GOŚĆ W DOM – KOT BOGUMIŁ W DOM

Przyszedł do mnie wczoraj wieczorem i pozostanie przez 3 dni.
To jest kot Kasi, właścicielki mieszkania, a właściwie jej córki.
Kocur okazały, nieco może gabarytowo za duży, ale kto jak kto, ale ja mu tuszy wypominać nie będę, widać, że kotek lubi sobie podjeść.
Trzeba przyznać, że dosyć szybko się u mnie zadomowił, chociaż nieco narozrabiał, bo chciał wskoczyć na parapet i zrzucił mi doniczkę z kwiatkami, Na szczęście doniczka w jakiś cudowny sposób zawisł pomiędzy parapetem a stojącym tam stolikiem .No cóż gość ma swoje prawa, byleby tylko za bardzo nie narozrabiał, gdy pójdę dzisiaj i jutro do pracy. Będzie sam, więc będzie miał pole do popisu. Chyba w jakiś podstępny sposób zwiodę go do kuchni, a na wszelki wypadek pokój przed nim zamknę. Tam ma kanapę i miseczki, więc krzywda dziać mu się nie będzie działa.
Tylko kwiatki stojące tam na parapecie muszę pousuwać, bo pewnie by znów chciałby chętnie tak między nimi pourzędować. co lwiatkom na zdrowie mogłoby nie wyjść.
Noc była względna to znaczy kotek trochę spał na poduszce do mnie przytulony, potem wyprowadził się na kanapę, znów wrócił, potem trochę poszalał z piłeczką i zasnął zmęczony, ale widać, ze bardzo tęskni za swoim domem, okropnie rano rozpaczał pod wejściowymi drzwiami, aż mi się też smutno zrobiło. Teraz gdzieś zaszył się w kącie i przesypia swoją tęsknotę, nawet nie reaguje na wołanie, chociaż wczoraj gdy zawołałam Bogumił natychmiast się pokazał.
Smutne to, gdyż kot nie rozumie, że to tylko na trochę taka zmiana nastąpiła.
Pamiętam, ze gdy u mnie kot Ksawera na trochę zamieszkał, też tęsknił, ale bardziej ostentacyjnie swój ból okazywał, nie tylko miauczał, ale również stanowczo unikał mojego towarzystwa, ten przynajmniej do mnie się przytulał.
Słodki jest ten Bogumił, tak ślicznie mi wczoraj mruczał swoje kocie bajki.
Tylko martwię się, że zaczął stosować swój manifest głodowy, miseczka jest nienaruszona. Może potem głód go jednak zmusi do jedzenia? Nie chcę, żeby potem mi mówili, że zagłodziłam im kota, chociaż on ma takie własne pokłady tłuszczyku, że nawet dwa dni diety wielkiej szkody mu nie zrobi.
Ale mam nadzieję, ze jednak się przekona, ze taki strajk nic nie zmieni i musi zacząć jednak jeść.
Za niedługo wyruszam do pracy i Biedaczek całkiem sam zostanie w obcym mieszkaniu – może za bardzo jednak nie narozrabia?
Postaram się jak najszybciej do domu wrócić, by nie pozostawiać go za długo w tej kociej samotnej rozpaczy i tęsknocie.
Na szczęście zakupów dzisiaj nie muszę robić, więc nie zmitrężę zbyt dużo czasu.
Wczoraj był paskudny dzień, zimno, cały dzień beznadziejnie padał deszcz…… dzisiaj ma byc podobnie, chociaż podobno ten deszcz nie będzie już taki intensywny.
Nie wiem, czy dzisiaj chociaż na mały słoneczny promyczek będzie można liczyć, przynajmniej na pewno nie na południu Polski, ale w weekend zapowiadają wiatr halny, więc na pewno się ociepli.
Bo kto to widział, żeby już w jesiennej kurtce trzeba zacząć chodzić?
Dopiero październik się rozpoczął, a jest to miesiąc, który potrafi zadziwiać swoją złotą pogodą.
No nic, życzę wiele optymizmu na dzisiaj – Ci z północnej części Polski będą na pewno dzisiaj zadowoleni z pięknej jesiennej aury, niestety południowa część Polski jest w zdecydowanie gorszej sytuacji
Ale wszystkim z południa, północy, wschodu i zachodu Polski i wszystkim którzy czytają mnie spoza polskiej granicy życzę miłego dnia no i wiele serdeczności na cały październik posyłam.