Moja Kochana Ania

 

 

 

Byłaś takim pięknym dzieckiem………..

 

 

Smutno mi dzisiaj.
Minęło już dziewięć  lat bez Ciebie Aniu, długie dziewięć lat
Przeleciały te lata tak szybko, a mi się ciągle wydaje, że to nie jest prawda, że Ciebie już nie ma koło mnie.
Brakuje mi tych rozmów z Tobą, nawet tych niewielkich kłótni…
Ale z tego przecież nasze życie się składa, nie może. być zawsze wszystko zgodne z naszymi myślami, bo przecież ta druga osoba, nawet gdy jest rodzoną siostrą, jest jednak trochę inna. Ma swoje kłopoty, swoje przemyślenia, związane z codziennością, a ta nie zawsze dla Ciebie łaskawa była.
Ale wiem, że zawsze mnie kochałaś, tak jak i ja bardzo kochałam Ciebie. Byłyśmy szczególnie ze sobą związane, bo przecież prawie 55 lat mieszkałyśmy razem.
A i potem, mimo, że się przeniosłaś  do Modlnicy, nadal byłyśmy w codziennym kontakcie, telefonicznym, ale także i w spotkaniach na Żabińcu, czy podczas mojej wizyty w Twoim nowym domu. Uwielbiałam przyjeżdżać do Ciebie, bo tam czułam się jak we własnym domu. Ale mimo to, nie zdecydowałam się, mimo Twoich sugestii, przenieść się na zawsze do Modlnicy, było wiele powodów, które mnie od takiej decyzji powstrzymywały i wiem, że je rozumiałaś. Twoje odejście odczułam bardzo boleśnie, wtedy znów zawalił się mój świat, podobnie, jak wcześniej odczułam śmierć naszego Taty.
Straciłam Mamę jako dziecko, więc wtedy nie do końca rozumiałam, co oznacza słowo śmierć, pierwszy raz tak boleśnie właśnie to odczułam, gdy nie wyobrażałam sobie życia bez mojego Taty.  Mojego Brata Krzysztofa też bardzo kochałam, mam wiele przyjemnych wspomnień związanych z Jego Osobą, ale nie byłam aż tak bardzo związana z Nim, jak z Tobą. Byłaś dla mnie kimś bardzo ważnym, nie tylko Siostrą i Przyjaciółką, często miałam uczucie, że żywisz do mnie matczyne uczucia I tak pewnie było, chociaż dzieliło nas tylko siedem lat. Ale tak własnie bywa, że gdy umiera Mama, starsza siostra przybiera dla dziecka jej status.
Dalej przyjeżdżam do Modlnicy, gości mnie u siebie Twoja wspaniała córka Magda. Ma Ona tyle ciepła w sobie, które Ty miałaś, dlatego stała mi się bardzo bliska, stała się  niejako  kontynuacją Ciebie.  Może dlatego ten ból, związany z Twoim odejściem jest dla mnie łatwiejszy do pokonania?
Ale zawsze, gdy siedzę na tarasie Magdy domu, patrzę z  bólem na Twój dom, z bólem, bo Ciebie tam nie ma, ale również przypływają do mnie wspomnienia i nieraz przez łzy uśmiecham się do Ciebie. Czasami wydaje mi się, że słyszę Twój głos, który woła, Ewa, chodź na kawę.
Źle, bardzo źle się stało Aniu, że musiałaś odejść. Tak bardzo kochałaś swój dom, byłaś tam taka szczęśliwa o czym nieraz przez telefon mi wspominałaś. Pamiętam, jak mi opowiadałaś, że własnie siedzisz na swoim tarasie, patrzysz na swój ogród, na drzewka, które z Kamilką  zasadziłyście i mówiłaś, że nie wyobrażasz sobie teraz swojego powrotu na Smoleńsk, bo tu dopiero wiesz, że jesteś spełniona, szczęśliwa.
Szkoda tylko, że na tak krótki czas tego szczęścia dla Ciebie starczyło, stanowczo za krótko ono trwało.
Pamiętam ten dzień na kilka dni przed Twoja śmiercią, gdy leżałaś na OIOM-ie w Szpitalu Narutowicza. Patrzyłaś mi prosto w oczy i oczami przekazywałaś mi wiadomość o tym, że umierasz, że wiesz, że musisz wszystkich Kochanych Najbliższych zostawić , bo nadszedł już Twój czas, ale prosisz mnie, abym Ich Wszystkich nie pozostawiła, żebym z Nimi była i Kochała tak, jak Ty kiedyś ich kochałaś. Nie mogłaś wtedy już mówić, ale zrozumiałam to wszystko, co mi oczami przekazywałaś.
Wiedziałaś, że masz już dorosłe, samodzielne dzieci, może nie potrzebujących pomocy jak kiedyś, gdy byłaś chora, a ja opiekowałam się małym Marcinem i małą Magdą, ale wiedziałaś tez, że Oni potrzebują miłości, a przede wszystkim wspólnoty, rodzinnej przynależności, bo takie wartości przecież obie dostałyśmy od naszych Rodziców, dla Nich Rodzina była bardzo ważna, tak samo i dla Ciebie i dla mnie.
I może nie do końca, mimo, że się bardzo staram, udaje mi się tę rodzinną wspólnotę utrzymywać, niestety życie pisze swoje własne scenariusze, ale Wszystkie Twoje Dzieci wiedzą, ze mają mnie, Ciocię, która Ich bardzo kocha i bardzo przeżywa wszystkie Ich wzloty i upadki.
I Tobie Aniu poświęcam ten dzisiejszy wpis. I mimo, że jest mi bardzo smutno, patrzę na twoje zdjęcie wiszące na mojej ścianie, gdzie jesteś taka uśmiechnięta, ja też uśmiecham się dzisiaj do Ciebie  Aniu. 
Przecież Ty doskonale wiesz, że bardzo Cię kocham i bardzo za Tobą tęsknię……..
I wiem, że czuwasz nade mną, tyle razy dawałaś mi to odczuć….
To nieprawda, że po śmierci już nic nie ma, wierzę, że może minie jeszcze trochę czasu aż spotkam się z Tobą, moimi Rodzicami, z Kasią, z Krzysztofem i z resztą mojej Rodziny i będziemy wtedy po wieki już razem, szczęśliwi.