Obama beeee !!!

 

Wielki prezydent O. wypiął się na jeszcze większego prezydenta K. i…….. postanowił nie mieszać się w polsko – rosyjsko – polskie  sprawy.
Niech sami sobie swoje spawy załatwiają – stwierdził autorytatywnie, my mamy wiele swoich własnych, którymi światu głowy nie zawracamy, o pomoc nie wołamy i sami sobie je rozwiązujemy.
O co chodzi? Ongiś Anna Fotyga i Antoni Macierewicz poprosili USA o pomoc w wyjaśnieniu katastrofy samolotowej ( oczywiście dla nich to był zamach) i powołanie międzynarodowej komisji, pomocna w tym miała być decyzja Białego Domu. Aby to przeprowadzić należało wystosować petycję, którą podpisało 30 tysięcy osób.
No i przyszła odpowiedź : Biały Dom  bardzo współczuje wszystkim, którzy w tej katastrofie stracili najbliższych i przyjaciół, jednak sprawę  tą prowadzi zarówno prokuratura polska jak i rosyjska i jest to wystarczające rozwiązanie.
No i nagle prezydent Obama stał się publicznym wrogiem Pisu, a tak liczyli na jego przychylność…..
Co prawda Antoś jeszcze próbuje coś tam wymusić twierdząc, że jednak odnaleziono ślad trotylu, ale czy Obama naprawdę jakimiś antosiowymi śladami będzie się przejmować????? Wątpię. Ale prztyczka w nos Jarek dostał, nie da się ukryć, a ja się z tego cieszę, taka już jestem.

A ja się cieszę niedzielą, bo chociaż śnieżna i mroźna, to nie ja będę dzisiaj marzła, tylko V.I.P., którego zaprosiłam dzisiaj na zimowy żur( całkiem niesłony), zupę jak najbardziej odpowiednią na ta porę roku, wkładki w niej też będą !!!!
V.I.P. też podziwiać będzie naszego wspaniałego szczeniaka Peppę i mam nadzieję, że ona się mu ( jednak) co najmniej  spodoba.
A teraz już kończę wpis, bo idę gotować owy żur, bo pora ku temu najwyższa, musi być wspaniały no i tak, tak,  oczywiście nie słony.

HA HA HA HA

 

Ale się dzisiaj od rana uśmiałam :  Pis głosami 30 tysięcy moherów zgłosił się do prezydenta USA w sprawie poparcia umiędzynarodowienia katastrofy smoleńskiej.
I co z tego wynikło, ano wielka FIGA Z MAKIEM, prezydent Obama wyraźnie odpowiedział, że nie widzi potrzeby umiędzynarodowienia tego śledztwa, albowiem prokuratorzy polscy i rosyjscy  prowadzą własne śledztwa zgodnie z zasadami konwencji chicagowskiej i to absolutnie wystarczy , nie widzi potrzeby wtrącania swojego głosu  w tej sprawie. I bardzo dobrze. Pisiaki dostali potężnego prztyczka  w nos, ciekawe kiedy tylko ktoś z nich głośno powie, że to Tusk sam osobiście interweniował w Ameryce, żeby Obama w ta sprawę się nie mieszał, albo co gorsze, że on, Obama też był zamieszany w ten zamach na Największego i Najmądrzejszego Prezydenta we Wszechświecie.
Już słyszę jak Kaczyński na to odpowie : to jest absolutnie  największy skandal i nie możemy tego tak tego zostawić.
Tym czasem Amerykanie mają wiele swoich poważnych kłopotów i nie będą się zajmować sprawami zahaczającymi o strefę absurdu obcego kraju.
TAKA  JEST  PRAWDA !!!!!
Niech lepiej Kaczorek na swoim zadku usiądzie, bo jak będzie tak nadal rozrabiał, to ktoś wreszcie się zdenerwuje i ujawni rozmowę obu braci przeprowadzoną z pokładu samolotu 10kwietnia 2010. I dopiero wtedy zacznie się pisia żenada.

