Chodź…..



Daj rękę proszę i chodź ze mną do mego  tajemniczego ogrodu,


gdzie kwiaty w porannej skąpanej są rosie,


gdzie bzy rozlewają wonie


a promienie muskają liście drzew.


Usiądź ze mną na tej starej,zmruszałej ławeczce,  


Tam,pod naszym kasztanem


gdzie kiedyś tak żarliwie całowałeś


moje usta.


Pamiętasz?… kiedyś też byliśmy młodzi….


Tacy szczęśliwi….



Wstałam rano….

Wstałam rano,a tu…środa,hehe…

Już wiecie (kto czyta uważnie),że ŚRODA to dla mnie "dziwny" dzień.

Dlaczego dziwny??,no bo wtedy  zawsze się dziwuję,że tak szybko mijają chwile między jednym,a drugim weekendem.

Środa,to dzień,gdzie występuje równowartość dni już  przepracowanych i jeszcze pozostałych do przepracowania w tym tygodniu.

Ten tydzień bardziej pracowicie dla mnie wypada,bo jeszcze i sobota będzie frapować moje zawodowe życie.

Przeminie,jak wszystko…….

Wczoraj wracałam  autobusem z Kalmara w bardzo miłym towarzystwie dwóch młodych chłopaków,więc podróż minęła mi tak szybko,że nawet nie wiem,kiedy w domu się znalazłam.

Chociaż przyznam,że we własnym towarzystwie również nudzić się nie mogę,mam wtedy czas na różne takie dzienne przemyślenia….

No to poranny wpis blogowy zaliczyłam,teraz muszę zająć się poranną krzątaniną,aby zdążyć na czas wyjsć z domu….

Mam nadzieję,że czeka mnie  ciekawy dzień.

Podejmuję więc  to wyzwanie.

Szczęściara

   Jestem szczęściarą….


Tyle osób chyba mnie lubi…….




Obdarowują mnie  ślicznymi  fotkami…..



Tym razem to tajemniczy ogród Ulki.



Dziękuję Uliczku za piękne foteczki.


Teraz mam naprawdę śliczny i kolorowy blog.


A co się będzie działo,jak sama wreszcie sobie kupię cyfrowy aparat fotograficzny……


Najwyzsza pora robić zjęcia natury, nie tylko


te czarno białe rtg…..


                 



Całuski dla wszystkich moich Przyjaciół.




      

droga,która idę….


Już dobrze,już sen zabrał wszystkie moje łzawe myśli….


Ale czasami,dla higieny oka trzeba sobie troszkę popłakać……


Byle za długo nad sobą się nie rozrzewniać…..


Kroczę w myślach po drodze Sabinki , z jej psem i kotem i jestem szczęśliwa,że znów mamy nowy dzień,znów dzisiaj jest słonko,kwitną śliczne  kwiaty……


           


Dziękuję Sabinko za piękne fotki.




JAK TO WSPANIALE MIEĆ PRZYJACIÓŁ,PRZEZ KTÓRYCH MÓJ BLOG PIĘKNIEJE………

dla poprawienia humorku

Tajemniczy Ogród Bemolka

Uwielbiam kwiaty……. tak kolorowo……..

A te tulipany…….pełne słońca………

I kwitnąca jabłoń,strojna,jak panna młoda do ślubu…….

 I jak tu nie kochać wiosny?????

Dziękuję Bemolku,że  dzięki Twoim zdjęciom mogłam poprawić swój humor u schyłku dnia .

Buuuuu Buuu

Do kitu dzień,to i do kitu cały tydzień.

Nie pomogły mi nawet dzisiaj pachnące bzy (ach,jak cudnie już  pachną)……..

Byłam dzisiaj po pierwsze płaczliwa…

Po drugie byłam na nie…..

po trzecie jakaś nerwowa……

po czwarte,piąte i dziesiąte……..

A może to z głodu????? 

Jak szybko mijaja chwile…..


        


Oj mijają,mijają…..


Zwłaszcza te nocne…


Ledwie człowiek głowę do poduszki przyłoży i senna mara go owionie,już blady świt go budzi.


Właśnie wstaje nowy tydzień…..


No i jaki on będzie,prócz tego,że pracowity,jak zawsze????


Co mnie czeka w nim miłego,jakie niezbyt miłe chwile przyniesie????


Ile łez,uśmiechów,bólu fizycznego,czy psychicznego mi da???


Chyba mam jakieś niezbyt pozytywne nastawienie już od poniedziałku,czyżby przeczucia???


Jestem poprostu….zmęczona tym życiem,tą szarzyzną,tym,co tak praktycznie nie zmienia się…


Już wiem,co mi dolega.


To ból duszy,bo…… nagle…jestem…samotna,zawieszona w próżni…bez tych najbliższych koło siebie na codzień….


Pewnie,że istnieje telefon,myśli o mnie i siostra i Magda,ale to nie to samo.


Kiedyś ich miałam koło siebie…..


Teraz koło siebie mam Monikę i jej rodzinę,jakże bliscy,a jak dalecy zarazem….


Myślę,że już lepiej żyłoby mi sie całkiem samej,


bez tego pozoru,że jestem w rodzinie…


Uboga krewna…..


Mam tylko własny pokój,w którym mogę się zamknąć,jak w skorupie,mam własną ( na szczęście) łazienkę,ten pozór intymności…


Reszta to już wspólna,czyli ….nie moje…….


Ech!!


Zazdroszczę,tak zazdroszczę  tym koleżankom,które już są,albo wkrótce zostaną babciami.


Rozmawiają o tym na czacie,cieszą się,a ja udaję,znów udaję,że się cieszę z nimi ,chociaż wiem,że mi takie szczęście nigdy dane nie będzie…


Ech życie…..


Same pozory……


No dobra,zaczynam następny tydzień pozorów i udaję,że jestem szczęśliwa….


A może w pewnym sensie jestem???


Bo szczęście jest tak względnym pojęciem,że trzeba cieszyć się z tego, co się ma, a nie sięgać nie wiadomo gdzie,w chmury…


Mam dwie ręce,dwie nogi,siebie….


Mogę pracować,mam dach nad głową (chociaż nie ten wymarzony),nie jestem śmiertelnie chora,tak,jak wielu tych pacjentów,których na codzień spotykam w przychodni….


Zawsze,gdy patrzę na takiego człowieka,na którego życie wydało już wyrok śmierci ,dziękuję Bogu,że to nie jestem ja….


Dosyć narzekania,trzeba zebrać się w sobie i zaczynać tydzień z uśmiechem na twarzy.


A może to właśnie ten szczęsliwy tydzień na mnie czeka???


POWODZENIA