a tak sobie

 

A tak sobie, przy czwartku takie wesołe zdjęcie sobie zamieściłam.
I znów nie mam koncepcji na jakiś dzisiejszy wpis, właściwie nic specjalnego się nie dzieje, przynajmniej w moim życiu, bo poza nim i owszem, ale…..
Codziennie obserwuję moją roślinkę na balkonie, tę, która kiedyś zaglądała mi do kuchni. Jak na razie pomalutku wypuszcza swoje pączki, ale listków wciąż na gałązkach nie widać. Cierpliwości, jeszcze parę dni i znów będę miała dodatkową roślinkę w mojej kuchni 🙂
Dzisiaj przedostatni dzień miesiąca marca. Pierwszy kwietnia wypada w tym roku w sobotę, szkoda, bo pewnie nie będę miała okazji nikogo nabrać.
Zresztą nie wiem, czy w tej chwili Prima Aprilis jest tak popularna jak kiedyś. W ten dzień bezkarnie, bez żadnych poniesionych konsekwencji  można sobie nakłamać, ważne tylko, by zrobić to z pomysłem. Ważny jest bowiem fan, a nie dokuczenie komuś i przez to wprowadzenie tego kogoś  w stan nerwowości.
Prima aprilis (łac. 1 kwietnia), dzień żartów — święto obchodzone 1 kwietnia, z którym związane są tradycje robienia żartów, celowego wprowadzania w błąd rodziny, znajomych. W tym dniu również w mediach pojawiają się różne nieprawdziwe, żartobliwe informacje. W krajach anglojęzycznych dzień ten nazywany jest Dniem Głupca (ang. Fool’s Day). 
Początki świętowania 1 kwietnia są niejasne. Według jednej z teorii Prima Aprilis wywodzi się z Perskiej tradycji Sizdah Bedar, które to jest świętem radości i solidarności. Początki perskiego święta sięgają 536 r. p.n.e., co czyni je najstarszą, wciąż żywą tradycją. Prima Aprilis w obecnej formie wiąże się z wprowadzeniem kalendarza gregoriańskiego w 1562 r. przez papieża Grzegorza XIII.
Do Polski zwyczaj ten dotarł z Europy Zachodniej i upowszechnił się w XVII wieku w formie podobnej do dzisiejszej. Współcześnie nie tylko zwykli ludzie, ale również media takie jak stacje radiowe i telewizyjne, gazety oraz portale internetowe podają 1 kwietnia nieprawdziwe wiadomości obok faktów, co niekiedy utrudnia zorientowanie się, które z podanych informacji są prawdziwe. 
Pewnie i mnie fantazja w ten dzień poniesie, więc jeżeli w moim sobotnim  wpisie znajdziecie słowa : HURRA!!! PIS ZDELEGALIZOWANY !! niestety będzie to tylko primo-primaaprilisowy psikus. A SZKODA…Chociaż może kiedyś ten mój żart w prawdę się obróci??????
Ale na wyprawianie żartów mam jeszcze całe dwa dni, już ja tam sobie coś wymyślę……….
Pamiętam, że kiedyś, dawno już temu, kolega Marcina właśnie pierwszego kwietnia brał ślub. Musiał wtedy przekonywać wszystkich potencjalnych gości, że to nie wcale żaden kawał, że rzeczywiście na ten dzień ta uroczystość została zaplanowana. Ślub odbył się, a jakże, ale niestety życie zweryfikowało później ten niefortunny pomysł, bo kilka lat później owa para się rozwiodła.
Ale wcale nie mam przekonania, że to owa data zaważyła na takim obrocie sprawy, czasami zna się z kimś nawet kilka lat, ale potem wspólne życie wcale nie okazuje się takie oczywiste.
Zresztą jest też i taki przesąd, że ślubów nie powinno zawierać się w piątki, ani w miesiącu maju, który przynosi pecha poślubionej parze. Najlepiej zawierać podobno małżeństwa w miesiącach niosących w swoich nazwach literę „r”, a więc w marcu, w czerwcu, w sierpniu, we wrześniu, w  październiku i  w grudniu, podobno te miesiące przynoszą szczęście, chociaż…….. najważniejsze jest jednak, żeby para wstępująca w małżeński związek, prócz zauroczenia, które często nazywają mylnie miłością, czuli do siebie przyjaźń i szacunek – to jest lekarstwo na długie, wspólne i szczęśliwe życie.
Najważniejsze tylko, żeby nam pogoda wtedy kawału nie zrobiła i deszczem, albo co gorsze śniegiem nas nie powitał ten kwietny miesiąc.
Przecież ten miesiąc jest dla mnie bardzo ważny, znów przewrócę w nim kartkę o jeden rok (no nie wiem, czy powinnam akurat z tego się cieszyć), zresztą wiele bliskich mi osób będzie obchodziła urodziny w kwietniu i Ksawery i Tomek, potem  VIP, Kamila, moja Bratowa, ja (oczywiście wspólnie z Władimirem Iljiczem Leninem) – nie wiem, może jeszcze kogoś teraz pominęłam, ale gdy nadejdzie odpowiedni dzień na pewno wtedy  pamiętać będę.
No ale wciąż jesteśmy jeszcze w marcu, a w marcu jak w garncu, wczoraj wieczorem padał obfity deszcz, dzisiaj jest ponuro.
Ale przed nami prognoza całkiem przyjemnego, słonecznego weekendu.
 To jest dobra wiadomość dla wszystkich działkowiczów, bo pewnie już pora zabrać się za wiosenne porządki w ogrodach. A i inni, którzy nie mają własnych roślinek (prócz tych domowych oczywiście) teraz z ciepełka będą się cieszyć, można sobie będzie pospacerować, posiedzieć na ławeczce w parku i buzię do słoneczka wystawić.
Miłego dnia