Za to wielkim skandalem stała się śmierć pielęgniarki, która dała się podejść australijskim dziennikarzom poddającym się za królewską rodzinę. Pielęgniarka uwierzyła, że rozmawia z samą Królową Elżbietą i udzieliła jej obszernej wiadomości o stanie Księżniczki Kate.  Na drugi dzień po tym gdy sprawa wyszła na jaw, że to była czysta dziennikarska mistyfikacja okazało się, że pielęgniarka zmarła, nie znana jest dokładna przyczyna jej śmierci, ale najprawdopodobniej dziewczyna popełniła samobójstwo ( nie odkryto udziału osób trzecich), pytanie tylko, czy nie wytrzymała nerwowo, czy była przez kogoś nękana?

Dzisiaj miałam wspaniałą noc, co prawda wstałam o 5 rano do łazienki, ale potem jeszcze dalej spałam jak zabita aż do godz….10.00. O dziwo, nawet ręka mnie nie bolała w nocy , (s)kurcz(ybyk) żaden mnie nie nękał, nawet sny miałam całkiem miłe, żadnych strachów i wizji końca świata w nich nie było – żyć, nie umierać.
A nie ma nic lepszego, niż porządnie się wyspać !!!!

Nawet śnieg za oknem mnie nie straszy, a właśnie w TVN -24 pokazują śnieżne szaleństwa na trasach narciarskich, ci którzy są wielbicielami tego sportu są dzisiaj szczęśliwcami. Właściwie to zazdroszczę narciarzom, bo to musi być wspaniałe uczucie, gdy tak szybko na nartach mknie się w dół, gorzej, gdy się człowiek gdzieś wywróci, połamie albo chociażby potłucze.
Nigdy na nartach nie jeździłam ( prócz jednej próby jako dziecko, gdy na grzbiecie Gubałówki pobierałam nauki pojęcia na czym to polega, ale kilka  upadków udowodniło i mi i mojemu trenerowi i nawet mojemu Ojcu, który chciał, abym się jeździć na nartach  nauczyła, że to nie jest odpowiedni dla mnie sport.
Za to moja Mamusia uczyła mnie, gdy byłam całkiem małym dzieckiem pływać i tą umiejętność do dzisiaj posiadam, co prawda nie wyczynowo, ale dla  własnej przyjemności.

Miłej i słonecznej soboty, u mnie za oknem świeci piękne słoneczko, ale i tak jest całkiem mroźnie.
Zima w całej pełni!!!!

dostałam !!!!! dostałam !!!!

 

Był u nas w domu  wczoraj św. Mikołaj.
A to było tak, nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Mia poleciała otworzyć drzwi i usłyszałam jej okrzyk radości: był św. Mikołaj, przyniósł prezenty!!!!
Przyznam, że zabiło mi niespokojnie serce. ale po chwili okazało się, że pośród paczek była i jedna dla mnie: wspaniała książka hiszpańskiego  pisarza Carlosa Ruiz Zafona pt Gra Anioła.
Bardzo mądry ten święty Mikołaj, bo widać wiedział, ze mam kłopoty z czytaniem drobnego druku, bo ta książka jest wydrukowana ( na szczęście dla mnie) dosyć sporym drukiem.
Aha, oczywiście zaznaczyć też muszę, że żadnej rózgi nie otrzymałam, czyli jednak byłam grzeczna, tak uznał święty!!!

Za oknem biało i zimno, a ja dzisiaj wyjątkowo na popołudnie idę do pracy, bo zachorował kolega i trzeba było kilka roszad wśród pracowników zrobić.
Byle nie było tak w przyszły piątek, bo wtedy mamy Firmową Wigilię i nie miałabym czasu na przebieranki.
Firmowa Wigilia, znów, jak ten rok szybko zleciał……….

