Pinokio

 

Ongiś bankster, ostatnio Pinokio, wiecie chyba kogo mam na myśli?
Jeżeli się już kłamie, to trzeba jednak pamiętać, że kłamstwo krótkie nóżki ma.
Dzisiaj jeszcze jest dobrze, ale jutro…….
Czy zatem warto swoją dobrą markę, która ów pan się kiedyś cieszył rozmieniać na drobne???
Wczoraj sporo w Sejmie się działo, ale według powiedzenie (przepraszam, za brzydkie słowo) Ku…rwa  ku…rwie łba nie urwie, więc jedna posłanka, wobec której było postawione votum nieufności zażarcie broniła drugiej posłanki, wobec której też wpłynął wniosek nieufności, a skończyło się to tak, jak można było przewidzieć i co można określić  następnym powiedzeniem kruk krukowi oka nie wykole, całe PIS, mające oczywiście w Sejmie większość przegłosowało te oba wnioski, które oczywiście upadły. Czy mogło być inaczej?
Na razie nie, ale……
I to tyle (na razie) o polityce, szkoda więcej pisać.
Szczególnie, że posłowie są już tak okropnie przemęczeni swoją pracą, że teraz,  już na dniach,  na nich czeka ponad 50 dniowy urlop.
Dziwne, normalny człowiek ma 30 dni urlopu, posłowie mają tych dni prawie dwa razy więcej, ale…….. im się przecież NALEŻY !!!

Teraz czekam tylko na spełnienie następnej politycznej obietnicy, czyli 500 plus dla biednego emeryta. Tylko coś mi mówi, że już po wyborach niekoniecznie wszyscy emeryci będą zaszczyceni obiecanymi podwyżkami, już on coś znów wymyślą, bo przecież na pewno nie mają na to aż tylu pieniędzy, żeby zaspokoić potrzeby  wszystkich rencistów i emerytów. Ale obiecać przecież zawsze można…… W tym już mają nielichą wprawę.
Wyborcza kiełbasa zawsze przyjemnie pachnie, dopiero po wyborach cuchnąć zaczyna.

A przed nami kolejny cieplutki dzień. Mogą być gdzieniegdzie  burze nawet, ale śmiało już można by powiedzieć, że wiosna zrobiła ogromny skok do przodu i….mamy już lato.
Wczoraj posiedziałam chwilkę sobie w Parku. Już odkryłam to miejsce, które szumnie czytelnia nazwano. Owszem, miły zakątek, w którym są ławeczki w postaci klubowych foteli, obok stoi kilka półek, na których umieszczane są gazety i książki przyniesione przez ludzi. Dobry pomysł, każdy ma zapewne niepotrzebnie zapchane półki starymi, już nie potrzebnymi książkami, może warto się z innymi podzielić???. 
Muszę więc remanent i w swoich książkach zrobić….Przyznaję, że kupuję sporo tzw brukowców, ale akurat te gazety składam dla Babci naszej Reni, wiem, że się z nich cieszy. Dlatego i książkami i gazetami powinno się też umieć podzielić.
Jedyny szkopuł w tym czytelniczym zakątku jest to, że jest tam całkiem chłodno, bo otoczony jest krzakami i słonko tam nie dochodzi. Nie posiedziałam tam więc za długo, zmarzłam nieco  no i papierosa jakoś głupio byłoby tam zapalić…….. w czytelni?? nie wypada.
Zrobiłam więc zdjęcia jakimś kwiatkom i drzewom i usiadłam sobie troszkę dalej na ławeczce w słonku, które całkiem przyjemnie przygrzewało.

 

 

 

 

A potem powolutku poczłapałam do domu. Dokładnie: poczłapałam, bo nogi wczoraj okropnie mi dokuczały, aż mi było wstyd, że ludzie patrzą na mnie jak na starą, kulawą babę.
Ale cóż zrobić, czasami tak mam, że mogę prawie normalnie chodzić, z czasami chodzę tak, jakbym miała kule do nóg poprzypinane. Nawet obawiałam się, że dzień skończy się jakaś ulewą, stad miałam te bóle reumatyczne, ale nie, czyżby mój wewnętrzny barometr się rozregulował???
A wieczorem porozmawiałam sobie telefonicznie ze szczęśliwym Tatusiem – Ksawrem, który już musiał zacząć zdawać trudny egzamin z ojcostwa, bowiem Diana z Małą właśnie wczoraj już wróciły do domu. No, trzeba przyznać, że przed Diana i przed Ksawrem spore wyzwanie stoi, ale przecież nie oni pierwsi, nie ostatni, dadzą sobie radę.

Fajnego czwartku Kochani