Kraków na czerwono???

Niestety Kraków wielkimi krokami zmierza ku czerwonej strefie.
I to nie jest bujda, bo niestety docierają do mnie niepokojące wiadomości o zachorowaniach, albo chociaż o kontaktach z tym cholernym wirusem też wśród osób mi znajomych.
Czy się boję? Pewnie, że się boję, bo co prawda akurat nie miałam żadnego kontaktu z tymi osobami, ale to wcale nie znaczy, że wirus może dotrzeć do mnie z zupełnie najmniej spodziewanej strony.
Zastanawiam się, czy samo używanie maseczki rzeczywiście może uchronić od zarażenia się, pewnie sama maseczka to jeszcze za mało, trzeba wdrożyć dodatkowe zabezpieczenie w postaci mycia i dezynfekowania rąk no i przede wszystkim trzeba unikać nadmiernego kontaktu z ludźmi, czyli nie włóczyć się bez potrzeby na przykład po sklepach, czy innych użytkowych obiektach. Im mniej ludzi spotkasz na swojej drodze, tym jest mniejsze prawdopodobieństwo łyknięcia wirusa.
A dotyczy to nie tylko osób wcześniej urodzonych, czyli seniorów, ale okazuje się, że zachowują też osoby w sile wieku, a nawet i ci młodsi, nie ma wiec żadnej reguły – trzeba bardzo uważać i nie ryzykować, bo brawura może się źle skończyć.
Znów wrócił projekt wyznaczonych godzin zakupów dla seniorów, co nie jest to zbyt mądry projekt, bo znów zostanie wprowadzony zamęt i nieporozumienia wśród ludzi.
Co do zakupów to wpadłam na doskonały pomysł, który tu sprzedaję: żeby zbyt długo nie kręcić się po sklepie i nie narażać siebie i spotkanych tam osób trzeba zaopatrzyć się w zwyczajną kartkę, na której wypiszemy wcześniej wszystkie potrzebne nam zakupy, wtedy czas zakupów wydatnie się skróci, z pożytkiem dla nas i dla naszych kieszeni również, bo mniej będzie wtedy pokus na kupowanie czasem całkiem nam niepotrzebnych towarów. Jest to rodzaj wprowadzonego prywatnego reżimu zakupów, a w ten sposób można ograniczyć zakupy do 1-2 razy w tygodniu.
A tak w ogóle im mniej kontaktów z ludźmi, obojętnie czy znajomymi, czy nieznajomymi, tym większe bezpieczeństwo przed chorobą i o tym trzeba pamiętać!!!!
Czyli nie powinno się uczestniczyć w żadnych masowych spotkaniach, urządzać hucznych imienin, wesel itp a i nawet w zwyczajnych spotkaniach nawet w dość okrojonym wydaniu trzeba zachowywać ostrożność.
Nie rozumiem tych wszystkich anty korono-wirusowców, który tłumaczą, że żadnego wirusa nie ma, że jest to czysta propaganda firm farmaceutycznych, które rzekomo na nas chcą zarobić, wymuszając wykupywanie lekarstw, maseczek, środków dezynfekujących itp. Rzeczywistość zdecydowanie pokazuje coś innego, bo przecież po okresie chwilowego rozluźnienia w okresie letnim, wykres zachorowalności ostatnio zdecydowanie strzelił w gorę.
Zresztą okazuje się, że gdy w 1918 0- 1920 roku wybuchła epidemia grypy hiszpanki również było wielu sceptyków, którzy podobnie jak i dzisiaj oskarżali firmy farmaceutyczne o pazerność i niestety ta epidemia pochłonęła wtedy nawet do 100 milionów ludzi, nie można dopuścić do tego, żeby teraz ta smutna historia miała się powtórzyć.
Dlatego nie można dawać wiary tym nawiedzonym Konfederatom, którzy sieją wrogą propagandę i namawiają do łamania podstawowych sanitarnych zaostrzeń.
Jest to tylko symbol całkowitego zidiocenia, tak, tak, tylko totalny idiota nie zdaje sobie sprawy z tego, jakim zagrożeniem jest nie tylko sama epidemia, co jeszcze te szerzone przez niego nieprawda
Zresztą sam człowieku pomyśl i wybierz, co wolisz, czy jednak noszenie maseczek i przestrzeganie podstawowych epidemiologicznych zasad, co zapobiega choroby, czy tą pozorną niby wolność z hasłami „nikt mi nie będzie siłą niczego nakazywał, chociaż nawet miałby rację” i narażenie nie tylko siebie, ale i osób całkowicie takiemu myśleniu przeciwnym na ciężką chorobą, a nawet na śmierć.
To tak trochę brzmi nam znajomo: „na złość mamie odmrożę uszy” – ale czy naprawdę warto????
Bo wolność oznacza również proces myślenia, ale nie może być ono w kontrze do ogólnie przyjętych zasad, bo to oznacza nie wolność, a totalną głupotę.
To tyle na temat epidemii, maseczek i ideologii anty wirusowej – chcesz umierać, umieraj sam, ale nie narażaj innych również na śmierć!!!

Ponury mamy ten dzisiejszy poniedziałek, nie tylko z powodu epidemii, ale jest szaro, zimno i deszczowo, całkiem, jakby to był już listopad.
Dobrze, ze jeszcze drzewa listki posiadają, co prawda już nieco pożółkłych, już spadających, ale jeszcze korony drzew bywają i zielone,. niedługo drzew nam całkowicie ogołocieją i wtedy dopiero będzie smutno.
A może jednak jeszcze te ciepłe dni powrócą? Czasami październik lubi miło zaskoczyć
Na razie życzę pogody ducha (skoro nie ma jej za oknem) na dzisiaj i na cały tydzień.