A tak w ogóle zastanawiam się, kiedy tak porządnie i bez żadnych kłopotów się wyśpię, dzisiaj znów zbudził mnie skurcz nogi, a potem skurcz żył Ten drugi jest gorszy, bo  nie pozwoli ani leżeć, ani siedzieć, wtedy tylko trzeba chodzić tam i z powrotem po pokoju, albo po przedpokoju.
 Chodzenie po przedpokoju jest bezpieczne tylko w nocy, gdy demon śpi w swoim łóżeczku, inaczej idziesz a tu jak perszing wymija cię mała czarna kulka, aby następnie nagle stanąć prosto przed twoimi nogami, już nie wspominając, że możesz się nadziać na pewną niezbyt mile pachnącą ” minę”.
Ciekawe, Peppa wie, że siusia się na podkład i tam z niego korzysta, a nijak nie może zrozumieć, że i tam inne swoje sprawy załatwiać można. Ale to jest jeszcze psi dzidziuś i na razie jakoś się jej wybacza,tym bardziej, że na razie obowiązuje ją poszczepienna kwarantanna i nie może chodzić na spacerki.
Tylko żeby jej te „zwyczaje” nie pozostały na zawsze.

Dzisiaj piątek, przed nami podobno bardzo śnieżny weekend, ale Magdusia się ucieszy!!!

DING DONG DING DONG

                                      

               
               

DING DONG  DING  DONG  spadł już śnieg, pierwsza gwiazdka z nami jest,
Jest ktoś taki, ktoś co chce,  właśnie dziś odwiedzić  mnie
Miły starszy siwy PAN, z wielkim workiem przyjdzie sam
i dostaniesz to co chcesz, dzisiaj jest MAGICZNY DZIEŃ

Czy czekacie dzisiaj na prezenty? Ja tak. Bo skoro rok temu przyniósł mi papierosa elektronicznego i skoro tak grzecznie przestrzegałam, żeby być grzeczną i nie palić innych papierosów, to dlaczego ma mnie dzisiaj znów nie nagrodzić? no czemu?
Zasłużyłam sobie na prezent i już!!!
A że czasami troszkę jadu w wiadomej sprawie ulewało się z moich ust nieco żółci? Nikt przecież  bez grzechu nie jest, zresztą czułam się wtedy zmanipulowana.

A tak na prawdę dzisiaj obchodzę sobie pierwszą elektroniczną rocznicę i jestem z tego powodu bardzo z siebie dumna, bo znam takich, którzy ze mną też próbowali zamienić prawdziwego papierosa na tą namiastkę i co? nie udało się. Słaba wola Magdalenko, Aniu, Kasiu i ktoś tam po drodze jeszcze, słaba wola.
Trzeba jednak ze starszych brać przykład, bo starszy człowiek jest mądrzejszy i wie co robi :-), no chyba, że już całkiem go SKS dosiądzie, ale w moim przypadku nie ma nawet o czym mówić.

A skoro jest i śnieg ( co prawda śladowo, ale jest) i św Mikołaj, i choinki i lampki w sklepach i na wystawach to znaczy, że święta już za pasem.
Co prawda choinki i inne ozdoby ( znów zmałpowano Zachód)  pod koniec listopada już stroiły markety, ale teraz już są jak najbardziej uprawnione, aby nasze oczy cieszyć. No i ta świąteczna atmosfera… nawet mi się udzieliła i wczoraj ( przez internet oczywiście) zakupiłam bilet autobusowy do Zakopanego  na 22 grudnia, mam nadzieję, że jakiś tam koniec świata nie pokrzyżuje moich świątecznych planów!!

W polityce znów się działo : wczoraj była następna awantura na temat, czy był, czy nie było trotylu na skrzydłach smoleńskiego samolotu.Oczywiście strony zajęły twarde  i niezmienne stanowiska, co oczywiście niczego ( jak zwykle) nie wyjaśniło.
Że też  panie i panowie  posłowie nie zajmują się przyjemniejszą teraz stroną życia, na przykład zakupami prezentów dla swoich pociech, czy dla swoich małżonków.
A może oni po prostu wierzą w św Mikołaja i czekają, że ten im jednak dzisiaj przyniesie prezent, więc zakupy są zbyteczne????
Oj niektórzy to powinni dostać olbrzymią rózgę………………

Dzisiaj do pracy idę dopiero na popołudniu, może i dobrze, bo do tej pory mróz na pewno zelżeje, teraz o ósmej rano jest w Krakowie minus 10, brrr zimno…

Więc dzisiaj prócz tradycyjnego miłego dnia życzę radosnego rozpakowywania mikołajowych prezentów i wspaniałego, rodzinnego wieczoru.

