NA TAPCZANIE LEŻY LEŃ…

… nic nie robi cały dzień………
Takie właśnie lenistwo wczoraj na  mnie naszło.
A właściwie to nie tak, obudziłam się wczoraj rano z przekonaniem, że skoro jest niedziela, to ja nareszcie NIC NIE MUSZĘ !!!
I z takim postanowieniem trzymałam się wczoraj dzielnie aż do godziny 16 – stej.
Czyli nie musiałam wstawiać postów na Face, nie musiałam wcale robić wpisu w moim blogu, nie musiałam, bo kto mi mówił, że muszę cokolwiek?
To jest takie fajne uczucie, robić to, na co ma się właśnie ochotę, prawda?

 

Mam nadzieję, że moi Czytelnicy wybaczą mi ten wczoraj nihilowy dzień bez wpisu, od poniedziałku będzie już inaczej, normalnie.
Oglądałam sobie  więc wczoraj jakiś filmik, czy serial na Ipli, trochę spałam i czas miło mi uciekał.
A dlaczego tak było tylko do 16-stej?
Ano potem się zmobilizowałam, wskoczyłam pod prysznic i już odświeżona mogłam rozpocząć makijaż wyjściowy na urodzinową imprezę Poli.
Tak więc przed godziną 18 – stą byłam już gotowa do wyjścia, a ponieważ w tej chwili trwają remonty w tamtej okolicy Krakowa i związane z tym różne objazdy, nawet autobusów, no i dodatkowo był to  dzień, gdy autobusy rzadko jeżdżą, fundnęłam sobie taksówkę, a co, jak szaleć, to szaleć. Do wypłaty wszak już nie daleko.
Było bardzo przyjemnie i szalenie gwarno, jak na mój gust, zdążyłam się do takiej na raz ilości ludzi odzwyczajać.
Oczywiście jednym z gości była Pepa, która mnie poznała i całkiem radośnie przywitała, było mi bardzo przyjemnie, że pies też mnie nie zapomniał.
Po bardzo uroczystej i smacznej gorącej  kolacji na stół wjechał wspaniały tort urodzinowy ze świeczkami, z lalką z cukru, z napisem Pola ma 18 lat.
Mój Boże, a przecież jeszcze niedawno była  małym dzieckiem………
Muszę oczywiście powiedzieć, że prezent  ode mnie bardzo Poli się spodobał, dostała też i inną srebrną bransoletkę, (moja była młodzieżowa – kokardka ze srebrnym słonikiem na szczęście) i obie zaraz na rękę założyła. Dostała jeszcze mnóstwo innych prezentów, ale w tym ogólnie  rodzinnym zamieszaniu nie miałam czasu ich oglądnąć.
No i ważne było jeszcze to, że poznałam wreszcie najmłodszego członka naszej Rodziny, czyli Jasia (syna Emila), maluch jeszcze, z nieodzownym smoczkiem w buzi, ale zanim człowiek się dobrze porozgląda, okaże się, że to właśnie są jego 18 urodziny – czas przecież tak szybko płynie.
Całe to urodzinowe przyjęcie Poli odbywało się w domu mojej Bratowej, Zosi, która z dumą patrzyła na wszystkie swoje dzieci i liczne wnuki, które zasiadły przy stole. Jeszcze trochę, a będą też pewnie i prawnuki obok siedziały, bo niektórzy z wnuków już są na tyle dorosłe, że mogą, a może i niektórzy powinni uwić już swoje własne gniazdka???
I znów wszystko zacznie się  od początku, śluby, wesela, chrzciny, Komunie święte, osiemnastki – już chyba tego wszystkiego nie dam rady ogarnąć, bo już  teraz  moja rodzina jest spora, a gdy jej jeszcze zacznie rozwijać…….
Ale jedno jest pewne, zarówno moja bratowa, jak i ja jesteśmy już seniorkami tego rodu, a ci, którzy jeszcze niedawno byli młodzieżą są już rodzicami dojrzałych lub dojrzewających dzieci. Tak, tak, czas szybko bowiem leci, zanim się człowiek zorientuje……
 Ale to wszystko było jeszcze wczoraj, zimą, o czym dał nam znać zimny wiatr i padający gęsty deszcz, gdy wracałam z przyjęcia Poli do domu.

A właśnie, mam dla Was wszystkich wspaniałą nowinę

DZISIAJ O GODZINIE 11.29 ZAPUKA DO NAS  ASTRONOMICZNA WIOSNA !!!!!!!!

Naprawdę, nie kłamię, nareszcie jest!!!!!
Kalendarzowa wiosna przyjdzie dzień później, ale ona już tylko potwierdzi ten fakt, że zimę odesłać możemy już do Lamusa, teraz Wiosna będzie nam królowała.
Ta wyczekiwana, ciepła, słoneczna, ciesząca  kolorami kwiatów i zieleni, brzmiąca śpiewem ptaków i bzyczeniem owadów.

 

WITAJ WIOSNO !!!! CZEKAŁAM Z NIECIERPLIWOŚCIĄ NA CIEBIE.!!!!!!!!!!!

Myślę, że nie tylko ja ją wypatrywałam ostatnio. Kolor zielony jest zdecydowanie przyjemniejszy od białego, czy jeszcze gorzej, burego, który pozostaje po topniejącym śniegu, wymieszany z błotem i pyłem ulic.

To teraz jest chyba najważniejszy news dzisiejszego dnia.
Chociaż muszę przyznać skrycie, że gdy wczoraj przeczytałam, że Pis dzieli od PO tylko dwu punktowa różnica, serce moje wydatnie uradowane zabiło z nadzieją, że coś nareszcie się zmieniło, coś do przodu ruszyło.
To może rzeczywiście prorocze słowa „zima wasza, wiosna nasza” się spełnią  ????????
 Ale się dzisiaj rozpisałam……., ale myślę, że nadrobiłam tym wczorajszy brak wpisu.

A dzisiaj? Cóż, poniedziałek…… nie można powiedzieć, żeby wiosna nas rozpieszczała, jeszcze rano deszcz sobie padał.
Pewnie trzeba będzie poczekać cierpliwie jeszcze do tej godziny 11 stej z minutami, może wtedy słonko nam zaświeci?

Życzę wszystkim miłego pierwszego dnia wiosny, miłego poniedziałku i naprawdę wspaniałego tygodnia.
Bardzo serdecznie  pozdrawiam Kilimkę , bardzo się cieszę, że się odezwałaś