spod kosiarki czyli….

 

Wiadomo, byłam wczoraj u fryzjera, zostałam całkowicie „skoszona”, fryzura raczej na upalne lato niż na zimę, ale co począć, gdy chce się być pięknym??
Przecież święta zbliżają się całkiem nie żółwim tempem, więc pora o swoją aparycję zadbać.
Wyjazd do Zakopanego już w przyszłą sobotę, nawet przestałam się bać tego końca świata, jako, że nawet Watykan wypowiedział sie w tej sprawie i zapewnił, że żadnego takiego zjawiska na pewno nie będzie, odetchnęłam z ulgą.
Już bardziej należy bać się jutrzejszego wybuchu powstania wyzwoleńczego, bo kto wie, co pan prezes wymyślił przez te 31 lat, że dopiero jutro o wolność idzie walczyć. Miał tyle czasu, aby precyzyjnie dopracować każdy szczególik, na pewno mu się uda jutro wyzwolić wreszcie tą zniewoloną Wolskę.

Za oknem piękny śnieżek prószy, zupełnie jak w bajce. Zima na całego. Wcale mnie to nie cieszy.  A ja ciągle czekam na wiosnę……