A w Warszawie sypie śnieg !

Otwieram dzisiaj wcześnie rano ( jeszcze za oknem ciemność panowała) mój telewizor, oczywiście jak zwykle dzień zaczynam od programu TVN-24 Wstajesz i wiesz ( Jarek Kuźniar jest the best!) i patrzę ze zdumieniem ile to śniegu w naszej kochanej Stolicy napadało. Więc lecę do okna i patrzę a u nas ulice nie są białe, a raczej mokre. Co prawda  telewizyjna mapa pokazuje, że i w Krakowie trochę napada, ale nie wiele, więc niektórzy nie muszą się martwić, że dzisiaj po pracy do domu spokojnie sobie autkiem  nie dojadą 🙂

O czym tu dzisiaj napisać w moim blogu?
O polityce nie, bo znów mam jej powyżej uszu, zastanawiam się tylko, co też nowego i super mądrego nasz Guru wymyśli, bo to co ostatnio mówił o pomstę do nieba woła.
O końcu świata też już  nie piszę, bo nudne się to  zrobiło,a co miałam na ten temat napisać, napisałam, a to co ma się zdarzyć, lub nie już ode mnie nie zależy.
No to dzisiaj jeszcze ostatnie przedświąteczne pranko muszę uskutecznić, albowiem w piątek rano muszę się zapakować ( popołudniu idę do pracy) no i w sobotę rano wyjazd na świąteczny relaks.
Zastanawiam sie tylko, czy się cieszę z tego powodu, czy nie, właściwie zawsze święta Bożego Narodzenia rodzinnie w Krakowie spędzałam ( z tym małym jednym wyjątkiem, gdy byłam w Sanatorium w krynicy i płakałam w cichości pokoju) Tu też będę  z rodziną, ale nie całą……
Inna sprawa to lekka obawa przed drogą, nie lubię podczas zimy  jeździć ani autem, ani autobusem, boję się tych poślizgów, a zapowiadają, że jednak śnieg może zakopiankę opanować.
Pamiętam ten wyjazd do Zakopanego przed wielu, wielu laty, gdy mój tata chcąc  mnie namówić na tą zimową eskapadę ( ale to nie były wcale święta, ot taki weekendowy  zimowy wypad) zabrał nawet moja przyjaciółkę Zosię, bylebym tylko pojechała ( przecież sama nie mogłam zostać w domu, miałam chyba wtedy 12-14 lat). Całą drogę się modliłam ze strachu, a i tak gdzieś niedaleko Zakopanego auto nagle się zawinęło, wpadliśmy w zaspę i trzeba było wołać kogoś z koniem,by samochód z zaspy wyciągnęli.Dalszy ciąg drogi już siedziałam cicho, przecież i tak moje modlitwy wyraźnie nie działały.
Tak więc przede mną jeszcze 3 dni i czeka mnie zimowy odpoczynek

Życzę uśmiechu na ten niby zimowy dzionek w Krakowie i zimowy w innych partiach naszego kraju. Dzieciaki na pewno się cieszą, że bałwanka ulepić będzie można, a większe i mniejsze stoki opanowane będą przez narciarzy i saneczkarzy.

A na koniec coś na wesoło:
Pewien szczęściarz wygrał na loterii sporą sumę, więc kupił za nią majątek, a także konie i sanie. Zimą wybrał się z żona na kulig.
 w pewnej chwili stwierdził: Kochanie w życiu miałem wiele przyjemności, ale teraz jednak mam największą przyjemność, gdy jadę saniami po własnym śniegu 🙂

My własnego co prawda śniegu nie mamy, ale też mamy różne inne przyjemności, a te największe czekają na nas już w przyszłym tygodniu.