co przyniesie niedziela?

 

A dokładnie kogo przyniesie Tomek? Sprawa jeszcze nie do końca pewna, bo Monika jeszcze się waha, ale prawdopodobnie dzisiaj u nas wyląduje ( na stałe??)
malutka Peppe – buldożek francuski. Ale się będzie działo. Ja oczywiście się cieszę, bo tak właściwie to nie mój pies i nie moje obowiązki, ale gdyby wyjeżdżali bez psa, obiecałam pomoc, a poza tym każdy kto mnie zna, chociaż troszeczkę, wie, że jestem wielbicielką piesków, szczególnie tych „płasko pystnych „, albowiem miałam ongiś boksery i dla mnie wszystkie psy ze spłaszczoną paszczą są im brzydsze tym piękniejsze, tak już mam.
Ale jak już pisałam, wszystko zależy od ostatniej decyzji Moniki, która już kilkakrotnie swoje zdanie w tej sprawie zmieniała.
Ale obiecuję, gdy tylko malutka  Peppe będzie u nas natychmiast ja sfotografuję i zdjęcia na moim blogu umieszczę.

Mimo użycia przeze mnie lupy nawet kruszka, ani jednej gwiazdeczki śniegu nie dojrzałam i bardzo dobrze, niech sobie sypie gdzie indziej, a nie u nas.
Ale jest niezwykle ponuro  i muszę górnego  światła używać, żeby cokolwiek na klawiaturze widzieć, zupełnie jakby zbliżała się do nas noc polarna?
Niestety, do wiosny ciągle daleko.

Ciekawostka polityczna : Janusz Palikot zobowiązał się, że przez pół roku nie będzie używał żadnych okropnych słów, ani insynuacji w stronę Pisu, czy rządu, czy kogokolwiek, ciekawa jestem, jak on wytrzyma? Może niektórzy specjalnie będą mu szpilę wbijali, żeby złamał obietnicę? Zobaczymy.

Na razie życzę przyjemnej niedzieli w cieplutkim mieszkanku przy filiżance dobrej kawy czy herbatki w oczekiwaniu na poniedziałkowe przebudzenie.