za oknem zimny wiatr…..

Ale dobra wiadomośc, że ciepełko jezcze ma powrócić, nawet takie lekko ponad dwudziestostopniowe.

Dzisiaj Pan Pogodynka malował strzałki i kreski, jak i skąd ma to ciepło nadejść i złe chmury znad Polski przegonić, ale czy tak będzie na pewno?

A u mnie jakiś zły czort swoim ogonem ponakrywał wszystkie moje stare wyniki, które na tę Komisję do Spraw Inwalidztwa będą mi potrzebne, kiedyś przeszukałyśmy z Renią wszystkie szafy, dzisiaj też od rana buszowałam po różnych innych domowych zakamarkach i…… nie ma, przynajmniej tego, co potrzebuję nie ma, bo te inne, teraz do niczego mi nie potrzebne wyniki akurat są zachowane.
Złośliwość rzeczy martwych.
Kiedyś na przykład robiłam zdjęcia kolan, dla potrzeb chirurga ortopedy w Maćkowej Przychodni , okazuje się, że ani wyników, ani zdjęć nie ma w moim domu i nawet po nich w Przychodni ślad nie pozostał, przyszła chyba jakaś wybitnie złośliwa AMBRA i wszystko zeżarła.
A co to oznacza? no musze od nowa się trochę po naświetlać i koniecznie zrobić zdj. kręgosłupa lędźwiowego, zdj stóp i zdj kolan (ponwie), bo inaczej tej grupy inwalidzkiej mi nie przyznają, chociaż mam jakieś wyniki sprzed wielu lat, to wszystko jest za mało, muszą mieć bieżące badania.
Sam wisus mojej osoby niestety też jest niewystarczający, mogłabym na przykład udawać kulawego, czy co?
No to idę dzisiaj połapać tych promieni pana Roentgena, chociaż to całkiem niezdrowe na raz tyle zdjęć robić, jednak jestem do tego zmuszona, bo termin Komisji niedługo mi ucieknie.
To tyle wpisu na dzisiaj, na więcej czasu juz nie mam, bo ten nagli.
Miłego piątku