Dodatek specjalny na dzień 03.06.2018

 

 

 

 

Co prawda dzisiejszy wpis już do blogu jest umieszczony, ale…
Dzisiaj jest dla mnie jest dzień szczególny.
Przed chwilą dowiedziałam się, ze zostałam  CIOCIĄ – PRABABCIĄ !!!!
Niesamowite, ale mój Brat Krzysztof by się cieszył, pewnie z nieba na nie patrzy i się do obu Dziewczyn uśmiecha, do Diany i do Malutkiej, która dzisiaj na świat przyszła.

Witaj Malutka w Rodzinie, jak to dobrze, że już jesteś z nami

A Dianie i Ksaweremu serdecznie gratulują ślicznej Dziewczynki, niech się Im zdrowo i mądrze rozwija.

Festyn w Parku Krakowskim

Ale luda wczoraj się naszło do Parku. Otwarcie nastąpiło w samo południe, a chwilę potem całe masy ludzi tam spacerowało, podziwiało i kupowała w jednak postawionych z tej okazji kramach. Dziwne tylko, że w taki upał nie było tam…lodów, a może je po prostu przegapiłam? Ciężko było chodzić główną alejką, bo tłok tam panował wprost niesamowity.
Oczywiście starym zwyczajem, który jest zawsze obecny przy takich imprezach skoczne kawałki  przygrywała w parku orkiestra dęta

    

Panowie i panie pięknie ubrani wzbudzali prawdziwe zainteresowanie.Jakoś przypomniały mi się austriackie czasy, gdy własnie w parku zawsze taka skoczna muzyka odpoczywającym w parku towarzyszyła, wystarczy chociażby przypomnieć sobie sceny z filmu Noce i dnie.
Część ludzi spacerowała, część siedziała na ławeczkach, albo na murku, spożywajac zakupione pyszności, jeszcze spora część siedziała sobie na rozłożonych na trawie leżakach, albo wręcz na trawie.

Oczywiście najbardziej oblegane było pole zabaw dla dzieci, tam trudno nawet szpilkę było wbić, tyle dzieciaczków się tam bawiło i nawet, co ciekawe nie zanotowałam żadnych większych awantur.
Już miałam sobie własnie kupić czeskiego naleśnika, ale okazało się, że trzeba byłoby na niego czekać aż 20 minut, a tu nagle zaczęły się odżywać groźne pomruki nadchodzącej burzy. Na szczęście nie mieszkam przecież daleko, więc zdążyłam wejść do mieszkania tuż przed pierwszymi opadami.
No, a ponieważ zrobiłam sobie apetyt na takie słodkie pyszności, więc na obiad  szybciutko usmażyłam sobie omlet z dżemem malinowym, też był pyszny.Burza nie trwała za długo, myślę, że większość osób pochowało się w parku pod specjalnie rozwiniętymi namiotami. Ale już niedługo później znów zaczęło być głośno w parku, najwyraźniej odbywał się tam konkurs tańców. Ale byłam już zbyt zmęczona, bym znów miała iść zobaczyć te harce osobiście, zamknęłam więc okno, by mi muzyka zbyt nie przeszkadzała i…….. trochę się zdrzemnęłam. Nie wiem więc jak długo trwały te zabawy w parku, bo gdy się przebudziłam było już cicho, nie licząc oczywiście odgłosów niemęczących się nigdy zabawami dzieci.
A późnym  wieczorem rozlegały się głosy fajerwerków, ale to raczej nie w naszym a w Parku Jordana, bo słychać je było raczej z oddali.

A dzisiaj rano sobie pomyślałam, że pogoda jednak była dla Krakowian bardzo wczoraj łaskawa, bo mimo tej przejściowej, a krótkotrwałej burzy, było bardzo przyjemnie, było słonko, lekki wiaterek, cóż więcej potrzeba do szczęścia???

Bo dzisiaj od rana niestety pada deszcz. I pewnie dzisiaj byłaby dalsza część festynu, bo jak już pisałam kiedyś, w niedzielę zawsze było w naszym parku imprezowo, tylko kto się skusi na deszczowe spacery??? Nawet plac zabaw ucichł i zamarł w deszczowej aurze, ale jest nadzieja, że popołudniu nieco się przejaśni, przynajmniej  prognoza tak zapowiada.

No to co, życzę jednak przyjemnej niedzieli, może uda się jednak  dzisiaj chwilkę chociaż pospacerować ?????