej nieuwagą, coraz gorszy rodzaj niektórych towarów, to były moje główne zastrzeżenia.
Postanowiłam zmienić firmę dotychczasową, przymierzałam się, że następne zakupy będę już robiła też internetowo w Tesco, nawet sprawdziłam sobie stosowne strony i wynalazłam kilka całkiem ciekawych towarów, cena też jest przystępna, może nawet i nieco niższa, niż w Almie. Tylko pozostał mały cierń, wszak byłam ich stałym klientem od kilka już lat.
Wysmarowałam więc do Almy list , w którym były zawarte wszystkie moje bolączki i na końcu zamieściłam rodzaj apelu : przekonajcie mnie, że jednak warto u was robić zakupy.
Wczoraj rano zadzwoniła do mnie pani Dyrektor z tej firmy i prosiła, abym dokładnie jej wytłumaczyła wszystkie moje problemy z Almą związane.
Pani była bardzo miła, nie tylko mnie przeprosiła, ale przyznała mi rację w całej rozciągłości, przyznała, że taki sklep jak Alma nie powinien ciągle tylko tłumaczyć, że danego towaru nie ma, ale powinna się postarać, by na bieżąco wszystkie braki uzupełniać, Przyznała, że sama nie sprawdzała, jak wygląda zaopatrzenie sklepu, albowiem nigdy nikt ani z klientów, ani z obsługi o brakach nie informował, brała to za dobrą monetę, sądząc, że wszystko w takim razie „gra”
Dopiero mój list jej uświadomił, że zbyt zawierzyła swoim pracownikom i już przeprowadziła odpowiednie rozmowy, wcześniej sprawdzając, jak dużo odmów towarów było na moim koncie.
Raz jeszcze mnie przepraszając postanowiła mi to wynagrodzić i dzisiaj jeszcze mam w prezencie dostać kilka towarów gratisowo. Wiem, że na pewno będzie to mój ulubiony serek camembert Rostigue.
Na razie mnie pani Dyrektor ” ułaskawiła”  ( przekupiła?), no nie tylko tym prezentem,  ale przede wszystkim rzeczową rozmową, poczekam na następne dostawy i zobaczę, jak będzie się sklep w produktach sprawdzał, jaki będzie wybór, Bo gdy raz człowiek się przyzwyczai do sklepu, czy do jakiegoś produktu, potem jest bardzo zawiedziony, gdy coś się na niekorzyść zmienia.
Zobaczymy, jak to wszystko się skończy.

Dopadł mnie katar. Tak podstępnie i dotkliwie, do tego i gardło miała, wczoraj żyletkami pocięte. W związku z tym już o 23, byłam w łóżku i prawie natychmiast zasnęłam, Ale cóż z tego, ktoś z domowników co prawda bardzo cicho, ale szukał u mnie w pokoju ( a ja nawet podejrzewam kto i co szukał), co mnie obudziło. Ten ktoś poszedł sobie smacznie spać, za to ja do 5.30 znów byłam bezsenna. Niestety tak mam, że przebudzona w nocy nie mogę potem długo z powrotem zasnąć. Tak więc dzisiejszy dzień mam znowu do tyłu, bo nie dość, że kicham i prycham, to jeszcze  nieprzespana noc bardzo źle działa na moje nogi, bardzo mnie wtedy bolą kolana i plątają mi się stopy. Tak już mam.
A dzisiaj idę  na popołudniową zmianę i mam kilka badań, więc  muszę być sprawna.
A swoją drogą nie mógł mnie ten katar zaatakować  w zeszłym tygodniu, gdy miałam tyle dni wolnych i nie musiałam wychodzić z domu???
Temperatura za oknem w sumie umiarkowana, ale na minusie, nawet słonko nieco swoje oblicze pokazuje.
Co nie oznacza wcale, że czuję się jak ten skowronek, ale… no właśnie, miałam nie narzekać.
Wszak katar to wcale nie choroba, ale może  dokuczyć.
Miłego czwartku.