nic ciekawego


Nic specjalnego wczoraj właściwie się nie działo w moim życiu. Przyszłam z pracy tak śpiąca, nie wiem czemu, bo przecież poprzednia noc ładnie przespałam, chwilkę posiedziałam przy telewizorku, nawet do końca nie oglądnęłam sobie serialu o Leśnej Górze ( fakt, oglądałam go wcześniej, czyli z wyprzedzeniem na Ipli),więc po godz 21 poszłam się umyć i przed wpół do dziesiątej leżałam już w łóżku, co dla mnie jest niesamowita sprawą, przecież o tej porze ja dopiero  zwyczajowo”zaczynam życie” Nawet nie wiem, kiedy zasnęłam, chyba szybciutko (co prawda na mojej Ipli szła „Rodzina Zastępczą”), ale chyba nie dotrwałam nawet do oglądnięcia jej połowy).  Spałam smacznie do…godz 3.10, potem wstałam,  trochę się pokrzątałam po domku, zjadłam nocne śniadanko i jeszcze poszłam troszkę podrzemać w rytm mojej usypianki,  czyli  dalszej części „Rodziny Zastępczej”
Czy  jestem wyspana? i tak i nie, bo niby spałam w sumie prawie 8 godzin, tylko po co mi była ta przerwa w nocy?

Dzisiaj oglądałam w TV nietypową amerykańską kampanią społeczną przeciw przemocy. Była to fikcyjnie przeprowadzona rozmowa pomiędzy panią, która zamawiała pizzę w  policyjnej placówce.
Pani świadomie zadzwoniła na numer alarmowy, aby zwrócić przez nietypowe zamówienie uwagę policji, że coś niedobrego dzieje się w jej domu.
Nie mogła oficjalnie wzywać pomocy, bo prześladowca, najpewniej jej mąż, siedział wraz z nią w pokoju, liczyła, że w ten sposób zwróci uwagę policjanta na swoją niebezpieczną sytuację, oczywiście pod warunkiem, że trafi na inteligentnego człowieka, który rozpozna w jej rozmowie apel o pomoc.

Czego uczy nas taka kampania?. W wielu domach dochodzi do zastraszania, najczęściej to kobieta pozostaje wtedy pod presją słowną, lub wręcz siłową, co gorsza jest bezsilna, nie mogąc znikąd dostać pomocy. Może akurat komuś przyjdzie do głowy podobny pomysł, aby w takiej sytuacji postarać się o zorganizowanie pomocy w jakiś nietypowy sposób, tak, aby prześladowca nie zorientował się o co jej chodzi.
Nie jest to na pewno takie łatwe, albowiem wtedy taka osoba jest tak zestresowana, że trudno jest się jej wysilić się na szukanie pomysłów, ale z kolei walka o przetrwanie bywa bardzo silną motywacją do przeprowadzenia nieraz i heroicznych działań, o których siebie nawet nie podejrzewamy.
W każdym bądź razie taka powyższa kampania może dać komuś w przyszłości szansę na pomysł  wyplątania się z groźnej dla niego sytuacji.
Tylko obawiam się, że w naszym przypadku policja utwierdziłaby się tylko w przekonaniu, że ktoś robi głupi kawał przez telefon i na pewno by nie zareagowała.
Chociaż…. ostatnio słyszeliśmy o kilu wypadkach, gdy przez telefon policjant, lub ratownik udzielał porad jak postępować w chwili zagrożenia do czasu, gdy prawdziwa pomoc nie dotarła na miejsce zdarzenia.
Ale takie szkolenia powinny być wdrażane w miejscach, które są przeznaczone na  przyjmowanie  wołania o pomoc, czyli w policyjnych komisariatach, czy w stacjach pomocy ratunkowej, aby uwrażliwiać na różne metody szukania przez poszkodowane osoby kontaktu z takimi placówkami, nawet poprzez przeprowadzenie szkoleń psychologicznych z personelem medycznym, czy  policyjnym.

 Wprawdzie zima za oknem byle jaka, ale życzę przyjemnego dnia