i znowu poniedziałek

Ponieważ wczoraj wysmarowałam bardzo długi i w dodatku polityczny wpis, dzisiaj czuje się zwolniona z pisania długiego tekstu. bo i zresztą mam niewiele czasu rano.
Dzisiaj rano, około 10.30 mamy takie małe spotkanie w miłej kawiarence na ul Dolnych Młynów, na które prócz Diany, Ksawera i oczywiscie Zeldy przyjdą także i rodzice Diany i zaprzyjaźniona para, Beata ze Sławem.
Spotkanie nie będzie pewnie długie, ot,tylko wspólnie napijemy się kawy i chwilkę sobie pogaworzymy, zreszta potem ja muszę jeszcze dojechać do pracy.


Jest to kompleks różnych restauracji i kawiarenek, oczywiście w okresie letnim z czynnymi ogródkami na zewnątrz, w którym można miło spędzić czas.
Dawniej znajdowała się tu fabryka papierosów. Teraz Dolne Młyny, stały się kultowym miejscem wypoczynku i spotkań z przyjaciółmi. Wieczorem jest tu niepowtarzalny klimat. To miejsce w samym sercu Krakowa, w każdy dzień tętni życiem.
Prawdę powiedziawszy jeszcze nigdy dotąd tam po remoncie nie byłam, więc z przyjemnością to miejsce odwiedzę, chociażby żeby powspominać, jak to było tu kiedyś, gdy stały tam małe, szare baraki , a jak jest teraz, gdy powstało tu miejsce całkowicie innego, rozrywkowego przeznaczenia.
Ale nam ten Kraków się zmienia, ale pięknieje !!!
Dawniej takie kawiarniane ogródki zdobiły tylko Rynek Główny, potem zaczęły powstawać takie małe, przytulne restauracje i kawiarenki na odnowionym już Kazimierzu, teraz jak widać, jest coraz więcej takich przytulnych miejsc w Krakowie, które są bardzo licznie i bardzo chętnie przez Krakowian i pewnie nie tylko przez nich odwiedzanych.
Byle tylko deszcz za bardzo nam nie dokuczał, ale zawsze wtedy możemy schować się we wnętrzu, chociaż straciłoby o pewnie trochę na swoim uroku.
Ale niestety, wszystko na razie wskazuje na to, że jednak w ogródku dzisiaj sobie nie posiedzimy, niestety od rana pada deszcz, czasami nawet zagrzmi i kto wie, kiedy ewentualnie się pogoda nieco nam rozjaśni.
Wczoraj na szczęście padał deszcz tylko dopołudnia, potem się rozchmurzyło i nawet czasami słonko zaświeciło, ale jakoś nie miałam wcale melodii do spacerów, przebąblowałam cały dzień w domu, oglądając filmy o czarownicach na Netfliksie. Po prostu odpuściłam sobie wizytę w Parku, tym bardziej, że już nie było tam takiego wspaniałego pikniku, jak jeszcze tydzień temu.
Trochę potem miałam nawet wyrzuty, że jednak na spacer się nie zdecydowałam, ale jeszcze na pewno nie jeden raz w tym roku uda mi się pospacerować po słonecznym moim Parku, albo posiedzieć w słonku z
V.I.P-em na ławeczce, czy pobawić się z Lolą piłeczką. Przynajmniej mam taką nadzieję, wszak jeszcze kilka dni lato trwa.
A co do mojego wczorajszego wpisu, to nawet V.I.P. po przeczytaniu go stwierdził, że to była bardzo ostra i śmiała ocena obecnej sytuacji w Polsce. Fakt, trochę mnie poniosło, czego nie żałuję wcale, ale chyba muszę jednak nieco opanować moje emocje, bo rzeczywiście może się to dla mnie źle skończyć.
Nikt nie lubi czyjejś krytyki, a ten rząd szczególnie na to jest wyczulony, a teraz i dostępne środki inwigilacji są coraz bardziej niebezpieczne, o ewentualnych reperkusjach nie wspomnę.
Ale jedno jest pewne, zdecydowanie nie jestem zwolenniczką Pisu 🙂
I na pewno nie przestanę przypominać o konieczności brania udziału w głosowaniu, oczywiście mądrym głosowaniu, nawet na każdą partię, byle nie tą zaczynającą się na literę „P” !!!!!!!

To tak jeszcze na koniec wrzucę malutki pseudo polityczny dowcip :

Wszedł facet do baru i krzyczy głośno : ” już dziś stawiam każdemu kolejkę, za jego własne pieniądze” Ludzie wstają, zaczynają płakać ze wzruszenia, klaskać w ręce i skandować : „JAROSŁAW, JAROSŁAW, JAROSŁAW” 🙂

Musiałam, nie byłabym sobą 🙂

No to co, mimo niezbyt pochlebnej prognozy pogody miłego poniedziałku i fajnego całego tygodnia życzę.
I nie przejmujcie się nadchodzącą jesienią, ona też potrafi być piękna.