JUŻ PO STRACHU

ZAŁATWIONE!!!!!!        

Przynajmniej na tyle,ile mogłyśmy tam załatwić pozytywnie.

Chyba mój tata jednak czuwał nademną i moimi i Magdy krokami kierował, bo zaraz w drzwiach wejściowych na korytarz urzędu wpadłyśmy na  miłego pana urzędnika,który jakby na nas czekał, aby pokierować naszymi dalszymi poczynaniami.I jak nie w urzędzie ,nie musiałyśmy bezmyślnie czekać w nieskończoność  na decyzje urzędasów,ten potraktował nas bardzo poważnie ,wszystko od ręki załatwił,(nie dostając nic do ręki za to, haha,bo i na to wcale nie czekał-jak wyglądało)

Również i w Wydziale Cywilnym Sądu dostałyśmy wgląd do akt sprawy i mogłyśmy się zapoznać z niegodziwymi zakusami na naszą ziemię,co pomoże nam wkrótce,mam nadzieję ,rozwiązać nasze problemy i odzyskać to,co nam zabrali……

A mówią,że urzędasy to okropni ludzie.

Dwukrotnie przekonałam się dzisiaj,że to nie musi być prawda, wystarczą  tylko dobre chęci i można ominąć przeszkody i stressy w załatwianiu czegokolwiek.

A że po stressach należy się troszkę rozładować….

   

Wracajac wstąpiłyśmy do sławetnej karczmy Rzym,tej samej,gdzie  imć pan Twardowski duszy o mało co nie stracił ,przy ugodzie z diabłem.Miałam straszną ochotę zjeść ichniejszy , sławetny żurek z  frykasami wszelakimi, ale czasu wystarczyło tylko na pośpieszną kawusię i wstępne

obliczenia.

A ponieważ zabrakło nam palców do liczenia, a czas naglił,więc pojechałyśmy dalej,jako,że popołudniu czekała mnie praca w Kalmarze,a Magdę praca w przychodni.

No, bez przesady,pół dnia urlopu to stanowczo za dużo.