Uśmiechnij się Uleczko :-)

nie uwierzysz, dzisiaj znów mamy środę 🙂

Tak, tak, coraz szybciej uciekają nam te dni, te środy, to jest wprost nie do uwierzenia, sama jestem tym faktem zaskoczona.
Dlatego dzisiaj proszę Cię, uśmiechnij się, mamy przecież piękne dni, chociaż czasami nawet deszcz nam dokucza ( na przykład bardzo doskwiera moim kostkom), ale życie nadal jest piękne, należy się nim cieszyć, nie bacząc na to, co się złego ostatnio wokoło nas dzieje, bo podobno każda żmija kiedyś przemija, więc ten zwariowany matrix też kiedyś zniknie i kiedyś obudzimy się wreszcie w normalnej _Polsce.
I tego Tobie, sobie i Wszystkim a ten środowy dzionek życzę.

Czasami trzeba swoje plany zweryfikować i to wcale nie koniecznie od nas samych zależy.
Tak właśnie było wczoraj – własnie szykowałam się do wyjścia na zabieg, gdy nagle dostałam telefon od pana Bartka.
Niestety na Oddziele. na którym on pracuje odkryli zagrożenie zakażeniem koronowirusem wiec w związku z tym pan Bartek zadecydował, że dla ostrożności musimy przełożyć nasze wczorajsze spotkanie. Uważam to za słuszną decyzję, chociaż przełożenie o tydzień mojej rehabilitacji niestety nie działa korzystnie dla mojego kręgosłupa.
Ale co było robić, zamiast na zabieg poszłam sobie do Parku, wykorzystałam, że wczoraj był naprawdę pięknie jesienny dzień, buło mnóstwo ciepła o świeciło to zbawienne słoneczko.
Oczywiście odwiedziłam też sklep Rossmanna, gdzie kupiłam dla mojego (chwilowo oczywiście) biednego zestresowanego kotka odpowiednią dla niego karmę.
Chyba jednak głód był silniejszy, niż doznany stress związany z wczorajszym porządkowym zamętem w domu, bo rzucił się na miskę tak żarłocznie, jakby co najmniej dwa tygodnie nic w pyszczku nie miał.
A potem już całkowicie rozluźniony leżał sobie na kocyku na taczanie i smacznie drzemał, a wcześniej oczywiście domaga; się ode mnie sporej porcji należnych mu pieszczot.,
Dzisiaj podobno Kotek ma wrócić do swojego domku, a czy tak będzie? zobaczymy wieczorem.
Środa nieco ponura wstała, ale już się nieco się rozsłonecznia. Co prawda nie mam w planach dzisiaj wizyty w Parku, mam trochę inne zawodowe plany, w dodatku coś brzuszek dzisiaj mi dokucza od rana, jakoś bez humorku jestem…

CYSORZ TO MA ŻYCIE KLAWE, nie musi być subordynowany, nie musi sobie selfie wspólnego z innymi robić, po prostu sobie odchodzi w siną dal i już, ma wszystkich w nosie, co prawda jest tylko wicepremierem, ale i tak premiera i prezydenta ma pod sobą i nikt mu nie będzie rozkazywał kiedy i gdzie ma do zdjęcia pozować. I bardzo dobrze, bo na której by fotce nie występował wcale nie wygląda na niej tak jakby wszyscy pisowcy chcieli, jak mąż stanu, tylko wygląda jak flejowata pokraka z wściekłą, zawziętą miną.
Pewnie tą swoją postawą zepsuł by piękny wczorajszy uroczysty dzionek tworzenia nowego wspaniałego rządu, tak wspaniałego jeszcze dotąd nie było i chyba nawet świat go nie widział………
A swoją drogą jak można tak całe dnie być wściekłym na cały świat????
Dobrze, że ma koło siebie kota, bo jednak kot łagodzi obyczaje, troszkę rozładowuje stresy wiem coś o tym.
A może tylko kot go rozumie?????

Miłej środy