komunikat na czwartek

Mamy już czwartek (jejku, już?) , wstał całkiem jesiennie ponury poranek, długo niestety jest nijako rano, gdzie te słoneczne piękne poranki, które budzą człowieka.
Ponieważ mam kotary na oknach o 7.30 za oknem była prawie noc, dobrze, ze mnie Magda obudziła, bo potem nie zdążyłabym się do pracy pozbierać. a rano sporo przede mną czynności, chociażby napisanie blogu.
KOT BOGUMIŁ nadal jest u mnie, chyba trochę jednak tęskni, bo coraz częściej żałośnie miauczy, chociaż nie można powiedzieć, żeby mu cokolwiek u mnie brakowało. Ale taka jest kocia natura, kot przywiązuje się do miejsca, nie tylko do ludzi. Chociaż jak na kocie rozmiary i tak tego miejsca ma sporo, oczywiście kanapa z miękkim kocykiem też jest dla niego dostępna.
W sumie fajny jest ten Bogumił, ale jednak zdecydowanie nie chcę mieć żadnego zwierzaka w domu, nadal przy tym obstawiam i już.
Wczoraj trochę rano kotek rozrabiał, wiec obawiałam się, czy po powrocie z pracy zastanę moje mieszkanie w porządku i niesłusznie kota o takie bezeceństwa osądzałam, bo gdy wróciłam kotek grzecznie spał sobie na kanapie, otworzył tylko jedno oko, jakby chciał powiedzieć „och. to ty” po czym znów zapadł w koci długi sen.Tak po prawdzie to kot strasznie długo lubi spać, ale co ma innego do roboty? ani dostępu do internetu, ani dostępu do telewizji, ani gazet…..
Pies to przynajmniej radośnie wita człowieka, kot ma to w nosie……
W każdym bądź razie chyba czekam na powrót Julki, czyli córki Kasi, a to ma nastąpić dopiero za tydzień, na Kasie nie ma co liczyć.
No to muszę dokupić dzisiaj kotkowi żwirek i znów muszę zrobić mu porządek w kuwecie, och, jak ja tego nie lubię robić……

A co w polityce? właściwie nic nowego, wszyscy żyli faktem, że Nadnaczelnik nie chciał uczestniczyć we wspólnym zdjęciu robionym z okazji utworzenia nowego rządu, a ja się nie dziwię, pewnie się bał, że znów pokażą jak kiedyś jego posikane majty, wiec wolał się ulotnić.
Taka jest prawda, mamy Łajzę a nie Wielkiego Męża Stanu, jakby to chciał nam narzucić cały Pis.
Rolnicy się obudzili i Macierewiczowi gnój do gabinetu wwieźli, wreszcie zrozumieli, że Pis wywiódł ich w maliny, obiecując złote góry, a dając im…g…..o, więc taki, własnie zaczęli obdarzać polityków, gorzko twierdząc prawdę” to my daliśmy im wygrać wybory parlamentarne, to dzięki nam Duda znów został prezydentem, a oni nas oszukali”.
Szkoda, że tak późno do takiej konkluzji doszli, trzeba mieć tylko nadzieję, że tym razem kierowani chłopskim rozumem nie pozwolą się dać byle czym ponownie przekupić, chociaż kto wie. górnicy się sprzedali za bułkę z szynką, to może rolnicy dadzą się przekupić pasztetową????
Ale jakby nie patrząc, Pis pomału zsuwa się z tej równi pochyłej i czekam na moment całkowitego ich upadku, jestem cierpliwa, doczekam się, jestem tego pewna.

Miłego czwartku.