Ksiaże Wiliam i księżna Kate spodziewają się potomka.

no i tu trochę ciekawostek:

Kolejność sukcesji:

1. Karol, książę Walii
2. Wilhelm, książę Cambridge (książę William)
3. dziecko Williama i Kate
4. Książę Henryk z Walii (książę Harry)
5. Andrzej, książę Yorku
6. Księżniczka Beatrycze z Yorku
7. Księżniczka Eugenia z Yorku
8. Edward, hrabia Wessex
9. Jakub, wicehrabia Severn
10. Księżna Ludwika z Wessex
11. Księżniczka Anna
12. Peter Phillips
13. Savannah Phillips
14. Isla Elisabeth Phillips
15. Zara Phillips


To tylko pierwszych 15 miejsc, pełna lista liczy ok. 2500 pozycji (jest na niej nawet kilkunastu Polaków). Zainteresowani mogą się z nią zapoznać tutaj.

Skąd taka kolejność?

Wyjaśnijmy krótko reguły sukcesji na brytyjskim dworze. Zacznijmy od zasady primogenitury, która obowiązuje w monarchii brytyjskiej. Oznacza ona, że tron dziedziczy najstarszy potomek, następnie jego najstarsze dziecko, potem najstarszy wnuk etc. Linia najstarszych ma pierwszeństwo – dlatego młodszy syn księcia Karola jest w kolejce przed księciem Andrzejem (drugim synem Elżbiety II), ale potomek księcia Williama (czyli dziecko najstarszego syna najstarszego syna królowej) będzie wyżej w linii sukcesji niż Harry.

Całkiem proste, prawda? Ale do tej zasady dochodzi kolejna: mężczyźni mają pierwszeństwo przed kobietami. Dlatego księżniczka Anna jest dalej w kolejce do tronu niż jej młodsi bracia. Zasada primogenitury jest jednak ważniejsza – więc nawet jeśli księżna Kate urodzi córkę, to i tak „wygryzie” ona z kolejki do tronu swojego wujka Harry’ego.

I jeszcze ostatnia zasada: poślubienie katolika lub przyjęcie innej religii niż anglikańska odsuwa od dziedziczenia.

Brytyjska Ustawa o następstwie tronu ma już ponad 300 lat i niektóre z jej zapisów są z dzisiejszej perspektywy niesprawiedliwe. Ale być może niedługo się to zmieni. Premier David Cameron chce zniesienia pierwszeństwa mężczyzn i zakazu małżeństw monarchów i następców tronu z katolikami.

Dokonanie zmian nie będzie takie proste. Po pierwsze, wymagają one zgody całej Wspólnoty Narodów (organizacji 16 państw, które kiedyś były częściami Imperium Brytyjskiego). To już udało się uzyskać, na zeszłorocznym szczycie w Perth wszystkie państwa zgodziły na reformę.

To tylko taka ciekawostka, bo wszyscy żyjemy wieścią  tym nienarodzonym jeszcze królewskim  potomku, a przecież to będzie taki sam dzidziuś jak każdy inny, no różnica jest taka, że będzie naznaczone piętnem korony, ale czy to źle?

 

czarny „diabełek”

 

My w domu też mamy swojego „”, który rozrabia ile wlezie, poprzedniej nocy płakała gdy nagle zauważyła że jest sama w dużym, ciemnym pokoju, najpierw był cichy skowyt, potem ciche ” ciaf ciaf” a potem groźne warczenie ( ha ha) i szczekanie. Peppa pobudziła prawie wszystkich domowników, w tym dziewczynki, które poszły jej w sukurs i poprzytulały trochę i do ponownego snu utuliły. Ta noc była już spokojna, widać sunia zrozumiała, że noc służy do spania a nie do zabawy.

