ponury piątek

a jednak trochę optymizmu przesyłam na ten buro – szary dzionek.
U mnie nic szczególnego się nie dzieje. wczoraj mokłam i marzłam, dzisiaj tylko podmarzam, jestem jednak osoba ciepło lubą, a w mieszkaniu za ciepło jednak nie jest.
Pal licho mamona, dzisiaj na noc włączam sobie piecyk, niech się trochę to surowe powietrze w domu przełamie.
Wszak mamy już październik, pora rozpocząć sezon grzewczy.
Kot Bogumił coraz bardziej się zadamawia, ale nie na tyle, żeby całkowicie swoją niezależność sprzedać, wczoraj nawet przetestował na mojej ręce swoje ostre ząbki. A może to była tylko taka kocia pieszczota?
Pieron wie, co on tam w tej kociej główce odtwarza, patrzy się takim wnikliwym wzrokiem, jakby chciał powiedzieć, nie podporządkuje się ci całkowicie, bo ty nie jesteś moją panią, ale czasami na pieszczotki do ciebie przyjdę, ale wtedy, gdy ja tego będę chciał.
Taka kocia już natura.
No to dzisiaj rozpoczynamy następny weekend, zapowiadali, że będzie ładny i ciepły, a na razie jest jak jest – czekam na to zapowiadane słonko.
Dzisiaj pracuję w godzinach popołudniowych, więc za mną bardzo długi poranek, a gdy wrócę niestety pewnie spać trzeba się będzie kłaść.
Widać, że to już jesień, bo znów mnie senność w trakcie dnia napada, muszę się choćby godzinkę zdrzemnąć, ciekawe, że w lecie takich sennych napadów nie miałam, widać słonko na mnie tak zbawczo działało, a teraz niestety ciągły jego brak zdecydowanie działa na mnie destruktywnie
Łykam co prawda tę witaminę D – 3, ale to nie to samo.
No nic, tyle na dzisiaj, jakoś specjalne tematy do omawiania dzisiaj nie przychodzą mi do głowy, a o polityce po prostu nie chce mi się pisać.
Miłego spędzania weekendu – może pogoda łaskawa będzie dla grzybiarzy, bo podobno jest to własnie dobry czas na zbiory, tuż po pełni i podeszczowa, ale w miarę ciepła aura grzybkom bardzo odpowiada.
No to idziemy w las!