kolejna środa :-)

I kolejna róża dla mojej Uleczki, tym razem już w jesiennych barwach.
Bo chociaż nie wiem jakbyśmy się przed ta myślą bronili, rzeczywistość za oknem, a to chłodniejsze i coraz bardziej widoczne krótsze dni, mniej silne w swojej mocy ogrzewania słonko , czasami nawet szaruga i coraz bardziej pokazujące się już lekko żółtawe listki na drzewach wskazują, że właśnie ta pora roku coraz szybszymi krokami nadchodzi.
I chociaż wiem, że może oa napawać nawet lekką nostalgią, równocześnie też wiem, że dla Ciebie Uleczku jest ona też bardzo korzystna, bo przecież nie tylko jesień, ale i nawet zima nie jest przeszkodą w spełnianiu i w realizacji Twoich zamierzeń. Znam je i podziwiam Twoją wytrwałość w ich realizacji. Ja niestety nie am tyle siły i tyle mocy, a może to i zwyczajne lenistwo z mojej strony?
Ale przyznać się do błędów to też jest sztuka, nieprawdaż?|
Serdecznie Cię więc Uleczo w tę naszą magiczną środę pozdrawiam, na którą, muszę się przyznać zawsze z niecierpliwością czekam i tą jesienną , ale jakże i zarazem słoneczną różę Ci posyłam.
Mam nadzieję, że te słoneczne promyczki i całusy jeszcze dzisiaj do Ciebie do Poznania dotrą 🙂

Pisałam wczoraj że czasami dzień przynosi mnóstwo niespodzianek, chociaż nic ich nie zapowiada. I tak było wczoraj.
Najpierw dostałam telefon od V.I.P-a, który „wywołał” mnie do Parku.
Miałam jakiś taki troszkę senny humorek, ale stwierdziłam, że właśnie wizyta w Parku, na świeżym powietrzu doskonake mój senmi z oczu zmyje.
I wcale się nie pomyliłam, zresztą niedługo potem przyszedł do Parku pan Waldemar z Lolą, przy której trudno nawet o śnie myśleć, oczywiście zaraz zaprosiła i mnie i V.I.P-a do zabawy piłeczką, trudno było jej odmówić, musieliśmy na zmianę piłeczkę rzucać, a ona przynosiła i żądała dalszej zabawy. Niesamowit jest ta Lola, ma tyle energii, wydawała się wcale niezmęczona, mimo że nawet na moment nie odpoczęła po tym morderczym bieganiu za piłką.
Całkiem niedługo potem przyjechała na swoim rowerze Magda.
Co prawda potem Lola poszła ze swoim zmęczonym hasaniem z nią panem do domu (bo pan Waldemar oczywiście też do wspólnej zabawy był zaproszony), ale na koniec przyszła jeszcze na moją ulubioną ławeczkę parkową Matylda.
Ale z biegiem godzin robiło się już w Parku coraz chłodniej, musiałam też wreszcie do dom powrócić.
Ale trzeba przyznać, że wczorajsze popołudnie miałam jednak bardzo urozmaicone., zgodnie zresztą z moim horoskopem , który mi przepowiedział że w najbliższym czasie nuda mi nie zagraża, będe prowadziła bardzo urozmaicone życie Towarzyskie.
Taki był poniedziałek, taki był też i wtorek, a dzisiaj??????????
Ale zawsze lepiej być na świeżym powietrzu w miłym towarzystwie, niż przez pół dnia oglądać jakieś filmy, czy seriale w domu.ą
A właśnie, już wakacje się skończyły i rozpoczął się sezon moich ulubionych seriali „Klan” „M jak miłość”, „Na dobre i na złe”, czy „na Sygnale” które nareszcie wróciły na ekrany telewizorów , ale na szczęście są one puszczane w porach wieczornych, gdy za oknem robi się już ciemno, więc i o spacerku wtedy raczej już się nie myśli. Można więc sobie zrobić pyszną kolacyjkę, wypić pyszna herbatke i z zupełnie czystym sumieniem przed telewizowem zasiąść.

A dzisiaj od rana nie miałam dostępu do stacjonarnego internetu, dopiero teraz mogę więc zamieścić swój blog z różą dla Uleczki.
Na szczęście działał Messenger w telefonie i mogłam Ulkę o takim przestoju zawiadomić

Co prawda nie jestem do końca przeświadczenia, czy ta awaria została już definitywnie usunięta, bo nie dostałam takiego potwierdzenia od panów monterów z Orangu, ale szybko wykorzystuje okazję, że akuratne w tym momencie internet jest dla mnie dostępny, więc pośpiesznie na niego „wskoczyłam”
Zapowiada się piękna i cieplutka środa, przynajmniej u mnie w Krakowie tak jest, więc popołudniu może znów z Lolą się spotkam w Parku?

Miłej środy i samych słonecznych godzin