i już poniedziałek

 

A ja jeszcze jestem w Modlnicy, niedługo już się nią nacieszę, bo zaraz do Krakowa, do pracy jechać muszę.

Wczorajszy dzień przeminął mi bardzo przyjemnie
Koło 11-stej przyjechała po mnie Magda i pojechałyśmy do Modlnicy
Najpierw oczywiście pojechałyśmy na cmentarz, do Ani. Zapaliłyśmy świeczki,, położyłyśmy kwiaty i oddałyśmy się rozmyśleniami.

Powspominałyśmy trochę wspólne dni, które już minęły, bezpowrotnie
Nie było mnie dłuższy czas na tym cmentarzu, ale się zmienił, rozrósł.
Tyle nowych miejsc tam pzybyło…niestety, tam ludzie też się przenoszą, tym razem na zawsze.
Ładny jest te cmentarz, nie duży, bardzo zadrzewiony, ptaszki tak pięknie śpiewają…
Jednak te cmentarze na wsi mają swój dodatkowy urok, ale…..
Nie, zdecydowanie nie jest mi tam jeszcze śpieszno.
Wolę sobie posłuchać śpiewu ptaszków, siedząc na tarasie.
Pogoda wczoraj była piękna, chociaż popołudniu zrobiło się już dosyć gorąco i czasami musiałam z tarasu do pokoju uciekać, gdy słonko zbyt mocno przypiekało.
Za to późnym wieczorem nadszedł wiatr, wichura i burza, ale ta szalała na szczęście gdzieś w oddali.
Cały dzień przebywania na świeżym powietrzu tak mnie otumanił, że już tuż po godzinie 22 spałam słodko jak niemowlak.
Za to obudziłam się już przed piątą rano, no bo ile można spać.
Musiałam być cichutko, bo domownicy jeszcze spali, nie jak zawsze rano, bez braku obawy, że kogoś obudzę, mogę sobie zrobić kawkę.
Ale za to miałam przyjemność wypicia porannej kawki w miłym towarzystwie Magdusi no i oczywiście piłyśmy ją na tarasie, bo chociaż rano był nieco chłodny wiatr, ale nie mogłam sobie takiej przyjemności odmówić.
Zresztą z godziny na godzinę pogoda się poprawiała i teraz już jest i słonko i…wiatr, ale obawiam się, że dzisiaj nie będzie już tak pięknie jak wczoraj.

Jednak życzę przemiłego poniedziałku i całego tygodnia upiększając te życzenia pięknym modlnickim widoczkiem.