prawda to czy nie prawda ???

 

 

 

Kilka dni temu, gdy wspominałam rocznicowo moja Siostrę Anię, na końcu wpisu napisałam takie zdanie: to nie prawda, że po śmierci już nic nie ma.
Fakt, człowiek często zastanawia się nad tym, jak to właściwe jest, jak wygląda to życie po życiu.
I im człowiek starszy, tym częściej takie myśli mu do głowy przychodzą.
Ale to jest własnie ta tajemnica, którą my. zwykli śmiertelnicy rozwiązać nie potrafimy, możemy tylko wierzyć, lub nie.

Wczoraj w jakimś brukowcu przeczytałam ciekawe wspomnienie pewnego młodego człowieka, którego podobny dylemat też dopadł. Miał on swojego ukochanego dziadka Konstantego, z którym często rozmawiał na ten temat, czy istnieje, czy nie życie po życiu.
Dziadek też nie potrafił dać jednoznacznej odpowiedzi, ale przyrzekł chłopcu, że jeżeli rzeczywiście istnieje drugie życie, to po pewnym czasie postara się go odwiedzić i o tym go powiadomić. Wkrótce rzeczywiście dziadek umarł, a chłopak długie wieczory czekał na jakiś znak dany od dziadka, daremnie.
W końcu minęło już sporo lat, chłopak dorósł, zdążył zapomnieć o tych rozmowach z dziadkiem.

Pewnego razu wracał wieczorem przez skwer, gdy zauważył, e na ławce siedzi jakiś starszy pan. Pomyślał, że ten pan mógł zasłabnąć, wiec podszedł, żeby mu udzielić ewentualnej pomocy i wtedy okazało się, że tą osoba siedzącą na ławce był jego dziadek Konstanty.Przeprosił go, że tak długo musiał na niego czekać, ale stwierdził, że tam gdzie jest czas płynie w zupełnie inny sposób na ziemi.
A więc jednak istnieje drugie życie – ucieszył się ten młody mężczyzna, a dziadek kiwnął głowa i odpowiedział, tak, inaczej by mnie tutaj dzisiaj nie było. Mężczyzna chciał jeszcze o coś spytać swojego dziadka, ale ten stwierdził, że musi już odejść, bo za kilka minut umrze własnie stryjek  owego młodzieńca, a on, musi być przy nim przy jego śmierci.
Młody człowiek nie wiedział, co ma o tym myśleć, więc po powrocie do domu zatelefonował do swojej mamy i opowiedział jej całą historię, w którą oczywiście mama nie uwierzyła. Na drugi dzień zatelefonowała jego matka, aby poinformować go, że w nocy  rzeczywiście zmarł jego stryjek i zaczęła się go  dopytywać, co właściwie dziadek Konstanty wtedy powiedział.
Koniec opowieści, może to fikcja, a może jednak nie…..
Może nie każdemu z zaświatów jest dane informowania swojej rodziny o rozkoszach, lub trudach życia wiecznego.
Ja wciąż tylko wspominam ten sen, w którym gdy byłam małym jeszcze dzieckiem, niedługo po swojej śmierci prysła moja Mamusia, objawiona najpierw  jako śliczny kwiatek, a potem już w swojej postaci i mówiła mi, że jest bardzo szczęśliwa, ale nie może mi opowiedzieć, jak tam jest, bo to jest tajemnica.
Głęboko wierzę, że wtedy rzeczywiście odwiedziła mnie moja Mama. Przychodziła jeszcze wielokrotnie do mnie, ale zawsze była taka daleka, nie mogłam do niej się przytulić…..
Ale nadal wierzę w to, że jednak to opowiadanie może być prawdziwe, że rzeczywiście istnieje drugie życie, zresztą bardzo często czuję opiekę nie tylko mojej Mamy, ale tez i Taty i mojego Rodzeństwa, czyli nie jestem całkiem sama, oni czuwają nade mną z oddali. A nawet gdy czasem skrzypnie gdzieś szafa, czy podłoga, wcale się nie boję, bo jakbym miała się bać kogoś, kogo kocham??
Raz tylko troszkę się zdenerwowałam, gdy w pracy nagle ni stąd, ni zowąd spadł na mnie z wielkim hukiem parawan, ale wtedy wyraźnie czułam gniew mojego Brata, gdyż cos tam źle jakieś zdjęcie zrobiłam, musiał mnie przecież  upomnieć. Potem już nikt więcej z bliskich mnie na szczęście nie straszył, widać na to nie zasługiwałam. A może po prostu tak mnie kochają, że nie chcą straszyć, najwyżej co przestrzegać?????????
Na ścianie salonu w Magdy domu wisi ładny portret mojej Siostry. Kiedyś przyrzekłam Magdzie, że gdy już przejdę na druga stronę i spotkam się z moją Siostrą, wtedy dam o tym Magdzie znak strącając  ten portret na ziemię, nie tak, by go uszkodzić, tylko, żeby Magda wiedziała, że już obie jesteśmy razem szczęśliwe.
Tylko czy mi się to uda????
Pozostawiam to (mam nadzieję) dłuższemu czasowi, a teraz zatapiam się w codzienności, niestety szarej i ponurej, bo ani grama słonka zza okna nie widac i co gorsza, nic nie zapowiada, żeby się ono dzisiaj pojawiło.
Mimo wszystko życzę przyjemnego i udanego czwartku.