HA HA HA HA

 

Ale się dzisiaj od rana uśmiałam :  Pis głosami 30 tysięcy moherów zgłosił się do prezydenta USA w sprawie poparcia umiędzynarodowienia katastrofy smoleńskiej.
I co z tego wynikło, ano wielka FIGA Z MAKIEM, prezydent Obama wyraźnie odpowiedział, że nie widzi potrzeby umiędzynarodowienia tego śledztwa, albowiem prokuratorzy polscy i rosyjscy  prowadzą własne śledztwa zgodnie z zasadami konwencji chicagowskiej i to absolutnie wystarczy , nie widzi potrzeby wtrącania swojego głosu  w tej sprawie. I bardzo dobrze. Pisiaki dostali potężnego prztyczka  w nos, ciekawe kiedy tylko ktoś z nich głośno powie, że to Tusk sam osobiście interweniował w Ameryce, żeby Obama w ta sprawę się nie mieszał, albo co gorsze, że on, Obama też był zamieszany w ten zamach na Największego i Najmądrzejszego Prezydenta we Wszechświecie.
Już słyszę jak Kaczyński na to odpowie : to jest absolutnie  największy skandal i nie możemy tego tak tego zostawić.
Tym czasem Amerykanie mają wiele swoich poważnych kłopotów i nie będą się zajmować sprawami zahaczającymi o strefę absurdu obcego kraju.
TAKA  JEST  PRAWDA !!!!!
Niech lepiej Kaczorek na swoim zadku usiądzie, bo jak będzie tak nadal rozrabiał, to ktoś wreszcie się zdenerwuje i ujawni rozmowę obu braci przeprowadzoną z pokładu samolotu 10kwietnia 2010. I dopiero wtedy zacznie się pisia żenada.

Za to wielkim skandalem stała się śmierć pielęgniarki, która dała się podejść australijskim dziennikarzom poddającym się za królewską rodzinę. Pielęgniarka uwierzyła, że rozmawia z samą Królową Elżbietą i udzieliła jej obszernej wiadomości o stanie Księżniczki Kate.  Na drugi dzień po tym gdy sprawa wyszła na jaw, że to była czysta dziennikarska mistyfikacja okazało się, że pielęgniarka zmarła, nie znana jest dokładna przyczyna jej śmierci, ale najprawdopodobniej dziewczyna popełniła samobójstwo ( nie odkryto udziału osób trzecich), pytanie tylko, czy nie wytrzymała nerwowo, czy była przez kogoś nękana?

Dzisiaj miałam wspaniałą noc, co prawda wstałam o 5 rano do łazienki, ale potem jeszcze dalej spałam jak zabita aż do godz….10.00. O dziwo, nawet ręka mnie nie bolała w nocy , (s)kurcz(ybyk) żaden mnie nie nękał, nawet sny miałam całkiem miłe, żadnych strachów i wizji końca świata w nich nie było – żyć, nie umierać.
A nie ma nic lepszego, niż porządnie się wyspać !!!!

Nawet śnieg za oknem mnie nie straszy, a właśnie w TVN -24 pokazują śnieżne szaleństwa na trasach narciarskich, ci którzy są wielbicielami tego sportu są dzisiaj szczęśliwcami. Właściwie to zazdroszczę narciarzom, bo to musi być wspaniałe uczucie, gdy tak szybko na nartach mknie się w dół, gorzej, gdy się człowiek gdzieś wywróci, połamie albo chociażby potłucze.
Nigdy na nartach nie jeździłam ( prócz jednej próby jako dziecko, gdy na grzbiecie Gubałówki pobierałam nauki pojęcia na czym to polega, ale kilka  upadków udowodniło i mi i mojemu trenerowi i nawet mojemu Ojcu, który chciał, abym się jeździć na nartach  nauczyła, że to nie jest odpowiedni dla mnie sport.
Za to moja Mamusia uczyła mnie, gdy byłam całkiem małym dzieckiem pływać i tą umiejętność do dzisiaj posiadam, co prawda nie wyczynowo, ale dla  własnej przyjemności.

Miłej i słonecznej soboty, u mnie za oknem świeci piękne słoneczko, ale i tak jest całkiem mroźnie.
Zima w całej pełni!!!!