A czy wiecie, że tej nocy już przychodzi św. Mikołaj?
Co prawda  śniegu nieco ubyło, ale i tak wierzę, że starczy go na tyle, by sanie pod moim domem zawitały, a sam święty pod poduszkę podłożył mi prezent

To by było na tyle dzisiaj.
No prawie na tyle, bo dzisiaj jest magiczny dzień pozdrowień i całusków dla Ulki, przecież dzisiaj jest kolejna środa ( mamo, jak ten czas coraz szybciej ucieka!!)
Ciekawe, czy w Poznaniu też śnieg na ulicach leży???

 

Barbórka

 

 

Wszystkim Basiom, Basieńkom, Barbórkom  składam najlepsze Imieninowe życzenia:

Zawsze pogody ducha, dużo uśmiechu na buzi, pokoju w sercu, miłości w Rodzinie , zdrowia ( bo ono najważniejsze), ale także i sporą garstkę pieniędzy, bo bez nich nie da się spokojnie przez życie kroczyć.

Specjalne uśmiechy i całusy ślę dzisiaj  do mojej Bratanicy, która też to piękne imię nosi, a która często mój blog nawiedza.
Niech wie, że i tutaj ( a nie tylko na Facebooku) ciocia o Niej pamięta 🙂
Wszystkiego co dla Ciebie najlepsze Basiu. 

 

 

Barbórka (dawna pisownia Barburka), Dzień Górnika – tradycyjne polskie święto górnicze, świętowane także przez osoby wykonujące zawody związane z poszukiwaniem innych paliw kopalnych,i geologów.  4 grudnia, w dniu św. Barbary patronki górników.

 

W tradycji górniczej Barbórka rozpoczyna się poranną uroczystą mszą w kościele lub w cechowni, przy figurze św. Barbary. Następnie orkiestra górnicza maszeruje grając m.in. swój hymn w osiedlach zamieszkanych przez górników i ich rodziny (np. familok) oraz pod domami dyrekcji. Odbywają się uroczyste akademie oraz spotkania. Z okazji tego dnia organizowane są również: koncerty, występy artystyczne, zabawy oraz bale, w których uczestniczą całe rodziny górnicze.
Wszystkim Górnikom w Dniu ich Święta tez składam najlepsze życzenia. Niech im zdrowie jak najdłużej służy, a ich Patronka św Barbara zawsze nad nimi niech  tam pod ziemią czuwa i od zła wszelkiego ich broni.

Trochę historii i  legendy :

Św.Barbara żyła na przełomie III i IV wieku. Tradycja podaje, że urodziła się w Nikomedii (dzisiejsza Turcja), w bogatej rodzinie pogańskiej. Była jedynaczką, na której narodziny rodzice bardzo czekali. Odznaczała się wielkimi zdolnościami i niespotykaną urodą. Jej ojciec, Dioskur, był gorliwym poganinem pragnącym uchronić córkę nie tylko przed zgubnym wpływem zepsutej młodzieży, ale także przed chrześcijaństwem. To był powód, dla którego zbudował wieżę, w której zamknął swoją córkę.

Do Barbary przychodzili najróżniejsi nauczyciele, aby przekazać jej swoją wiedzę. Był wśród nich chrześcijanin, który zapoznał dziewczynę ze swoją religią. Po tym uwierzeniu w Chrystusa, Barbara potajemnie przyjęła chrzest z rąk swego nauczyciela. Postanowiła zarazem, że do śmierci będzie żyć w czystości, dla Jezusa.

Niestety nie zdołała ukryć swej wiary. Dioskur dowiedział się i zaczął prześladować córkę. Przeklinał ją, złorzeczył, bił, a nawet groził śmiercią. Jednak nie przemogło to Barbary, która nie opuściła prawdziwej wiary. Ojciec nie mógł znieść swojej córki i jej nowej religii. Wydał ją Rzymianom jako chrześcijankę. Barbara nie chciała porzucić swojej, co spowodowało, że torturowano ją, a w końcu skazano na śmierć. Umarła jako męczennica z rąk własnego ojca. Zabił ją w 306 roku, w czasach prześladowań za rządów cesarza rzymskiego Maksymiana Dazy.

Tradycja mówi, że Barbara uciekła przed ojcem i schroniła się w skale, która w cudowny sposób miał otworzyć się przed nią. Jednak wydał ją pastuch, którego owca weszła do tej skały.

