rozpoczął się Mundial

 

 

Podobno każdy ziemianin jest nim zainteresowany.
Widocznie jestem nie ziemska. Jakoś mało, a w praktyce w ogóle temu tematowi nie poświęcam więcej uwagi. Bo i po co?
Patrzeć jak 22 zawodników plus sędzia po boisku latają?, a co w tym jest szczególnego?

Kiedyś, gdy byłam jeszcze bardzo młoda ( a kiedyś byłam) interesowałam się piłką nożną. świetnie pamiętam  te czasy, gdy przeżywałam mecze naszej srebrnej drużyny w 1974 roku.To był dopiero prawdziwy football, te nazwiska: Deyna, Gadocha, Gorgoń, Lato, Szarmach, Tomaszewski były na ustach każdego Polaka. Teraz jest  podobnie, tylko zamiast tamtych gwiazd na footbolskim firmamencie lśnią  inne gwiazdy: Lewandowski, Błaszczykowski, Grosicki…..Też kiedyś przeminą. taki już jest już los, że wszyscy poddajemy się presji czasu.
Ale taki mundial ma tez i swoje dobre strony, przynajmniej coś innego niż zła polityka  zajmuje nasze umysły.Jest to pewnego rodzaju kosmetyk stosowany  na zaczadziałe już nasze umysły.
Bo ile można słuchać, :a Kaczyński to, a Morawiecki tamto, a  z kolei Kuchciński robi sobie ze Sejmu swój własny folwark i przyzwala swoim głosu, zabrania i odbiera ten głos opozycjonistom…….
Nudne to przecież, teraz przez niemal miesiąc będziemy mogli całkiem czymś innym się zająć.Tylko….. kiedyś gdzieś tam w necie przeczytałam takie mądre stwierdzenie, że jeżeli nasza polska drużyna zdobędzie Mistrzostwo świata, będzie to niewątpliwie wielka zasługa Kaczyńskiego, a gdy jej nie zdobędzie, albo co gorsza jeszcze wcześniej gdzieś tam w rozgrywkach odpadnie, niewątpliwie będzie to wina…….TUSKA.
Ale jak można sądzić inaczej,  skoro propaganda pisia głosi, że do rozmowy pomiędzy Kim Un Dzonem a Trumpem doszło dzięki naszej polskiej dyplomacji.
I to jest prawda, ja w to wierzę (?), mamy taj zaje…..stą (przepraszam za słowo) dyplomację, że liczy się z nami już cały świat, biorą z nas przykład, a tylko kilka chwil, dosłownie moment dzieli nas od czasu, gdy Trump samodzielnie zadzwoni do naszego Adriana i będzie błagał, by doznał on tego zaszczytu wizyty polskiego prezydenta w Białym Domu. Pocztą pantoflową dowiedziałam się, że do tej pory Trump zwlekał z taką decyzją, bo własnie specjalnie na tę okazję  remontuje główne skrzydło Białego Domu i czeka na przywóz odpowiedniego łoża, godnego dla naszego prezydenta i prezydentowej. 

Ale co tam Mundial, co tam polityka…..Grunt, że znów pogoda nam sie robi, chociaż czasami słoneczko gdzieś się chowa za chmurkę.
A ja zaraz pędzę do mojego parku, gdzie coś się ciekawego dzieje, przynajmniej jakiś  tubalny  głos zza okna dochodzi i wieści o parkowych wydarzeniach, muszę sama to sprawdzić…….
Acha, jeszcze cos z pogranicza „cudów” Byłam dwa dni temu na zakupach, a ponieważ czasami z nieba kapał deszcz, miałam w ręku parasolkę. Niestety, jak to bywa, do domu wróciłam bez parasolki.
Już na niej postawiłam krzyżyk, więc z wielkim zdumieniem dzisiaj znalazłam owa parasolkę….we własnej torebce.
Dziwne, miałam ją w ręku, więc skąd nagle się w torebce znalazła??  Czary mary jakieś,  czy co???
No to nie mitrężę już dłużej czasu, trzeba już  domku wyjść, zakupy zrobić, park odwiedzić, najwyższa już pora, niedługo południe mnie zaskoczy.
Życzę wszystkim przyjemnej soboty

P.S. a na znikające wpisy w blogu znalazła się jednak metoda Zgodnie z pomysłem jednej mojej koleżanki z FB, piszę sobie blog w notatniku, a potem wszystko co napisałam wklejam w blogu.
I co najważniejsze…to działa.
Dziękuję Beatko za doskonałą radę