a to niedziela ponura jakaś taka

 

 

I o czym tu pisać w ponury, niedzielny i piekielnie chłodny niedzielny poranek?
Chyba jednak o tym, że znów tęsknie za ciepełkiem. Ja, zmarluch numer jeden, ubrana w gruby sweter, niczym w zimie…..
Ale taka będzie i pewnie ta niedziela, jak i wczorajszy ponury dzień, chociaż   czasami wydaje się, że troszkę się przejaśnia.
Za oknem cisza, nie ma dzieciaczków w parku. Co prawda jakieś „niedobitki” wczoraj na huśtawkach się huśtały, ale to nie to, co kilka dni temu, gdy radosny szczebiot unosił się od samego rana, aż do wieczora……… Aż moja  głowa z tych pisków puchła.
I co tu robić, nawet spacerować nie bardzo się chce po parku……..Chyba tylko wypada czekać do godziny 20.00, gdy nasza drużyna na mundialowe boisko wyskoczy.
A….zapomniałam, przecież ja nie będę oglądała tego meczu, nie będę pecha przynosiła naszym zawodnikom. Może tym razem im się uda wygrać, bo nie wiem, czy remis przyniósł by jakieś korzyści.
W każdym bądź razie, sporo piwka w wielu polskich domach dzisiaj się przeleje i wiele okrzyków, mam nadzieję, że nie koniecznie tych  zaczynających się na literę „K”

Dzisiaj na Face jeden z Kolegów ujawnił nam  dzisiejszą kartkę z kalendarza, na której napisane dokładnie było, że w Bukowinie o godzinie 7.47 temperatura wynosiła tylko 4 stopnie Celsjusza. Nie dziwota, podobno wczoraj w Tatrach spadł nawet śnieg……Zaiste, dziwna jest ta nasza aura, jednego dnia ponad 30 stopni gorąca, dwa dni później tylko 5-10 lub troszkę ponad 10 stopni…
Oczywiście u mnie to kończy się katarkiem, cały nos mam zapchany i muszę oddychać ustami.
Mam nadzieję, że ta pogoda wreszcie się uspokoi, a temperatura znów podskoczy w górę, bo inaczej cały morski urlop Uleczki weźmie w łeb.
Chociaż pewnie nawet w deszczową pogodę Ulka da sobie radę ze spacerkami, ona nie jest przecież takim zmarzluchem i mięczakiem jak ja.
Ale Uleczku, skoro czytasz jednak ten mój blog, a wiem, że to robisz, życzę Ci, aby słonko oblało Twoje piękne liczka, na którym zakwitnie zachwyt pięknie spędzonym czasem nad naszym polskim morzem.
Pisałaś Uleczko, że możesz obejść się bez środowej róży. O nie, niedoczekanie, tradycja to tradycja, nie będę zamieszczała innych gifów w inne dni, ale środowa róża nadal jest obowiązująca 

Zawsze przecież zamiast gifów mogę zamieszczać dla ozdoby  rysunki (tak jak na przykład dzisiaj), zajmujące mniej miejsca w blogu.

Od polityki dzisiaj biorę urlop, zresztą o czym bym miała pisać, nic się przecież nie zmienia, marazm trwa.

No to życzę miłego oczekiwania na dzisiejszą mundialowa niewiadomą.
Szykujcie już strefę Kibica, bo pić można przecież z każdej okazji, z wygranej i z przegranej.
Ale ja tą pierwszą opcję naszej dzielnej futbolowej drużynie życzę.

 

A dla dzisiejszych Solenizantów Janin, Janów i Danuś kwiatki z życzeniami zdrowia, szczęścia powodzenia w spełnianiu marzeń przesyłam.