Święta Barbara jest czczona jako święta dziewica i męczennica. Jest patronką: górników, umierających, budowniczych, a także obok św.Floriana, strażaków. W tradycji katolickiej przedstawia się ją jako księżniczkę zamkniętą w wieży. Jej atrybutami są: palma męczeństwa, kielich, czasami wieża. Czasami ma także strusie, lub pawie jajo, jeden, lub dwa miecze, monstrancję i lwa u stóp.

W prawosławiu przedstawia się ją ubraną w czerwone, bogato zdobione szaty. W ręce trzyma krzyż. Na głowie ma koronę, albo wianek, nałożoną na ciemne, długie, kręcone włosy, które spadają na ramiona. Niekiedy w ręce trzyma zwój z napisem: „Wszechmocny Panie, Jezusie Chrystusie, daj każdemu chrześcijaninowi, czczącemu dzień mego męczeństwa, aby do jego domu nie zawitała żadna choroba lub inne nieszczęście”.

W każdej cechowni na grubie , stoi na ołtarzu, św. Barbara, i chopy kiere idom do szychta , kłaniają si jej lekko poprzez skinienie głową i kożdy z nas sie przeżegno. A w szoli jak już stojymy do zjazdu a sygnalista odbije na gongach że szola jedzie na dół to kożdy górnik dzwigo hełm i godo „szczynś Boże”.

Oto Peppa

prawda, że śliczna??
Tu na zdjęciu ze swoją Panią Zojką i ze swoją zabaweczką, kolorowa piłeczką
Biedna sunia przeżywała chyba gehennę, bo była głaskana, tłamszona, gnieciona, noszona na rękach i na siłę namawiana na siusiu i…..
Na szczęście przyszła pora gdy dzieci musiały iść spać, więc i piesek wreszcie odzyskał święty spokój.
Noc przeszła spokojnie, od rana zza drzwi mojego pokoju ciągle słyszę Peppa to, Peppa tamto, Peppa nie wolno…… czyli ” tresowanie” biednego malutkiego psa od samego początku. Najgorzej jest wytłumaczyć Mii, że pies to nie lalka i na rękach nie trzeba go nosić.
Ale taki „psi szał” jeszcze kilka dni potrwa, potem przeminie…..  kiedyś to szczury jeździły na rękach, teraz pies 🙂
Dla mnie też mały kłopot, bo muszę szczególnie pod nogi patrzeć, Peppa ma zwyczaj chodzenia prosto pod nogami. Oj, gdybym na niej się potknęła krwawa czarna plama by tylko z niej pozostała…..

A w Krakowie zrobiło się „nareszcie” biało, tak przewidywałam, wszak to zima, czyli nowy tydzień mamy spod znaku śniegu.
A   ja czekam na 6 grudnia na Mikołaja ( prezent jakiś???), a potem….z bijącym sercem czekam, aż 13 grudnia Jarosław Kaczyński  wyzwoli Polskę z niewoli, kolejny zresztą raz. No cóż, nie mógł tego czynić 31 lat temu, no to i na niego teraz  pora rewolucji przyszła……
A ja głupia. myślałam dotąd, że w wolnej Polsce żyję, dopiero Jarosław otworzył moje oczy ( ha ha ha)

A czy wiecie, ze krótka wiadomość tekstowa czyli sławne SMS ma już 20 lat?  Właśnie, a kto by teraz bez SMS łatwo się obszedł? W ogóle sam telefon komórkowy jest ewenementem, jakże pożytecznym, a czasem też bardzo denerwującym, zwłaszcza gdy dzwoni w nieodpowiedniej chwili.

Miłego śnieżnego poniedziałku, jaki nam tydzień przyniesie???

co przyniesie niedziela?

