BUM

 

Obudziłam się dzisiaj nawet po godzinie czwartej w nocy, o tej porze mniej więcej miał nastąpić koniec świata.
I wtedy przypomniałam sobie, że w Stanach jest jeszcze  wciąż 20 grudnia, przecież dzieli nas różnica w czasie całe 7 godzin. A koniec świata ma nastąpić 21 grudnia.
A więc do czasu zapowiadanego końca świata mamy jeszcze kilka godzin, aż mniej więcej do naszej godziny 10 rano, więc sobie poczekamy

Ale to  tytułowe BUM dotyczy  niestety mojej osoby, bowiem znów wczoraj byłam upadłą kobietą.
A wszystko przez to, że chciałam dogonić…… młodość.
Tak, wczoraj wieczorem, wracając z pracy, spotkałam naszą Polę, która szła szybkimi i długimi krokami.
Ja niestety z powodu wieku, chorych nóżek i nie bójmy się powiedzieć sporej tuszy, raczej drepczę pomału. Gdy idę sama wcale mi to nie przeszkadza, że wszyscy mnie po drodze mijają, trudno, skoro się spieszą….  Nawet bywa, że na moment się zatrzymuję, gdy się da, to o coś się oprę, żeby na moment wyrównać chwilowe zachwiania, albo wykluczyć te nieznośnie mroczki przed oczami.. Wczoraj jednak chciałam Poli dotrzymać kroku, a tu  nagle zakręciło mi się w główce, poplątały  mi się moje nóżki i niekontrolowanie poleciałam sobie w lewy bok, a nie znajdując tam żadnej podpory zrobiłam sobie BUM i już!
Trochę było kłopotów z podniesieniem mnie i z postawieniem mnie  z powrotem na nóżki, ale na szczęście znalazło się dwóch młodych i uprzejmych  panów, którzy mi w tym pomogli. Ale musiałam przez chwilę posiedzieć sobie na tym zimnym chodniku, by opanować ten pierwszy ból. Na szczęście nic sobie nie połamałam, potłukłam sobie te dwa  i tak bardzo obolałe już  moje kolanka no i znów nadwyrężyłam sobie to lewe, bolące ramię, pewnie za dużo machałam tą łapką przy „przyziemnianiu”
No to dopiero narobiłabym sobie bigosu, gdybym coś sobie złamała przed samymi świętami, pewno popsułabym je nie tylko sobie, ale i pewnie rodzince, która musiałaby coś z biedną połamaną ciotką zrobić w ten świąteczny czas. Na szczęście ten scenariusz na razie jest nieaktualny A może to właśnie ta moja oponka tłuszczowa spowodowała, że to lądowanie było całkiem miękkie?  Wszak wielorybom też nic złego się w wodzie nie dzieje :-).
A   to był tylko przytyk do dawnego komentarza mojej blogowo – politycznej koleżanki – oponentki, która mnie ongiś w swoim komentarzu porównała z tym miłym skądinąd zwierzęciem – jak wdać wcale jej tego nie zapomniałam!
Nie każdy przecież musi być stale piękny, młody, szczupły  ale za to musi koniecznie być …złośliwy ! Różni są ludzie na tej  naszej planecie Ziemia.
W każdym bądź razie nie będę więcej w tej materii eksperymentowała, nie warto, lepiej sobie chodzić pomału i ostrożnie, niż gubić równowagę i znów czuć się upadłą…….

To tyle o wczorajszych moich „wyczynach”, przyznaję, że nie bardzo miałam się czym pochwalić, ale skoro jest to mój blog to i na nim muszą się znajdować wszelakie moje przygody, nawet te całkiem  dla mnie niemiłe.
Dzisiaj po raz ostatni przed świętami idę do pracy, no chyba, że rzeczywiście po godzinie 10- tej  rozpocznie się ten koniec świata, wtedy za  bumelkę będę rozgrzeszona.
Jutro rano już jadę do Zakopanego. Czy już jestem spakowana? Ale skąd, zrobię to dzisiaj po pracy ( a idę wyjątkowo na popołudniu).
Właściwie nie lubię się pakować, bo zawsze i tak o czymś zapomnę, a jak spakuję sie w ostatniej chwili zawsze sobie mogę zrzucić winę na pośpiech.
Za to, gdybym za wcześnie się spakowała zaraz bym różne rzeczy tam jeszcze dopakowywała i walizka stała by się bardzo ciężka.
Ale bez przesady, jadę tylko na 5 i pół dnia, a właściwie to 5 dni, bo w Zakopanym będę jutro około 13stej, potem jeszcze krótka droga do Kościeliska, gdzie będę świętowała, a w czwartek już zaraz po obiedzie powracam w domowe pielesze. No i koniec dobrego.
Właściwie szkoda, że nie zostanę tam do Nowego Roku, tylko sama miałabym tam się nudzić tyle czasu? No i co tam bym robiła, na nartach nie jeżdżę, spacery jak widać  mi wcale, wbrew powiedzeniu, że są zdrowe, nie służą. No i z kim miałabym w końcu na ten sylwestrowy bal iść, no z kim?????
Na księcia z bajki w moim wieku nie ma już co niestety liczyć, ha, ha.

No i na koniec wpisu ważna wiadomość : dzisiaj po godz 12-stej w południe słońce wchodzi w znak koziorożca, co oznacza, że właśnie rozpoczyna się kalendarzowa  Z  I  M  A !!!!!.
Brrr, aż mi mróz  przeszedł po plecach, trudno muszę cierpliwie poczekać sobie  do 21 marca, gdy przyjdzie moja ukochana wiosna

Miłego dnia, wszak dzisiaj już  piątek to miły weekendu początek, ale jaki to za to będzie długi i świąteczny weekend, przecież wiele osób w ten  wigilijny poniedziałek zapewne wzięło sobie urlop.
A ja czekam cierpliwie do godz 10, jakie przyjdą wieści, będę musiała iść dzisiaj popołudniu do pracy, czy mi się  dzisiaj upiecze????