Dzień dobry

 

Miłej niedzieli. A jaka była, okaże się wieczorem.
Ja jednak jestem dobrej myśli, tym bardziej, że dzisiaj mam gościa na niedzielnym obiadku.
Właściwie obiad już jest prawie że gotowy, nawet VIP się dziwił, że od wczoraj go już gotowałam, ale chciałam dobrze sobie mięsko rozmiękczyć, przecież twardego gościowi nie podam.
Dzisiaj co prawda peanów na temat mojego obiadu nie wygłaszam, ot taki zwyczajny, żadnych super rarytasów dzisiaj  nie przygotowuję, co nie oznacza wcale, że będzie on niesmaczny. Wręcz przeciwnie, zbyt dużo serca w to gotowanie włożyłam, żeby potem miało nie smakować.
Ale czasami wychodzi on nadzwyczajnie, czasami  jest tak normalnie, jak dzisiaj.

Ale przynajmniej znów nie pamiętam o polityce, o innych problemach, dzisiaj jestem nastawiona relaksowo – kuchennie.
Niestety pogoda znów jest niespecjalna, ale mogło być przecież gorzej, przecież nawet śnieg zapowiadali.
Nawet ze śmiechem  wczoraj do V.I.Pa powiedziałam, że powinien iść do piwnicy i wyjąc z nich swoje narty – biegówki.
Na szczęście tak się nie stało, a śnieg niech sobie popada dopiero pod koniec listopada, nie wcześniej.

No to fajnej niedzieli życzę, jeszcze tylko 8 dni i wiosna do nas przybędzie. Czyli następna niedziela będzie jeszcze zimowa, ale potem…………