 

A dokładnie kogo przyniesie Tomek? Sprawa jeszcze nie do końca pewna, bo Monika jeszcze się waha, ale prawdopodobnie dzisiaj u nas wyląduje ( na stałe??)
malutka Peppe – buldożek francuski. Ale się będzie działo. Ja oczywiście się cieszę, bo tak właściwie to nie mój pies i nie moje obowiązki, ale gdyby wyjeżdżali bez psa, obiecałam pomoc, a poza tym każdy kto mnie zna, chociaż troszeczkę, wie, że jestem wielbicielką piesków, szczególnie tych „płasko pystnych „, albowiem miałam ongiś boksery i dla mnie wszystkie psy ze spłaszczoną paszczą są im brzydsze tym piękniejsze, tak już mam.
Ale jak już pisałam, wszystko zależy od ostatniej decyzji Moniki, która już kilkakrotnie swoje zdanie w tej sprawie zmieniała.
Ale obiecuję, gdy tylko malutka  Peppe będzie u nas natychmiast ja sfotografuję i zdjęcia na moim blogu umieszczę.

Mimo użycia przeze mnie lupy nawet kruszka, ani jednej gwiazdeczki śniegu nie dojrzałam i bardzo dobrze, niech sobie sypie gdzie indziej, a nie u nas.
Ale jest niezwykle ponuro  i muszę górnego  światła używać, żeby cokolwiek na klawiaturze widzieć, zupełnie jakby zbliżała się do nas noc polarna?
Niestety, do wiosny ciągle daleko.

Ciekawostka polityczna : Janusz Palikot zobowiązał się, że przez pół roku nie będzie używał żadnych okropnych słów, ani insynuacji w stronę Pisu, czy rządu, czy kogokolwiek, ciekawa jestem, jak on wytrzyma? Może niektórzy specjalnie będą mu szpilę wbijali, żeby złamał obietnicę? Zobaczymy.

Na razie życzę przyjemnej niedzieli w cieplutkim mieszkanku przy filiżance dobrej kawy czy herbatki w oczekiwaniu na poniedziałkowe przebudzenie.

Nareszcie grudzień

 

 

Ten niedobry listopad przeszedł do historii, co innego grudzień, zapowiedź tylu fajnych wrażeń.

Zapowiadali co prawda śnieg, ten jak na razie w Krakowie nie spadł, ale nie wykluczone, że jutro się  rano obudzę i będzie w około całkiem biało……
Ale i tak się cieszę bo :

1.mam już światło w łazience i nie muszę się po ciemku kąpać, co dla mnie było niezwykle uciążliwe, bo nie wiadomo po ciemku jak do brodzika wejść, już nie mówiąc, że wychodząc z łazienki zawsze miałam koszulę nocną, czy rano bluzkę ubraną na lewą stronę, ha, ha.

2. już mi nie mruga światło w pokoju  i nie straszy w ten sposób jakimiś duchami, chociaż przyznam, że po zgaszeniu światła wieczorem jakieś nieskrzypienie  podłogi, czy nawet z szafy też  słychać podejrzane odgłosy..

3. co prawda moje delfinki w łazience ciągle jeszcze pływają na boki, co znacznie utrudnia miłe ” posiadówki”, ale już jestem z Maćkiem umówiona na zakupy nowej deski, bo jemu nikt takiego badziewia, jakie ja kupiłam nie wsadzi. Nie da się ukryć, firma zrobiła bubla , a może ten towar przeznaczony był na nieco mniejsze gabaryty, nie wiem, ale kto teraz stosuje plastykowe ( sic!) wkręty????? Trzeba więc pojechać do jakiejś porządnej firmy i naocznie samemu stwierdzić, czy jakość towaru jest odpowiednia i dopiero kupować, a nie zgadzać się na internetowe niesprawdzone buble, coby tam pochlebnego o tym towarze tam nie napisano.

Czyli pierwszy dzień miesiąca grudnia minął mi całkiem miło, rano na dłuższym spaniu ( co prawda wstałam około 7, ale potem  stwierdziłam, że trzeba jeszcze trochę sobie  ewentualnie pospać), a potem na bardzo wydatnie korzystnej dla mnie wizycie Złotej Rączki – Maćka.

Dlatego ten wpis jest późnym popołudniem robiony, mam nadzieję, że zostanie jednak przeczytany
Miłego miesiąca grudnia i fajnego weekendu życzę