Jak w tytule

Bo czy można być zabobonnym i wierzyć w czarne koty i nieszczęśliwe piątkowe trzynastki ????????
Ja już dzisiaj, kiedy tylko wstałam, wstałam, od razu założyłam sobie: nie, dzisiaj nic złego mi się nie przydarzy, to będzie na pewno bardzo udany piątek, mimo, że to trzynasty dzień miesiąca.
I na żadne nieprzyjemności dzisiaj się nie nastawiam.
Trochę na ten temat poszukałam w internecie i teraz to Wam przekazuję:
No dobrze, przyznaję się, normalnie to przekopiowałam, bo zbyt długi jest cały tekst do przytoczenia moimi słowami i pewnie nie odniósłby takiego wrażenia, jak poniższy.

Mimo iż ostatnie stulecie uznać należy za wiek najgwałtowniejszego rozwoju technologiczno-naukowego w historii ludzkości, ciągle żywa pozostaje wśród wielu ludzi wiara w przesądy. Jak pokazały kilka lat temu badania CBOS, w pechowość piątku trzynastego i liczby trzynaście deklaruje swą wiarę 16% Polaków.

Mimowolny niepokój jaki budzi u niektórych ta liczba, jest zresztą w jakimś stopniu zrozumiały. Trzynastka jest bowiem poniekąd zaprzeczeniem dwunastki, która z kolei pozostaje głęboko zakorzeniona kulturowo jako liczba doskonała, porządkująca świat. Dwanaście jest miesięcy, a dwa tuziny godzin tworzą dobę i już pierwsi starożytni astronomowie nie uznawali tego jedynie za koincydencję. Egipcjanie wierzyli w podział ludzkiego życia na dwanaście etapów. Dwunastu wreszcie było apostołów.

A trzynastka? Cóż… Trzynasta księga Apokalipsy św. Jana opisuje wychodzącą z morza Bestię, której władzę przekazuje Smok. Później, nawiązujący do mitologii egipskiej Tarot, umieścił pod tym numerem kartę personifikującą Śmierć. Piątek z kolei, z oczywistych przyczyn, również interpretowany bywał w cywilizacji chrześcijańskiej jako dzień chwilowego tryumfu Szatana.
710 lat temu „pechowe ścieżki” piątku i trzynastki przecięły się wreszcie we Francji. W piątek, 13 października 1307 r. podwładni francuskiego króla Filipa IV Pięknego wdarli się do istniejących na terenie tego kraju komandorii zakonu templariuszy  . Pod pretekstem oskarżeń m.in. o herezję i czarnoksięstwo aresztowanych zostało kilkuset braci z wielkim mistrzem Jacques’em de Molayem na czele. Dzień tamten stał się początkiem końca potężnego wówczas, a dziś obrosłego legendami zakonu.

Grozę tamtej historii spotęgowała zresztą później jedna z takich legend, zgodnie z którą postawiony na stosie de Molay zapowiedzieć miał, iż w przeciągu roku spotka się z Filipem IV i papieżem Klemensem V na Sądzie Bożym. Proroctwo to spełniło się (zapewne dlatego, że prawdopodobnie wymyślone zostało post factum, w rzeczywistości wielki mistrz spędzić miał ostatnie chwile na modlitwie). Według jednej z wersji de Molay miał nawet rzucić klątwę na potomków króla do 13. pokolenia włącznie.

I choć „zabawy” w prorokowanie czy numerologię kończą się na ogół dla ich entuzjastów kompromitacją  , nie dziwi też, że dla prostego, niewykształconego ludu masowe aresztowania zakonników i stawiane im potem najcięższego kalibru, coraz to wymyślniejsze zarzuty (z konszachtami z diabłem włącznie) wpisały się idealnie w zakodowaną już kulturowo „pechową” symbolikę trzynastki i piątego (a w zasadzie szóstego) dnia tygodnia.

No to teraz już wiemy, skąd ta pechowa piątkowa trzynastka się wzięła i kto chce niech wierzy, a kto nie, to dobrze, ale na wszelki wypadek przez lewe ramię splunie, no, może nie koniecznie trzynaście razy 🙂
A co u mnie?
Ano cieszę się, że słonko świeci i jest piękna, acz już jesienna nieco temperatura panuje, pewnie znów swój Park odwiedzę.
Wczoraj również po pracy przynajmniej na godzinkę do Parku zajrzałam , nawet kilkanaście tych stworków pokemonowych udało mi się połapać.
Ale przyszłam byt późno, Loli już w Parku nie było…….
Za to idąc do pracy zauważyłam, że dalszą część Parku z uschniętych gałęzi czyszczą, ciągle coś w tym Parku jednak się dzieje.
O to tyle na dzisiejszy dzionek mam Wam do przekazania, znów o polityce milcząc, bo…przyjdzie na to czas, przyjdzie czas….

Miłego piątku, słonka i wesołych spaccerków