Gorące mleko, ugnieciony przez praskę czosnek, trzy łyżeczki miodu, łyżka masła, wszystko jeszcze wymieszać, podgrzać i pić gorące.
Wszelakie przeziębienia podobno uciekają precz!
No tak, ten katar stawał się wczoraj coraz bardziej denerwujący, więc zdecydowałam się na taki szatański koktajl.
To taka stara, ludowa metoda walki z przeziębieniem, no może ciut młodsza niż wsadzanie do pieca na trzy Zdrowaśki, ale zresztą i tak do pieca raczej bym się nie zmieściła.
Paliło w przełyku jak cholera, wątroba nieco gniotła, ziajałam niczym smok wawelski ( na szczęście śpię sama w pokoju), ale co tam, grunt, żeby katar pogonić!
A jaki tego był efekt? Dalej „kopie” mnie wątroba, katar też jest nadal (on zniknie po 7 dniach), ale dalej jestem „zamroczona”
Ale może polegiwanie w ciepłym łóżeczku mi na pewno pomoże.
Rzeczywiście dostałam wczoraj od Almy paczkę przeprosinowa, klika rodzai serków typu Camembert i pudełko Ptasiego Mleczka.
Bardzo ładnie z ich strony, trzeba im to przyznać, ale….
I tak nadal nie ma mojego ulubionego serka Camembert Rustique , ani ulubionego płynu do płukania Lenor.
Sytuacja wyjaśni się w przyszłym tygodniu, bo muszą mieć troszkę czasu, aby ten towar sprowadzić.
Smutna wiadomość dnia : Dzisiaj rano zmarł były polski premier, wielki przywódca polskiej lewicy – Józef Oleksy.
Niech mu ziemia lekką będzie.
Pogoda za oknem nawet ładna, ale ja wskakuję do ciepłego łóżeczka „leczyć” katarek
Miłego piątku
